Było blisko… bardzo blisko! Rosa przegrywa na Litwie

Data:

Prosto ze Słupska koszykarze Rosy Radom wsiedli w znakomitych nastrojach i ruszyli na Litwę.To była najrozsądniejsza decyzja, aby do Kłajpedy udać się autokarem. Jedyni grali tradycyjnie w karty, drudzy „katowali” swoje telefony, a jeszcze inni po prostu spali. To wszystko… zobaczycie. Już niedługo opublikujemy film pokazujący wyjazd Rosy Radom – będzie się działo!

Ale wcześniej 0 meczu – po to tutaj przyjechaliśmy.

Początek? Fatalny. Beznadziejna skuteczność, mimo że Rosa potrafiła rozbić bardzo dobrą obronę Neptunasa Kłajedy. Na ławce litewskiego zespołu nasz dobry znajomy, Dainius Adomaitis. Kiedyś trener Energi Czarnych Słupsk, dziś już nawet selekcjoner kadry Litwy. „Basket” Dainiusa zawsze był poukładany, solidny i słynął z twardej defensywy. Nic więc dziwnego, że po 10 minutach gry Neptunas prowadził 16:6.

Jednak w drugiej kwarcie zobaczyliśmy inny zespół. Rosa zaczęła punktować z kontry, a przede wszystkim trafiać z dystansu. Znakomicie otworzył się Garry Bell, który był liderem punktowym wicemistrza Polski. Dobra gra zaowocowała i Rosa prowadziła 31:29.

Ale to była końcówka! Neptunas wyszedł na prowadzenie, ale Rosa goniła. Tyrone Brazelton najpierw niepotrzebnie faulował lidera gospodarzy Jimmy’ego Barona przy rzucie za trzy, a następnie Amerykanin spudłował dwa proste lay-up’y. Wydawało się, że Rosa nie jest w stanie wygrać z Neptunasem, ale na 14 sekund przed końcem do remisu 63:63 doprowadził Michał Sokołowski.  Gorąca głowa „Sokoła”, a przede wszystkim jego ambicja, sprawiła, że to właśnie on chciał zapewnić Rosie zwycięstwo. Oddał dwa rzuty, dwa niecelne.

Szkoda, bardzo szkoda.

Neptunas Kłajpejda – Rosa Radom 69:63

 

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze