Co by dziś powiedział Janusz Wójcik?

Data:

Gdyby trenerem polskiej kadry narodowej w koszykówce był Janusz Wójcik, to dzisiaj – mniej więcej – o godz. 18.00 powiedziałby do naszych zawodników jedno proste zdanie. „Kiełbasy do góry i golimy frajerów”. Mike Taylor tego nie powie, nie zna polskiego.

Gramy dziś z Austrią. Z przeciwnikiem, u którego kojarzymy tylko jednego koszykarza, nawet po porażce w Schwechat. Dlatego śmiało typujemy, że środowy mecz zakończy się różnicą 20 lub nawet 30 punktów. Powodów jest kilka.

  1. Polacy mają ogromnego kaca po meczu w Austrii
  2. Zagramy u siebie przy pełnej publiczności
  3. To ostatni mecz kwalifikacji do EuroBasketu 2015
  4. Po prostu jesteśmy lepsi

Cieszy nas, że wszystkie bilety na to spotkanie zostały wyprzedane. Do udziału w samym widowisku zachęca hala, która z zewnątrz (nie byliśmy w środku) robi imponujące wrażenie. Rozumiemy, że ten mecz jest „sprzedawany” pod szyldem walki o pierwsze miejsce w grupie. Faktycznie tak jest. My jednak w taką zabawę nie wchodzimy.

Jedyne o co się obawiamy to o zdrowie naszych koszykarzy – czy podołają. Wczoraj do późnych godzin, na całej długości piętra w hotelu Europa podpisywali koszulki w niezbyt komfortowych warunkach.

– Szymon, wyglądasz na zmęczonego – powiedzieliśmy kapitanowi polskiej reprezentacji.

– A może sami byście spróbowali na kolanach podpisać 48 koszulek? – szybko zgasił nas popularny „Szewcu”.

Pewne jest jedno. Nasi koszykarze mogliby obskoczyć kolejne piętro podpisując następne koszulki, co nie zmienia faktu, że dziś Austriacy dostaną sportowe manto. Innego scenariusza nie przywidujemy. Wiadomo, piwko najlepiej smakuje po zwycięstwie.

 

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze