A.J. Slaughter, czyli nasz nowy ulubiony Polak. Dokładna analiza (WIDEO)

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Naturalizowany kadrowicz bardzo zgrabnie wszedł w ekipę Mike’a Taylora. Choć poza parkietem sprawia wrażenie odrobinę zdystansowanego, z grą w basket radzi sobie znacznie lepiej. Swój najlepszy mecz A.J. Slaughter rozegrał przeciwko Łotwie pierwszego dnia turnieju w Rydze. Trener testował Amerykanina w różnych ustawieniach wykorzystując jego naturę combo-guarda. W tamtym konkretnym meczu bez wkładu A.J.’a, Łotysze mogliby rywalizację skończyć znacznie szybciej.

Slaughter skończył to spotkanie notując 14 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty i przechwyt. Liczba asyst mogła wydać się niektórym mało satysfakcjonująca, ale to wynika z bardzo szerokiego i elastycznego podziału obowiązków w rozegraniu. Mike Taylor nie chce zatrzymywać piłki w rękach jednego gracza, ponieważ jego ofensywa stałaby się wtedy bardziej przewidywalna, jednowymiarowa. Zdecydowanie pewniej czuje się wykorzystując każdego ball-handlera na parkiecie.

Gdy Adam Waczyński, Mateusz Ponitka, Karol Gruszecki lub Dardan Berisha wychodzą po zasłonie ze środka i organizują dwójkowe akcje z Marcinem Gortatem (tzw. hand-off), Slaughter i Koszarek funkcjonują jako tzw. off-guardzi, czyli zawodnicy z obwodu kreujący bez piłki. Wypracowanie precyzyjności funkcjonowania takiego systemu wymaga sporo pracy, ale najwyraźniej to dla szkoleniowca kadry optymalna droga dla rotacji, jaką dysponuje.

Przechodząc natomiast do kwestii gry Slaughtera, bardzo wyraźnie widać jaką niesie ze sobą wartość. Oglądając go w starciu z Łotyszami, można wysunąć kilka wstępnych wniosków, które rozwiną się przy okazji kolejnych sparingów:

– Rozgrywanie akcji dwójkowych pick-and-roll z obu skrzydeł to dla Slaughtera żaden problem. Czuje się w miarę komfortowo zarówno na lewej, jak i prawej stronie, choć cały czas pamięta o swojej słabszej ręce, czyli lewej. Gdy rozgrywa akcje dwójkową z prawego skrzydła, korzysta z lewej ręki kozłującej, bowiem najczęściej zasłona ustawiana jest do środka, a nie na zewnątrz (wtedy szedłby w stronę base-linie i korzystałby z prawej). Podania lewą ręką nie są tak precyzyjne jak prawą, wobec czego znacznie więcej akcji dwójkowych pomiędzy Slaughterem i wysokim rozpoczyna się po lewej stronie, gdzie zawodnik z zasłoną ustawioną do środka może używać prawej ręki do kozłowania i podawania (poniżej przykład).

Natomiast w pick-and-rollach ze szczytu. A.J. ma tendencje do zwalniania kroku i podnoszenia kozła zaraz po minięciu zasłony. Świadomie zmienia swoje tempo i czeka aż wysoki, który postawił zasłonę zroluje pod kosz. To przejaw próby dostosowania tempa przede wszystkim do Marcina Gortata. Jednak te próby powodują, że zawodnik z piłką nie dostrzega luki pomiędzy dwoma obrońcami (na zdjęciu grał lewą ręką, czyli słabszą – mógł zrezygnować z podania, bo nie był pewny jego jakości)i w zamian posyła niebezpieczne podanie lobem w momencie, gdy wisi już na nim trójka obrońców. To kwestia dostosowania gry.

Poniżej także filmik, na którym widać, że podanie było dobre, ale Marcin złapał je za wysoko przez co miał za mało miejsca na kozioł. (Dobra obrona Łotyszy)

pick-ze-s_wqwapax

– Slaughter bardzo sprawnie czyta ofensywę rywala, zarówno gdy kryje zawodnika z piłką, jak i bez niej. Równie ważne jest to, że unika ball-watchingu, czyli nie skupia wzroku na piłce, lecz na poruszaniu się w defensywie i obserwowaniu rywali  Rzadko daje się zaskoczyć na zasłonie. Ma do wyboru dwie opcje i z każdej korzysta instynktownie. Jeżeli dostrzega pojedynczą zasłonę to preferuje przeciskać się nad nią, licząc że wysoki wyjdzie trochę wyżej i zamknie drogę penetracji kozłującemu (w obronie ICE). A.J. stara się nie prowokować swoich strzelców do rzutu z dystansu.

Natomiast gdy przeciwnik stawia dwie zasłony, tzw. stagger-screens, Slaugter wie, że ma wystarczająco dużo czasu, by obiec pod i zdążyć zamknąć strzelcowi pozycję. W amerykańskiej terminologii nazywa się to close-out. Podczas trzech meczów kadry, które widziałem, A.J.-owi nie zdarzyło się odpuścić. Wyciągnięta do góry ręka to minimum jakie sobie ustalił. Zmusza przez to rywali do zaniechania rzutu i kolejnego podania, które wydłuża posiadanie i ostatecznie pogarsza jakość wykreowanego rzutu.

Poza tym robi jeszcze jedną fajną rzecz. Nie wiem czy świadomie, czy nie, ale gdy walczy nad zasłoną, używa rąk i barku, aby odepchnąć przeciwnika od linii wjazdu. Sprytne, ale na granicy faulu. Poniżej filmik.

– Jego szeroko rozstawione nogi i nisko osadzony środek ciężkości w defensywie, pozwalają mu się bardzo dynamicznie przemieszczać. Ma także aktywne ręce. Ryzykuje próbą przechwytu i zdarza się, że otwiera w ten sposób dobrą pozycję rywalowi. Jednak gdy udaje mu się przechwycić piłkę, robi to bardzo spektakularnie od razu wyprowadzając szybką kontrę.

– Slaughter obserwując ofensywny ruch rywala, stara się udzielać pomocy kolegom, którzy zgubili swojego zawodnika na zasłonie. Wiążę się z tym pewne ryzyko, bowiem A.J. udzielając pomocy pod koszem, może zostawić na otwartej pozycji dobrego strzelca, który skończy posiadanie otwartym rzutem. W takich sytuacjach zawodnicy pomagający, starają się upewnić, czy ich kolega na pewno nie zdąży wrócić do swojego gracza. Poniżej przykład takiej sytuacji. Łotysze nie dostrzegli w tym wypadku otwartego zawodnika w lewym rogu.


– Dobry kozioł pozwala Slaughterowi żonglować tempem biegu. Zmienia je niema co kilka kroków, kontrolując cały proces. To szczególnie ważne przy kontratakach i grze w tranistion, czyli szybkiemu przechodzi z obrony do ataku. Gdy A.J. dostrzega, że obrona rywala nie jest odpowiednio ustawiona lub nie zdążyła wrócić na swoją połowę, schodzi odrobinę niżej na nogi, przyspiesza kozioł i asekuruje się barkiem wystawiając go odrobinę do przodu przy kontakcie z defensorem. W ten sposób zapewnia sobie więcej stabilności na nogach, gdy przeciwnik stara się wytrącić go z równowagi.

Dzięki temu również, Slaughter sprytnie łapie faule i jest zdolny do gry 2+1 – bardzo cenna umiejętność dla tego typu zawodnika.

– Wspomniałem wcześniej o off-guardach. Slaughter jako strzelec potrafi kreować także bez piłki w ręce, jest wtedy zarówno graczem ścinającym, jak i stacjonarnym. Gdy trener wyjmuje go z akcji i pozostawia w roli zawodnika rozciągającego grę, A.J. szuka swojego miejsca w lewym rogu. Jest wtedy tzw. spot-up shooterem (musicie wybaczyć mi amerykańską terminologię, w Polsce nie ma takich określeń). A.J. rozciąga wtedy defensywę i zapewnia spacing.

Dotąd jednak Polacy rzadko go obsługiwali podaniami. Gdy na piłce jest Waca lub Ponitka, ich gra dwójkowa sprowadza się do wyjścia zza zasłony i rzutu/penetracji lub ewentualnie podania do rolującego wysokiego. Rzadko szukają możliwości rozciągnięcia gry do stojącego w rogu Slaughtera. Mając w drużynie takiego strzelca, warto do pick-and-rolla dodać opcję nr 3, czyli rozrzucenie (drive-and-kick).

Slaughter raczej nie gra z Marcinem wspomnianych wcześniej hand-offów, czyli akcji, w których wysoki przekazuje piłkę kozłującemu z ręki do ręki. Dotąd bardzo rzadko Coach T wykorzystywał Slaughtera na zasłonach bez piłki. Częściej Amerykanin stawiał zasłony dla strzelców z pozycji 1,2,3 i 4.

– Dysponuje świetnym wyjściem do góry przy rzutach po koźle. Ma precyzyjnie zbudowaną mechanikę rzutu oraz płynne przejście energii z nóg do rąk. Nawet z ręką na twarzy trudno zmusić go do zmiany rzutu i co za tym idzie pogorszenia jego jakości. To umiejętność cechująca prawdziwych shooterów.

– Zdarza się, że Slaughter biegnąc w kontrze za bardzo wypuszcza piłkę do przodu. Próbuje w ten sposób przedostać się przez kilku obrońców, ale ryzykuje stratą, bowiem traktuje piłkę, jakby była na jego smyczy. Zdarza mu się także podejmować złe decyzje, gdy ani obrona, ani atak nie ustawiły się jeszcze na swoich miejscach. To momenty improwizacji Slaughtera, pewnego rodzaju element zaskoczenia. Nie ma jednak sensu agresywne wchodzenie w pomalowane, gdy stoi tam trójka obrońców, a żaden ze strzelców nie wykreował dla siebie dogodnej pozycji.

Takie momenty zdarzają się najczęściej przy mocnym presingu obrony rywala. Poniżej przykład akcji.

– Dobrze, gdy Slaughterowi w kontrze towarzyszy drugi kolega, np. Mateusz Ponitka. Obrona skupia wtedy uwagę na kozłującym, a Mateusz ma dużo otwartej przestrzeni do agresywnego ścięcia i skończenia na obręczy, najlepiej z faulem. Przed rozpoczęciem przygotowań sądzono, że A.J. będzie zdecydowanie bardziej egoistycznym graczem; że będzie łamał zagrywki coacha. Jak dotąd mocno trzymał się filozofii drużyny i nie narażał jej lekkomyślną grą jeden na jeden czy masą rzutów przez ręce.

– Jestem natomiast zaskoczony brakiem większej liczby podań do strzelców oskrzydlających akcje pick-and-roll. Gdy Slaughter organizuje grę z wysokim na środku, na skrzydłach stoją m.in. Waczyński i Kulig. Pick-and-roll przyciąga uwagę obrońców, którzy udzielając pomocy schodzą do środka. To moment, gdy A.J. może wyskoczyć i posłać dynamiczne podanie do strzelca ustawionego na dystansie. Była jedna taka akcja z Damianem Kuligiem w trzeciej kwarcie. Zawodnik Trabzonsporu zrobił pompkę i wszedł do środka.

– Z takim zestawem umiejętności, A.J. może być dla Mike’a Taylora tzw. closerem, czyli graczem, który zamknie mecz kilkoma rzutami. Tutaj wiele zależy także od komunikacji z kolegami. Ta wymaga ciągłej pracy, zrozumienia schematów gry i wydawania poleceń. Generalnie obecność nowego zawodnika w kadrze do tej pory była bardzo pozytywnym i optymistycznym wątkiem. Nie ma potrzeby, by kwestionować jego Polskość i narażać na jakąkolwiek krytykę. Na koniec trochę więcej Ameryki. Tutaj Slaughter był jak polski Allen Iverson.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze

4 komentarze