Dziesiąty sezon Gortata

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Poprzednie rozgrywki Marcin zakończył notując średnio 13,5 punktu, 9,9 zbiórki, 1,4 asysty i 1,3 bloku trafiając 56,7 FG%. Washington Wizards zachowali wysokiego w składzie podczas off-season, mimo pogłosek o możliwym szukaniu dla niego transferu. Zespół swój sezon rozpoczyna kolejnej nocy meczem z Atlantą Hawks na wyjeździe. Po rozczarowującej kampanii 2015/2016, tym razem w stolicy mają stworzyć realne zagrożenie i awansować do play-offów. Latem zaszło w drużynie kilka zmian, które mają pomóc w osiągnięciu celu.

Po latach błagań i wołań kibiców Wizards, ekipa zwolniła ze stanowiska pierwszego trenera Randy’ego Wittmana i zatrudniła w jego miejsce uznanego w NBA Scotta Brooksa. Wcześniej szkoleniowiec prowadził Oklahomę City Thunder z Russellem Westbrookiem i Kevinem Durantem. Dwójka po zwolnieniu Brooksa nie kryła swojego niezadowolenia. Drużynę przejął pierwszoroczniak prosto z ligi uniwersyteckiej – Billy Donovan.

Scott Brooks to bardzo pragmatyczny trener. Stara się zawsze grać na przewagi swojego zespołu, dlatego podczas okresu pracy w Oklahomie zarzucano mu, iż za bardzo obciąża Westbrooka i Duranta, całkowicie pomijając pozostałą wartość, jaką zapewnia mu rotacja. Szkoleniowiec wychodził z założenia, że to liderzy mają być odpowiedzialni za sukcesy drużyny. Media lubiły w tej kwestii przesadzać. Prawdą natomiast jest fakt, że Thunder w zaciętych końcówkach generalnie grali bez planu. Piłkę z zamysłem wykreowania przewagi otrzymywał KD lub Russ.

Gortat u Brooksa powinien mieć się dobrze, bo szkoleniowiec ceni sobie wysokich graczy, którzy stawiają dobre zasłony i bardzo płynnie poruszają się po parkiecie. Marcin jest jednym z najszybszych środkowych w lidze. Z tym że coach od środkowego oczekuje przede wszystkim zaangażowania w obronę kosza. W tym aspekcie trener postanowił się zabezpieczyć prosząc o ściągnięcie z rynku wolnych agentów Francuza – Iana Mahinmiego. Zawodnik podpisał ogromny 4-letni kontrakt za 64 miliony dolarów i ma odebrać Polakowi część minut. Na razie jednak walczy z urazem i opuści pierwsze mecze sezonu.

Brooks chciałby wykorzystywać Mahinmiego w stricte defensywnych ustawieniach. Tak czy inaczej Marcina czeka poważna rywalizacja o czas spędzany na parkiecie, o ile Francuz pozostanie zdrowy, z czym do tej pory miał spore problemy. Pozostając w kwestii zdrowia – Gortat na tym polu jest jednym z najbardziej niezawodnych graczy w lidze. W zasadzie Polak miał tylko jedną poważną kontuzje w trakcie swojej kariery. Utrzymuje ciało w dobrym stanie, mimo iż jego organizm się starzeje i zawodnik potrzebuje coraz więcej czasu na regenerację. Dla Brooksa to musi być bardzo ważne, bo oprócz posiadania Marcina na parkiecie, ten stanowi wzorowy przykład dla swoich kolegów w zespole.

Marcin jest także ojcem chrzestnym przenosin do NBA Tomasa Satoransky’ego. To pomoc i zapewnienia Gortata pomogły ostatecznie podjąć taką decyzję zarówno drużynie, jak i młodemu reprezentantowi Czech. Ten w trakcie pre-season pokazał się z bardzo dobrej strony – kontrolując tempo gry i podejmując dobre decyzje. Na tym etapie jeszcze za bardzo spowalnia grę. Jest przyzwyczajony do budowania akcji pozycyjnych, tymczasem skład zorientowany wokół Johna Walla i Bradleya Beala musi biegać i atakować nieprzygotowaną obronę.

To widać, że Gortat postanowił nad Satoranskym roztoczyć swoją opiekę. Czech ma wiele miejsca na rozwój i pewnego dnia może być naprawdę pociągającym nazwiskiem w tej lidze. Natomiast w pierwszej piątce do Polaka dołączą oczywiście Wall, Beal, Otto Porter i Markieff Morris, czyli skład, który zdążył się poznać w poprzednim sezonie. Przyszłość łodzianina pozostaje w rękach Scotta Brooksa, ale nie ma żadnych przesłanek wskazujących na to, iż trener na piątce widziałby gracza innego pokroju. Umowa Gortata kończy się dopiero w 2019. Zawodnik będzie miał 35 lat i niewykluczone, że zakończy swoją karierę.

Gorąco zapraszam do oglądania koszykówki NBA, bo wbrew pozorom oprócz Cavaliers i Warriors gra 28 naprawdę ambitnych drużyn.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze

Jedna odpowiedź