4 kraje, 4 kontynenty

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Ameryka Południowa nie ma swojego przedstawiciela w koszykarskich półfinałach Igrzysk Olimpijskich, ale Rio De Janeiro stanie się sceną najważniejszych starć. Hiszpanie po raz ostatni w erze złotych dzieci zmierzą się z Amerykanami, natomiast Serbia postara się stłumić głośny krzyk australijskiej koszykówki.

Aussies podbijają koszykówkę

Australia jest świetną historią tych Igrzysk. Andrej Lemanis zebrał u siebie grupę, która jest gotowa zostawić serce na parkiecie, aby dostarczyć zwycięstwo. Są w tym na tyle skuteczni, że w błyskawicznym tempie dojrzeli do statusu jednej z głównych sił na międzynarodowej scenie. W ćwierćfinale grali z reprezentacją Litwy, drużyną Jonasa Kazlauskasa. Gra z fazy grupowej – jej końcówki – wskazywała na to, że to The Boomers przystąpią w roli faworyta.

Litwini w tym roku postawili na swoich strzelców. Schowali mocno Jonasa Valanciunasa, który mówił po wszystkim, że nie do końca rozumie, co się z nim na Igrzyskach stało. W starciu z Andrew Bogutem wyglądał jak swoja gorsza wersja – pozbawiony energii i motywacji do walki. Podopieczni Lemanisa mieli przewagę w każdym elemencie gry i skończyli mecz z niemal 30-punktowym prowadzeniem.

Przyzwyczailiśmy się mówić o Australii, że są silni, bezpardonowi i agresywni. To część ich tożsamości. Jednak talent tego zespołu wykracza znacznie dalej. Patty Mills rozgrywa fantastyczne zawody jako dynamiczny strzelec, świetnie kreujący w każdym ustawieniu. Matthew Dellavedova ciągle się rozwija jako rozgrywający i lider. Na IO nie przyjechali Ben Simmons, Thon Maker i Dante Exum. Bez względu na to jak skończą się dla tej ekipy Igrzyska, Boomers mają powody do optymizmu.

Bogdanović przejmuje berło

Sasza Dordević w najgorszych momentach meczu z Chorwacją uciekał się do tego, co grze reprezentacji zapewnia Milos Teodosić, czyli dobre decyzje w ataku, kontrolowanie tempa gry i organizowanie pracy pozostałych. Jednak w starciu z drużyną Aleksandara Petrovicia zawodnikiem, który zapewnił Serbom zastrzyk adrenaliny był ciągle rosnący w siłę 24-letni Bogdan Bogdanović.

Skończył spotkanie z dorobkiem 18 punktów, 5 asyst i 3 przechwytów. Szkoleniowiec Serbii dobrze wkomponował go do swojego zespołu obok lubiącego dominować na piłce Teodosicia. Pierwiastek szaleństwa w grze Bogdanovicia może być bardzo pomocny w atakowaniu mocnej pierwszej linii obrony Australii. Serbowie są ambitną drużyną, mają ambitnego szkoleniowca, któremu czasami trudno zrezygnować z narzucania swojej filozofii gry.

Pokonanie Australii będzie wymagało interwencji takich graczy jak Bogdanović. Kto wie, może sam Milos Teodosić odpali kilka niezaplanowanych trójek zaraz po wyjściu zza zasłony. Milos nie jest graczem turniejowym. Ma problem z regularnością. Gorsze dni przeplata z lepszymi, ale nigdy nie chcesz trafić na ten lepszy. Serbowie z Australia zagrają jako drudzy, o północy z piątku na sobotę.

Złoci weterani

Alex Abrines – nowy zawodnik Oklahomy City Thunder nie dostaje minut podczas turnieju, ponieważ walczy z drobnym urazem. Ma jednak okazję obserwować ostatnie tchnienia generacji, na której się wychowywał. Pau Gasol zabrał ze sobą prawie wszystkich kolegów, z którymi święcił tryumfy w przekroju ostatnich kilkunastu lat. Do Brazylii przyjechał nawet Juan Carlos Navarro, już nie tak dynamiczny i nie tak skuteczny, ale ciągle bardzo groźny.

Zmiana pokoleniowa może być dla La Roja trudnym procesem. Kolejna generacja nie wygląda już tak optymistycznie jak złote dzieci. Nikola Mirotić rzucił co prawda 23 punkty w starciu z Francją, ale historia jego kariery jest naznaczona brakiem powtarzalności. Natomiast Ricky Rubio wrócił do kadry w tym roku i czasami sprawia wrażenie, jakby brakowało mu pewności siebie.

Hiszpanie w klasycznym dla siebie stylu zaczęli słabo i rozkręcali się z każdym kolejnym meczem. Trudno powiedzieć czy są gotowi, by rzucić Amerykanom takie wyzwanie, jakie rzucili im wcześniej Australijczycy czy Serbowie. Przez ostatnich 10 lat USA stawało drużynie z Półwyspu Iberyjskiego na drodze do ich upragnionego olimpijskiego złota. Szanse, że to się zmieni zmieni przy okazji pożegnalnego turnieju La Generacion De Oro są bardzo małe.

Pozory dominacji?

Eksperci w Stanach zarzucają Mike’owi Krzyżewskiemu, że nie przyłożył się do procesu budowania składu. Wziął graczy, którzy wydawali mu się najlepsi, ale przy okazji graczy, którzy okazali się mieć problem z organizacją swojej gry, komunikacją w obronie i zachowaniem koncentracji. Ostatnie trzy mecze w fazie grupowej udowodniły, że Amerykanie mogą krwawić i to obficie.

Mecz z Argentyną zaskoczył tylko na początku. Gdy było 19:9 dla Albicelestes, gwiazdy NBA przystąpiły do runu 26:2, w którym zbudowali dwucyfrową przewagę. Nie oddali jej do samego końca. Kevin Durant był najlepszym strzelcem kończąc z siedmioma trójkami i 27 punktami na koncie. Stany ciągle są faworytem nr 1, ale ich ewentualna porażka nie byłaby już takim szokiem, jak wydawało się jeszcze przed rozpoczęciem turnieju.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze