Big Karn i jego finisz

Data:

Środowy OFENS! Kajzerka

Polacy zagrają w Helsinkach i bardzo fajnie gdyby dołączył do nich Przemysław Karnowski. Nasz big-man rozpoczął ostatni, piąty rok na uczelni. Gdyby nie kontuzja pleców w poprzednim sezonie, wychowanek Gonzagi biegałby teraz swój pierwszy sezon na parkietach którejś z profesjonalnych lig Stanów lub Europy. Szczęście w nieszczęściu, że środkowy nie rozegrał więcej niż 30% meczów rozgrywek 2015/2016. Dzięki temu korzystając z tzw. medical red-shirt mógł przedłużyć swoją przygodę z uczelnią i w nieco bardziej kontrolowanych warunkach przedstawić swoją wartość.

Przemek podjął słuszną decyzję wracając na uczelnię. Przed nim najważniejszych kilka miesięcy podczas jego dotychczasowej przygody z koszykówką. Z jednej strony musi dbać o swoje plecy, które dla każdego big-mana stanowią o sile, z drugiej natomiast potrzebuje naprawdę mocnego sezonu, by podbić swoje nazwisko w draftowych mockach i powalczyć o miejsce w którejś z ekip NBA.

Przed Karnowskim naprawdę spore wyzwanie. Problemy z plecami u tak młodego zawodnika mogą być dla wielu generalnych menadżerów przestrogą, m.in. z tego powodu Przemek potrzebuje bardzo solidnego sezonu pod kątem zdrowia. Na ten moment bardzo trudno nam ocenić, czy Polak ma wystarczająco dużo, aby przekonać do siebie NBA. Jest wyróżniającą się postacią swojej drużyny i na pewno znajdzie się w notatkach wielu skautów. Pomocny będzie również fakt, że NBA bez względu na erę ciągle potrzebuje wysokich dominujących graczy.

Ich rola została co prawda ograniczona, bo w wielu systemach głównym zadaniem jest dla nich obrona kosza i stawianie dobrych zasłon. Niemniej trudno zastąpić jakość, którą środkowi gwarantują nawet pomimo brnięcia w tzw. small-ball. Na początku sezonu 2016/2017 przekonali się o tym Golden State Warriors, którzy zamiast Andrew Boguta pozyskali za minimalną cenę Zazę Pachulię, którzy też w minimalnym stopniu daje to, co dawał drużynie Australijczyk. Nie każdy zespół jest w stanie zasłonić defensywne braki czwórką All-Starów w wyjściowym składzie.

Dlatego choć za Przemkiem jeden z najtrudniejszych okresów, to horyzont pozostaje bardzo szeroki. Jego sezon będzie bacznie obserwowany przez drużyny dwóch kontynentów. Gonzagę po sezonie 2015/2016 opuścili Domantas Sabonis i Kyle Wiltjer. Ten pierwszy jest ważną postacią Oklahomy City Thunder, natomiast Wiltjer szuka swojej szansy poprzez D-League. Obaj w poprzednich rozgrywkach stanowili o sile Zags. W tym roku podobne obowiązki spadły na Karnowskiego, który dzięki temu znalazł się w idealnej dla niego sytuacji. Odzyskał zdrowie, pracuje nad formą, ma minuty i rolę. To wszystko będzie bardzo pomocne na drodze do realizacji celu.

W trzecim meczu sezonu Bulldogs, Przemek spędził na parkiecie 20 minut i zanotował w tym czasie 22 punkty, trafił 9/13 z gry, miał 8 zbiórek, 2 bloki, 2 asysty i przechwyt. Jego forma w starciu z Bryant University napawa sporym optymizmem. Po trzech meczach rozgrywek 2016/2017 ligi uniwersyteckiej, Big Mamba notuje na swoje konto średnio 14,7 punktu i 7 zbiórek na bardzo dobrej skuteczności 66,7 FG%.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem i Przemek nie będzie planował latem 2017 odpoczynku, powinien wzmocnić reprezentację Polski jako pierwsza opcja na pozycję numer pięć. W grupie A czeka nas kilka wyzwań, ale jeśli coach Mike Taylor będzie dysponował optymalną rotacją – z wszystkimi, których zabrakło podczas eliminacji – to z Finlandią, Islandią i Słowenią powinniśmy być gotowi walczyć jak równy z równym. Grecja i Francja wyglądają, jakby były poza naszym zasięgiem, ale niczego nie przesądzajmy. Może to właśnie Karnowski będzie tym, który zrobi największą różnicę.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze

2 komentarze