17 rzeczy do zapamiętania z sezonu regularnego PLK

Data:

Z dala od coponiedziałkowych afer, rewolucji i obyczajowych skandali, przedstawiamy listę 17 rzeczy, które powinniście zapamiętać z meczów sezonu regularnego 2016/17.

1. Chris Czerapowicz. Czy facet, który uciekł w lutym z Polski nie powinien dostać nagrody MVP?

Bilans Miasta Szkła Krosna z Czerapowiczem – 12 -8, bez 3-9.

Wyjmijcie teraz każdego innego gracza z drużyny PLK i wyobraźcie sobie, jakby ich gra wyglądała bez niego. Ponoć nie ma ludzi niezastąpionych, ale to Czerapowicz był w Krośnie wyjątkiem przeczącym regule. W ACB jego gwiazda zgasła. Ledwie 127 minut w dziesięciu meczach i tylko 33 % trafionych rzutów za trzy. Dla porównania w PLK trafiał fantastyczne 48 %. Będziemy śledzić dalsze losy jego kariery. Beniaminek z Podkarpacia skończył sezon na 12-tym miejscu w tabeli.

2.Wyjazd Pawła Kikowskiego do Włoch. Na końcu sezonu, gdy Wilki już nie walczyły o play-offy ich go-to-guy spakował walizkę i ruszył na podbój silnej ligi włoskiej. Podpisał z Orlandiną kontrakt 1+1 i wszystko wskazuje na to, że latem do Polski nie wróci. Kikowski rzucił 14 punktów w debiucie, dołożył 20 w drugim spotkaniu. I fajnie. Kolejnych kandydatów do koszykarskich saksów znajdziecie poniżej.

3.Udany powrót Krzysztofa Szubargi. Pamiętacie rozmowę Pawła z Szubim? Świetnie, że gość wrócił. Już pal licho, że Karola Waśka (pozdrawiamy!) lekko poniosło i postanowił porównać jego grę/wpływ na grę zespołu do Russella Westbrooka. Szubarga był alfą i omegą młodej drużyny z Gdyni. Kuszony przez Anwil postanowił zostać w trójmieście do końca sezonu i zaraz powinien parafować długoletnią umowę z tym klubem.

4. Nieudany come back Dardana Berishy. Też utkwiło piszącemu te słowa w pamięci. Zawodnik Kutna trochę za bardzo ufał swojemu talentowi strzeleckiemu. Zostawił po sobie pamiątkę w postaci 35.4 % z gry i ledwie 26 % za trzy. Chyba prędko na kolejny powrót się nie zdecyduje a i chętnych nie będzie za wielu.

5. Upadek ekstraklasy w Kutnie. W pewnym momencie klubowi z Miasta Róż (kochamy te hasła, które znają tylko miłośnicy PLK) skończyły się pieniądze w kasie. Zawodnicy, którzy zostali, skorzystali z otrzymanych minut, ale za wiele ugrać nie mogli choć kilka razy byli bliscy sprawienia niespodzianki. Panowie Gabiński, Jarecki, Kowalczyk i Grochowski raczej nie powinni się obawiać o brak zainteresowania klubów ich usługami w przyszłym sezonie.

6. Kolejny stracony sezon w Lublinie. Klubu nie uratował powrót na trenerską ławką Davida Dedka ani ponowne skorzystanie z usług Nicka Kelloga (dzięki Karol za poprawkę). Start zapamiętano głównie z afer (sędziowskiej w meczu z Dąbrową) i kibicowskiej (słynna rasistowska afera z obrażanym przez kibiców Anthonym Milesem). W Lublinie przydałby się jakiś kumaty dyrektor sportowy.

7. Polpharma jako klub wydający najlepiej każdą złotówkę. Lublin niech się uczy. Wesoła brygada trenera Budzinauskasa jest w play-offach i w osobach Marcina Fliegera (im dłuższa broda, tym lepiej gra) i Anthony’ego Milesa (równa forma przez cały sezon) ma jeden z najciekawszych zestawów graczy na pozycjach 1/2. Dziwi trochę, ze jeszcze nikt bogatszy nie wyrwał solidnego od kilku sezonów Urosa Mirkovića. Zerwanie kontraktu z Michaelem Hicksem było dobrym posunięciem, drużyna bez grymaszącego strzelca (dobre 40 % za trzy) grała lepiej.

8.Druga młodość Tomasza Wojdyły. 40-letni silny skrzydłowy Siarki Tarnobrzeg przekroczył barierę 1000 minut na boisku w sezonie aż o 118 (średnio 34:57 minut) i notował 12.5 punktów i 6.5 zbiórek. Ktoś powinien dać mu trzyletni kontrakt (z taką formą może grać w lidze do 50-tki!) i zrobić z niego trenera przygotowania fizycznego. I to jedyne, co powinniście zapamiętać z ostatniego sezonu Siarki Tarnobrzeg w ekstraklasie. Za darmo i półdarmo, mimo sympatii do Zbigniewa Pyszniaka, koszykówki w PLK robić się nie da.

9. 13-0 Twardych Pierników. Zaczęli fantastycznie. Przecierałem oczy ze zdumienia. Im dalej w las, tym było już niestety gorzej. Zakończyli sezon na czwartej pozycji i dla wielu klubów byli wymarzonym przeciwnikiem w play-offach. Zagrają z Rosą Radom i to ona, mimo braku przewagi własnego parkietu, wydaje się być faworytem. Mam strasznie mieszane uczucia co do gry Kyle Weavera. Potrafi irytować i zachwycać. Tak na zmianę, praktycznie co akcję. Też tak macie?

10. Minuta koncertu Michała Sokołowskiego w Zielonej Górze. Tyle potrzebował skrzydłowy Rosy by odwrócić losy spotkania w ostatniej kolejce. Trójka, przechwyt, faul przy rzucie za trzy i wjazd pod kosz. Sam przejął mecz w końcówce, a gdy Stelmet odpowiedział trójką to do Sokoła należało ostatnie zdanie. Wisieńka na torcie nowego lidera drużyny z Radomia, która miała świetną drugą połowę rozgrywek. Bez względu na to, jak skończy się ten sezon, dla skrzydłowego to najlepsza pora by wyjechać z kraju. Inny Michał z Turowa Zgorzelec powinien zrobić to samo i pewnie zrobi. Powodzenia chłopaki!

11. Przenosiny Filipa Matczaka. Ze słabego Asseco do mocnego Stelmetu. Od razu na trzy lata. Po zmianie barw już nie jest tak efektownie i efektywnie, jak w słabszym Asseco, gdzie Filip razem ze wspomnianym Szubargą decydowali o grze zespołu. To było do przewidzenia. Szkoda, że tak mało gra na piłce, ale będzie miał jeszcze czas latem by powalczyć o dużą rolę w zespole.

12. Nowa mechanika rzutu Daniela Szymkiewicza. Przewlekała kontuzja zniszczyła mu pół sezonu. Gdy wrócił trafiał najlepsze 40 % za trzy w karierze. We wcześniejszym sezonie było to ledwie 26.9 %. To wszystko dzięki ciężkiej pracy nad rzutem, na którą zdecydował się zawodnik. Rzuca szybciej, ładniej i skuteczniej. Dzięki temu, że grozi rzutem obrońcy muszą podchodzić bliżej, co daje możliwość łatwych mijanek w pierwszym kroku.

13. Nowe porządki w Słupsku. Nie będziemy przypominać całego zamieszania, ale trener Roberts Stelmahers nie dość, że wytropił machlojki, to jeszcze znalazł świetnego strzelca Anthony’ego Goodsa i gonił play-offy przez drugą połowę sezonu. Skutecznie. I pomyśleć, że w Gryfii machano białymi chusteczkami na początku sezonu.

14. Aaron Johnson. Zwalaniałem go w Radiu Ofens po kilku kolejkach. Bije się w pierś. Później malec urzekł mnie swoją grą i razem z Shawnem Kingiem stworzył wygrywający mecze duet rozgrywający/środkowy. Stal po zmianie trenera na Emila Rajkovića była sensacją sezonu. Skradła jeszcze z Mateusza Kostrzewskiego z Turowa i pomimo słabszej formy w końcówce (przegrane w Słupsku, Zgorzelcu i z Włocławkiem u siebie) będzie biła się o medale już w drugim sezonie od czasu powrótu do ekstraklasy. Chcielibyśmy zajrzeć w papiery i dowiedzieć się, jak to wygląda w budżecie, ale jeśli są pieniądze i wypłaty na czas, to czy powinno nas to obchodzić?

15. Koszalin zwolnił trenera. Tradycji stało się zadość. Piotr Ignatowicz nie poradził sobie w Zgorzelcu, nie poradził sobie w AZS-ie, choć tutaj dysponował maleńkim budżetem i graczami, którzy grali wprost proporcjonalnie do swoich zarobków. Chyba nikt nie spodziewał się, że ten skład stać na coś więcej. Tradycję więc podtrzymano. Prezes Leszek Doliński chce w nowym sezonie sięgnąć po króla koszykówki granej „na wariata” Dariusza Szczubiała. Pewnie przywiezie trzech uzdolnionych strzelecko Amerykanów z Las Vegas i Koszalin będzie bił się zawzięcie o miejsca 10-14. Co ciekawe, Piotr Ignatowicz jest wymieniany w wąskim gronie kandydatów do objęcia posady w Szczecinie. Tam jednym z wymogów jest język polski, by trener mógł się dogadać z właścicielem.

16. Dziewięć porażek Stelmetu w sezonie regularnym. Jeszcze przed startem sezonu prezes Janusz Jasiński chciał, żeby jego klub dostarczał większych emocji niż lanie ligowych rywali i łatwą obronę tytułu. Można powiedzieć, że plan udał się w 100 procentach. Stelmet – mimo, że najsilniejszy na papierze – przegrywał na wyjazdach i męczył się także we własnej hali. MKS Dąbrowa Górnicza przerwała serię spotkań bez porażki na własnym parkiecie po ponad 50 meczach. Dobrze pamiętam? Poprawcie mnie od razu! Rozpieszczeni kibice jednak nie podchodzili do kolejnych przegranych ze spokojem. W komentarzach na Facebooku i forum Radia Zielona Góra zwalnianie graczy i trenera Artura Gronka trwało w najlepsze. Z klubem zaś pożegnał się jedynie Igor Zajcew, w trakcie sezonu doszli Matczak z Jarosławem Mokrosem. Czy w play-offach Stelmet złapie mistrzowską formę?

17. Ostatni punkt zostawiam najlepszej drużynie na tym etapie rozgrywek. Anwil był w tym sezonie drużyną, której mecze oglądało się z największą przyjemnością. Nie wygrywał spotkań blowoutami, ale (głównie za sprawą Nemanji Jaramaza) przejmował je w końcówkach. Dojście Pawła Leończyka, Jamesa Washingtona, Josipa Sobina i Jaramaza – strzały w dziesiątkę albo co najmniej w 9,5.
Anwil został także pierwszym klubem z dwoma halami PLK spełniającymi ligowe wymogi. Nawet udało mi się wymyślić trzy całkiem niezłe memy z nimi w głównej roli – wklejam ostatni. Pozdro dla kumatych. Czy każdy inny medal niż złoty będzie we Włocławku rozczarowaniem?

A co wy najbardziej zapamiętaliście z tego sezonu? Dajcie znać w komentarzach!

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Kosma Zatorski

Dziennikarz z Zielonej Góry, gdzie na co dzień pracuje w oddziale Gazety Wyborczej. Myśli o koszykówce 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fan Giannisa Antetokounmpo, Steve'a Nasha i filmów Wesa Andersona. W kuchni cały czas pracuje nad recepturą burgera idealnego. Beatwriter Stelmetu Zielona Góra.

Komentarze