Amerykanie i długo długo nic

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Rozwiązanie koszykarskiej rywalizacji w Rio De Janeiro to prawdopodobnie kwestia kilka blow-outów. Możemy unikać przedwczesnego obsadzania pierwszego miejsca, by potem nie gryźć się w język, ale tylko i wyłącznie po to. Dominacja jest fajna, gdy nikt się jej nie spodziewa. Tymczasem reprezentacja Stanów Zjednoczonych na Igrzyskach Olimpijskich jest jak Larry Bird przed swoim pierwszym konkursem trójek – Więc który z was chłopaki będzie dzisiaj drugi?

Przewaga talentu, przygotowania fizycznego i koszykarskiej lekkości jest przytłaczająca. Jedyne co może zawieść drużynę gwiazd NBA to zbyt duża pewność siebie. Mike Krzyżewski, dla którego jest to ostatni turniej z reprezentacją, zdaje sobie sprawę z natury ewentualnych problemów. Co roku spotyka się z tym na kampusie Uniwersytetu Duke, gdy dostaje w swoje ręce kolejny sort uzdolnionych nastolatków.

Portal NBC przy okazji Igrzysk wspomniał drużynę Larry’ego Browna z 2004 roku. Jeden z najgorzej zdyscyplinowanych zespołów w historii amerykańskiej reprezentacji. W półfinale sensacyjnie przegrali z Argentyną i na otarcie łez w meczu o trzecie miejsce pokonali Litwinów. Krzyżewski przejął kadrę rok później. Wprowadził kardynalne zasady i przedstawił konkretny program, który pomógł wyeliminować chwasty. W Pekinie podczas IO 2008 podopieczni Coacha K uderzając z nową siłą wymazali tą dużą czarną plamę na wizerunku drużyny narodowej Stanów Zjednoczonych.

Na Igrzyskach 2016 mogą tryumfować po raz trzeci z rzędu. Liderem drużyny jest najstarszy Carmelo Anthony, uczestnik wspomnianych IO z 2004. Zdobył z reprezentacją trzy olimpijskie medale. Zapowiadane zwycięstwo w Rio wzbogaci jego kolekcję o trzecie złoto. Natomiast koszykówka Amerykanów opiera się przede wszystkim na odcinającej dopływ powietrza defensywie. Szybkość, agresja i precyzja w trakcie meczów sparingowych doprowadzały rywali do poczucia bezsilności. Zespół Krzyżewskiego stara się zmusić rywala do porzucenia planu, co pozwala na całkowitą kontrolę przebiegu spotkania.

Po drugiej stronie – przechwyt lub zbiórka na bronionej tablicy napędza szybką kontrę, która zapewnia łatwe punkty. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Krzyżewski opuści reprezentację bez choćby jednego siwego włosa.

Pozbawić Amerykanów szans na spokojny i bezproblemowy turniej mogą przede wszystkim Francuzi. Po rozczarowującym EuroBaskecie na domowej ziemi, awans do Rio wywalczyli w turnieju kwalifikacyjnym, który odbył się na początku lipca. Vincet Collet zabiera do Brazylii najlepszy kwiat francuskiej koszykówki. Kadrę po raz ostatni wesprze Tony Parker, zaraz obok niego wybiegnie jeden z najlepszych graczy w Europie – Nando De Colo. Obręczy bronił będzie Rudy Gobert – wschodząca gwiazda wśród wysokich NBA. Swoje 3-and-D dostarczy Nicolas Batum, a na czwórce zagra jeden z najlepszych podających w swoim przedziale masy i wzrostu – Boris Diaw. To dobrze zorganizowany skład, ale jego dyspozycja pozostaje zagadką.

Z kolei Mistrzowie Europy sprzed roku, do Rio przyjadą bez Marca Gasola i Serge Ibaki, ale z Rickym Rubio i Pau Gasolem. Dla kilku nazwisk złotej generacji to może być ostatni taniec z La Roja. Do starszego Gasola dołączyli Juan Carlos Navarro, Rudy Fernandez, Sergio Rodriguez i Jose Calderon. Obecność w składzie Willy’ego Hernangomeza, Nikoli Miroticia czy Alexa Abrinsa pozwala dostrzec pokoleniową zmianę, która prędzej czy później musi w reprezentacji z półwyspu nastąpić. Bezpośrednie starcie Hiszpanów z Francuzami to potencjalny klasyk brazylijskiego turnieju.

Obu reprezentacjom zagrozi Litwa z Jonasem Valanciunasem, Mantasem Kalnietisem i całą rzeszą koszykarskich wyrobników i profesorów. Rok temu dopiero w finale EuroBasketu ulegli Hiszpanom. Zespół ze świetną organizacją gry, choć przy dużym defensywnym nacisku tracący grunt pod nogami. Serbia, Argentyna z Manu Ginobilim i Chorwacja będą dobijać do tej trójki. Problemy sprawi zapewne również Australia z Matthew Dellavedovą na jedynce i Andrew Bogutem broniącym obręczy. Zdobywać doświadczenia przyjechały reprezentacje Nigerii, Wenezueli, Chin oraz gospodarze.

Koszykówka w Rio rozpoczyna się 6 sierpnia i kończy 21, więc rozciąga się niemal na całe Igrzyska. Amerykanie w pierwszym meczu zagrają z Chinami o północy z soboty na niedzielę. Dwukrotnie pokonywali Chińczyków podczas przygotowań.

fot. wikimedia commons

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze