Fajne chłopaki Taylora jadą na EuroBasket!

Data:

Adam Waczyński w kontrze tak dziwnie zatrzymał się, rzucił z piątego metra i spojrzał w stronę tablicy z wynikiem. Przed chwilą trafił swoją pierwszą trójkę w spotkaniu za Austrią. Wróciła  jego pewność siebie. Po chwili dorzucił jeszcze raz zza łuku i Polska wyszła po 32 minutach na pierwsze prowadzenie w meczu 52:51. To wszystko wydarzyło się ledwie w dwie minuty. Co działo się wcześniej? Austriacy odjechali nam na samym początku na 9:2, a później na 22:10. Zostaliśmy zniszczeni w paint, gdzie Rashid Mahalbasić robił sobie co chciał, a gdy nie miał pozycji oddawał na łuk. Pierwszy skład Polaków długo utrzymywał przy życiu Aaron  Cel. Przebudzenie nastąpiło, gdy trener Mike Taylor wymienił pierwszą piątkę zostawiając w niej tylko Waczyńskiego.

Świetnie współpracowali ze sobą wysocy Damian Kulig i Przemek Karnowski. Z tymi porównaniami do twin-towers, pozdrawiam Twitter, byłbym ostrożny. Kulig umiejętnie wypychał prawie pod linię boczną Mahalbasića, natomiast 21-letni Przemek Karnowski za swoją bardzo, bardzo inteligentną grę został nazwany Doktorem. Big Karn. Przemo. Teraz doszedł Doktor – nadany przez Macieja Kwiatkowskiego. Później nasza gra stanęła, znów zrobił się szarpany, pełen pomyłek z obu stron basket. Później powrócił duet Kulig – Karnowski i zdominował pomalowane. Pan Damian grał sobie w koszykówkę pod obręczą gości. Był taki, jaki w lidze. Cwany, mądry, miękki w swoich ruchach, mobilny.

Grający z ławki Mateusz Ponitka dorzucił bardzo ważną trójkę po mojej ulubionej akcji. Zagranej trzy razy w tym meczu. Kamil Łączyński penetrował pod kosz ze swojej lewej strony i oddwał piłkę za łuk na 45-stopni. Ta szła szybkim podaniem do środka lub do rogu. Ponitka trafił, Zamojskiemu w tych akcjach brakowało skuteczności, choć po jego twarzy było widać, jak bardzo chce się w końcu przełamać.

Austriacy otrząsnęli się, gdy większość dziennikarskich tekstów była gotowa. Mój także. Rzucili szybko dwie trójki. Odpowiedział floaterem Adam Waczyński. Później niepotrzebny faul przy rzucie za trzy Kleipsza spowodował, że dostał on trzy rzuty wolne. W ostatniej akcji Damianowi Kuligowi piłka wypadła z rąk  i szansę dostali goście. Thomas Shreiner, który lubi holować piłkę, przerzucił kosz. W dogrywce zespół pociągnął, a jakże, Mateusz Ponitka. Wsad po przechwycie, wywalczona bezpańska piłka, zbiórka w ważnym momencie. Zachował najwięcej sił z Polaków. Austriacy mimo ciosów od Ponitki stali na nogach. Konsekwentnie grali do osamotnionego pod koszem Mahalbasića.

Po małych męczarniach w Lubinie wyjeżdżamy na Eurobasket z pierwszego miejsca w grupie. Możecie śmiać się z barwy głosu Mike’a Taylora, ale nie możecie nie docenić wielkiej pracy, jakiej dokonał z tą grupą świetnych chłopaków.

PS Jeżeli jakieś miasto w Polsce chce wybudować kameralny koszykarski obiekt, to zapraszam do Lubina.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Kosma Zatorski

Dziennikarz z Zielonej Góry, gdzie na co dzień pracuje w oddziale Gazety Wyborczej. Myśli o koszykówce 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fan Giannisa Antetokounmpo, Steve'a Nasha i filmów Wesa Andersona. W kuchni cały czas pracuje nad recepturą burgera idealnego. Beatwriter Stelmetu Zielona Góra.

Komentarze