Garnitur szyty na miarę

Data:

Za chwilę rozegramy trzeci mecz w ramach kwalifikacji do EuroBasketu 2015. Siedząc na lotnisku, dopadła mnie pewna refleksja, z którą chciałbym się podzielić.

Nie podoba mi się jak traktowana jest w tym roku reprezentacja Polski. Lakonicznie, prześmiewczo i niepoważnie. Nic jeszcze nie wygrała, ani tym bardziej nie przegrała, a już co niektórzy skreślili chłopaków grubą krechą.

Rozgoryczenie – na pierwszy rzut oka – można zrozumieć. W końcu nie ma w kadrze Marcina Gortata przez co zainteresowanie koszykarską reprezentacją diametralnie spada. Nie rozumiem jednak czemu o podopiecznych Mike’a Taylora pisze się, że to „kadra dla ubogich”. Co to znaczy? Strasznie dziwne określenie.

Nie zgadzam się, że z opinią, że w tegorocznych eliminacjach gramy „drugim” lub „trzecim” garniturem. Na dziś polska koszykówka nie dysponuje żadnym. Ten wyjściowy, który próbuje skroić Mike Taylor, dopiero się szyje. Słoweński model 2013 – był zrobiony z najlepszego dostępnego materiału. Na wybiegu w Celje szybko się podarł i do Ljublany już nie dojechał.

W każdym razie zobaczcie jednak jak błędne jest myślenie o polskiej kadrze. Z jednej strony wszyscy chcemy aby grała ona w najsilniejszym składzie, ale z drugiej co nam to daje? Polska koszykówka jest na takim poziomie, że nie trzeba mieć papierów trenerskich, aby wybrać tych samych koszykarzy, których powołał Mike Taylor, czy wcześniej Dirk Bauermann. Ogłoszenie nominacji na zgrupowanie nikogo specjalnie nie elektryzuje. Na chwilę obecną żaden trener pracujący przy kadrze nie mógłby zrobić tego samego, co zrobił Paweł Janas w 2006 roku.

Tak tylko wtrącę, bo zawsze chciałem o tym napisać.

W koszykówce to zawodnicy stawiają warunki. – W tym roku muszę odpocząć – najczęściej słyszą włodarze PZKosz. I z tym się nie zgadzam. Zawodnicy zwykle mówią, że przyjazd na kadrę to zaszczyt, honor i spełnienie dziecięcych marzeń. A jednak mam problem z tym, co rok po roku robi Olek Czyż, do którego osobiście nic nie mam. Niemniej jednak swój przyjazd na kadrę zawsze opóźniał, bo musiał wziąć udział w lidze letniej NBA. Rozumiem, że chce spełnić swoje marzenie i zagrać w najlepszej lidze świata, ale… Szkoda, że jak już przyjechał to z kontuzją.

Dlaczego koszykarze nie mogą być np. jak siatkarze, którzy na zgrupowaniu są często do maja do września. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wina PZKosz. Akurat nie. To ogólny problem koszykówki reprezentacyjnej. FIBA od lat stara się zwalczyć ten problem, ale coś im nie wychodzi. Niestety, przez to kadra to taki dwumiesięczny produkt. Trudno się z nim utożsamiać. Dlatego tak zależy mi na tym, aby w tym krótkim czasie kibicom dać jak najwięcej – na hali, czy w internecie.

Wracając do tematu.

Tegoroczna reprezentacja ma jeden prosty cel – awansować na EuroBasket 2015. Nieważne w jakim składzie i przeciwko komu zagra. Chciałbym aby wszyscy zaczęli tegoroczną kadrę traktować poważnie. Nie grają oni z „orzełkiem” dla ubogich, tylko z normalnym. Oprócz dwóch dotychczasowych zwycięstw najbardziej podoba mi się luz, jaki bije od tej kadry.

Widać, że kadrowicze w ogóle się nie spinają. Presja aby zrobić awans ich nie paraliżuje i do tej pory nie popełnili żadnego błędu. Są dostępni w internecie, pokazują jak wygląda życie od kuchni reprezentanta. W tym elemencie dobrą robotę robią Adam Waczyński (Twitter) oraz Robert Skibniewski (Instagram). W zabawę wkręcił się również masażysta reprezentacji Arkadiusz Markiewicz, którego mogliście poznać w naszych kulisach z Torunia. Fotka ze Snoop Doggiem obiegła cały internet. O to chodzi, aby być otwartym. Efekty widać na parkiecie.

Wygrywając dziś z Austrią, jesteśmy na EuroBaskecie 2015. Mike Taylor do końca wakacji skończy szyć garnitur, tylko co dalej? Na Skibniewskim, Waczyńskim, Celu, Zamojskim, czy Szewczyku będzie leżeć idealnie. Ciekawe jak na Koszarku i Gortacie, którzy za rok niewątpliwie dołączą do reprezentacji.

Ale najpierw Austria! Dajmy im popalić za flagę. Tak się po prostu nie robi.

Z Schwechat,

Paweł Łakomski

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze