Gortat okiem eksperta zza oceanu (WYWIAD)

Data:

W NBA Weekend Gwiazd nieoficjalnie dzieli sezon na dwie części. Korzystając z tego, że to święto koszykówki właśnie odbyło się na Brooklynie, postanowiliśmy przeanalizować pierwszą część sezonu w wykonaniu Washington Wizards, a przede wszystkim Marcina Gortata.

W tym celu przepytaliśmy Kyle’a Weidie @Truth_About_It  założyciela bloga TruthAboutIt.Net (KLIK). Truth About It (TAI) to jedna z największych stron piszących o Wizards, od 2008 roku należąca do ESPN TrueHoop Network.

Kyle odpowiada na najczęściej zadawane przez polskich fanów Wizards pytania, z największą dokładnością analizuje grę Marcina, a także stara się przewidzieć najbliższą przyszłość Czarodziei. Zapraszamy do lektury.  

Bartosz Bielecki: Gortatowi zabrakło jedynie 77 000 głosów by po raz pierwszy wystąpić w Meczu Gwiazd. Byłeś zaskoczony tak dobrym wynikiem?

kkKyle Weidie: Byłem mile zaskoczony, zwłaszcza, że najbliżej mu było do wyeliminowania z pierwszej piątki Carmelo Anthony’ego. Ten wynik wskazuje na to, co Marcin nazywa „Gortat Brand” (pl. marką Gortat). Gortat jest szczery, sympatyczny i jak się okazuje, w świecie nowoczesnych mediów, kibice lubią takie podejście znacznie bardziej, niż recytowanie nudnych i schematycznych wypowiedzi. To, jak i dobry start Wizards, spowodowało, że Gortat dostawał głosy z całych Stanów i całego świata, a nie tylko z Waszyngtonu, który jest ósmym największym rynkiem mediów.

Teraz żałuję, że fani Wizards (i blogerzy, włączając mnie) nie zrobili więcej by zwiększyć liczbę głosów na Gortata na Twitterze. To byłoby ekscytujące, pozbawić miejsca w składzie Carmelo Anthony’ego, zwłaszcza, że Weekend Gwiazd odbywał się w „jego” Nowym Jorku. Nie wiem tylko czy władze NBA by na to pozwoliły. Żaden gracz Brooklyn Nets nie zasłużył by zagrać w All-Star Game i gdyby nie to, że wybrali go głosujący, Carmelo także na to nie zasłużył.

Marcin ostatecznie jednak nie zagrał w Meczu Gwiazd. Uważasz, że został niezasłużenie pominięty?

Nie. I nie uważałem tak nawet przed jego ostatnim spadkiem formy. Gdyby głosowanie odbywało się na bardziej sprecyzowane pozycje (dwóch obrońców, dwóch skrzydłowych i center), zamiast na dwóch graczy backcourtu i trzech frontcourtu – wtedy Gortat miałby większe szanse. W innym wypadku, gra zbyt nieregularnie, żeby uznać go za pominiętego (ang. snub), nawet mimo tego, że Shaq jest jego fanem.

Jeśli Wizards mieliby mieć dwóch „All-Starów”, kogo wybrałbyś oprócz Walla?

Ze względu na efektowność, ale także za efektywność, którą oferuje swojemu zespołowi, byłby to Nene. Te sześć z rzędu opuszczonych spotkań ze względu na kontuzję stopy nie było aż tak wielką sprawą. Pewnie – Pierce i Gortat mają wyższy PER (Player Efficiency Rating – statystyka uznawana za najbardziej oddającą wydajność danego gracza – przyp. autor) niż Nene, ale jeśli spojrzysz na dość nową statystykę – Real Plus-Minus (RPM – bazująca na podobnych zasadach co tradycyjne plus/minus, lecz skupiająca się na tym ile wnosi jeden konkretny zawodnik) to Nene jest w niej 37. w lidze. Wall jest siódmy, Beal 103., Pierce 110., a Gortat dopiero 122. Co więcej Nene jest dwunasty w Defensywnym Real Plus Minus (DRPM). Brazylijczyk jest zdecydowanie tym drugim All-Starem Wizards.

Wielu ludzi w Polsce, łącznie z dziennikarzami koszykarskimi, odmówiło głosowania na Gortata. Czasem jest tutaj krytykowany za duże ego, czy gwiazdorzenie, a także za to, że nie zawsze gra dla reprezentacji. Czy jest w nim coś czego Amerykanie nie lubią?

Gortat ma bardzo ciekawy związek z Polską, prawda? Przynajmniej tak wynika z tłumaczonych wywiadów, które czytałem. Zacznijmy od tego: Gortat kocha swój kraj skąd pochodzi, swoje dziedzictwo. Jest dumny z bycia Polakiem. Myślę również, że kocha też bardzo Stany Zjednoczone. Nie ma w tym nic złego. Ja jestem ze Stanów, mieszkam w Stanach i także kocham inne kraje, ale nie bardziej niż mój własny. Takie jest życie.

Bardzo interesujący był dla mnie wywiad Marcina z Donatą Subbotko, dla Gazety Wyborczej (KLIK), zwłaszcza komentarze o mentalności Polaków. Jeśli chodzi o Amerykę zdarzało się, że po kolejnych przegranych swojej drużyny,  grozili mu kibice Chicago Bulls. 

Czy jest coś czego nie lubią w nim Amerykanie? Nie sądzę. Amerykanie kochają Gortata, choć woleliby, żeby oddawał mniej rzutów z wyskoku i pudłował mniej prostych rzutów spod kosza, czyli prawdopodobnie, żeby był bardziej jak prawdziwy młot.

Jeśli chodzi o Polskę, to na pewno marka Gortat czasem plącze się w swojej sławie, ale ciężko, żeby tak nie było. Nie mogę świadczyć za Gortata, co on sądzi o Polakach, ale radziłbym nie używać słowa „hejter”. Nie skupiajmy się na negatywach.

Myślisz, że Wizards 2014/2015 są lepsi niż zeszłoroczni? Jeśli tak, to co było kluczem do postępu?

Ciężko to na razie stwierdzić. Rozwój Wizards w stosunku do zeszłego sezonu zależy głównie od rozwoju Johna Walla i Bradley’a Beala. Wall wzniósł swoją grę na kolejny poziom. Jest drugi w lidze wśród rozgrywających w RPM (5.84) i pierwszy w DRPM (2.54). W zeszłym sezonie był odpowiednio 18. i 25. Rozwój Beala nie jest już natomiast tak ewidentny porównując Real Plus Minus. Bradley musi poprawić swoją grę, by Wizards mogli wejść na wyższy poziom.

Marcin gra w tym sezonie nierówno. Raz rzuci cztery punkty, by innym razem zdobyć 20. Czy to ma wpływ na wyniki Wizards?

Zdecydowanie. Wizards mogą toczyć w miarę wyrównaną rywalizację z najlepszymi drużynami ligi, tylko jeśli są w pełni zdrowia i siedmiu najlepszych graczy gra swoją najlepszą koszykówkę. Powiedziałbym, że poza Wallem, najwięcej zależy od zaangażowania Gortata i Nene.

Na Basketball-Reference.com jest taka statystyka „Game Score”. Została ona opracowana przez Johna Hollingera, niegdyś pracującego dla ESPN, a teraz zatrudnionego przez Memphis Grizzlies. Game Score (GS) ma na celu w przybliżeniu wskazać produktywność gracza w danym meczu.

Kiedy Game Score Gortata wynosi więcej niż 13.0, bilans Wizards to 13-0. Bilanse Wizards gdy inni poszczególni gracze mają GS na poziomie większym niż 13.0 : Nene 6-1, Wall 23-10, Beal 7-5, Pierce 7-4.

W skali od 1 do 10, jak oceniłbyś Gortata w pierwszej połowie sezonu? Jak to się ma do Twoich przedsezonowych oczekiwań?

Jeżeli 1 to najgorsza forma Gortata, a 10 to najlepiej jak może grać to myślę, że sprawiedliwą, jeśli nie troszkę hojną, oceną byłoby 7/10.

Mówię „hojną” po części ze względu na to jak spisuje się po podpisaniu dużego kontraktu. Jego zaawansowane statystki poszły w dół. PER spadł mu w stosunku do zeszłego sezonu z 17.6 do 16.5. Średnia w karierze to 17.4. Real Plus Minus Gortata, które wynosi 0,38, jest dopiero 20. wynikiem wśród centrów w NBA, dokładnie między Meyersem Leonardem i Timofeyem Mozgovem. W zeszłym sezonie był trzeci wśród centrów. Może 6,5/10 byłoby bardziej adekwatną oceną.

Marcin dostaje najmniejsze minuty w karierze od kiedy jest graczem pierwszo-piątkowym. Dla fanów w Polsce jest to dość martwiące. Co jest wg. Ciebie powodem skróconego czasu gry?

Gortat dostaje ledwie dwie minuty na mecz mniej niż jego średnia z kariery jako starter, więc nie martwiłbym się tym za bardzo. Po pierwsze, Wizards nie chcą za bardzo obciążać Polskiej Maszyny w pierwszym roku jego pięcio-letniego kontraktu. Poza tym Marcin wkrótce skończy 31 lat. Gortat jest także biegającym wysokim. Oczekuje się od niego by zdobywał punkty korzystając ze swojej atletyczności, by odpowiednio wcześnie biegał do kontry wraz z odrzutowym Johnem Wallem. To wszystko wpływa na potrzebę zarządzania minutami Gortata. To z korzyścią dla jego kariery.

Na co ludzie zwracają uwagę, to fakt, że Gortat gra średnio zaledwie 4,4 minuty w czwartych kwartach w tym sezonie. Półtorej minuty mniej niż rok temu. Po części jest to spowodowane tym, że Gortat jak i inni starterzy są już potrzebni w wielu czwartych kwartach. W 26% wszystkich czwartych kwart, Waszyngton miał prowadzenie większe niż 10 punktów. Dwie najczęściej grające piątki w czwartych kwartach składają się m.in. z Andre Millera, Rasuala Butlera, Krisa Humphriesa i Kevina Seraphina. Czasem jednak, gdy Waszyngton ma problemy z atakiem, Randy Wittman wystawia niską piątkę. Ustawienie z Wallem, Bealem, Butlerem, Piercem i Gortatem – to czwarta najczęściej używana piątka Wizards w czwartych kwartach (łącznie 24 minuty). To samo ustawienie z Nene zamiast Gortata rozegrało łącznie 23 minuty, a z Humphriesem 15.

Ta niska piątka z Gortatem ma łącznie plus/minus na poziomie minus 5. Z Nene +26, a z Humphriesem +4.

Te niskie ustawienie – z Wallem, Bealem, Butlerem, Piercem i Nene bądź Humphriesem dostarcza dobry atak, ale nie sądzisz, że Wizards brakuje wtedy obrony Gortata?

Tak, to prawda. Ale jak powyżej – niska piątka z Gortatem jako centrem nie sprawdza się przeciwko rywalom (choć mamy do czynienia z małą próbką). Wittman na ogół nie wystawia niskiej piątki, o ile nie jest to reakcja na podobne ustawienie ze strony rywala, bądź nie ma potrzeby szybkiego odrobienia wielu punktów straty. Kiedy jednak nadchodzi taka potrzeba, obrona na dystansie Nene, która jest znacznie lepsza niż Gortata, jest pomocna, gdy niska piątka przeciwników stara się wymusić przekazywanie na zasłonach. Poza tym, uważam, że Nene ma do zaoferowania w ataku więcej niż Gortat. Nene lepiej używa swoich gabarytów do gry tyłem do kosza i szybko obraca się w stronę obręczy (zamiast rzucać z odchylenia, lub oddawać rzut hakiem z biegu, w stylu Patricka Ewinga – czyli chyba ulubionych manewrów Gortata gdy znajduje się blisko kosza).

Myślisz, że to co widzieliśmy do tej pory, może sugerować, że minuty Gortata będą również ograniczone w Playoffs, skoro Polak nie zawsze był na parkiecie kiedy Wizards rozgrywali zacięte końcówki?

To wszystko zależy od przeciwnika i konkretnych ustawień w meczu. Więcej Gortata zobaczymy przeciwko drużynom takim jak Chicago (zwłaszcza!), Cleveland, Charlotte i być może Toronto (zależnie od tego czy Dwane Casey będzie chciał grać Valanciunasem w czwartej kwarcie). Przeciwko takim drużynom jak Atlanta czy Miami, o duże minuty Gortata może być trudniej. Oczywiście koszykówka Playoffs znana jest z tego, że bardziej skupia się na rywalizacji podkoszowej, że jest ciężka i systematyczna. Hawks wydają się jednak przygotowani by zburzyć te schematy. Możliwe jednak, że w Playoffs Randy Wittman będzie chciał „powiększyć grę” różnymi kombinacjami graczy wysokich, niezależnie od przeciwnika.

Statystyki Gortata pogorszyły się w stosunku do poprzedniego sezonu. To kwestia gorszej gry Polaka, czy ograniczonego czasu na parkiecie?

Przeanalizuję to za pomocą dwóch statystyk:

1) Skuteczność Marcina w odległości 1,5-3 metrów od kosza spadła w tym sezonie z 41,4 do 27,7 procent, a więcej niż co piąty jego rzut pochodzi właśnie z takiego dystansu, więc tak duży spadek skuteczności źle wygląda i psuje statystyki. Ciężko wskazać jakiś inny powód na taki spadek, niż to, że problem leży w psychice Marcina.

Warto odnotować, że aż 40% celnych rzutów Marcina pochodzi z asyst od Johna Walla. W zeszłym roku wskaźnik ten wynosił 33%. Oczekiwałbym, żeby ten procent spadł.

2) Gortat mniej dzieli się piłką. Ma średnio tylko o 0,8 asysty mniej na 100 posiadań niż w zeszłym sezonie, jednakże procent asyst Marcina w skali całego zespołu spadł z 8,4 w do 5,8. To może nie wygląda na aż tak dużo, ale ubiegłoroczny wynik był jednym z najlepszych wyników wśród środkowych, w historii klubu. Ofensywa Wizards opiera się na ruchu piłki, więc dzielenie się piłką przez Nene i Gortata jest równie ważne dla Waszyngtonu co rozwój Johna Walla. Innymi słowy: rzucać mniej, dzielić się więcej.

Co sądzisz o chemii między Humphriesem i Gortatem? Od czasu do czasu, zwłaszcza w obronie, wydaje mi się, że wchodzą sobie w drogę. Myślisz, że dobrze im się gra razem na parkiecie?

Prawie 97% swoich minut, Gortat spędził obok tradycyjnego silnego skrzydłowego – Nene, Humphriesa, czy Drew Goodena. Marcin nie spędził ani minuty obok Kevina Seraphina i tylko pięć minut z DeJuanem Blairem.

Wizards są o 8,4 punktu lepsi od przeciwników na każde 40 minut, gdy Gortat i Nene grają razem (łącznie 771 minut). Gdy obok Gortata występuje Humphries, Wizards są lepsi o 3,1 punktu (603 łączne minuty). W 128 łącznie spędzonych razem minut, Gortat z Goodenem są już o niecały punkt gorsi na każde 40 minut.

Mówię to wszystko by wskazać, że Gortat z Humphriesem razem na parkiecie nie są tacy źli, tak długo jak każdy z nich zna swoją rolę w ataku. Humphries na boisku operuje właściwie jedynie w trzech strefach:
1) na półdystansie, co najmniej 5 metrów od kosza, skąd oddaje 37% swoich rzutów i trafia 42,4%;
2) na krótkim rogu, przy linii końcowej, gdzie jest planem B gdy obrona zatrzyma pick-and-roll Walla i Gortata;
3) na tablicach, by zbierać piłki.

Rola Gortata polega na byciu świadomym spacingu, nie oddawaniu zbyt wielu rzutów z wyskoku i na byciu aktywnym w grze pick’n’roll.

W jakim elemencie gry chciałbyś najbardziej, by Gortat się rozwinął?

W zajmowaniu przestrzeni. W zajmowaniu więcej przestrzeni stawiając wiele zasłon, w bieganiu do kontry z Johnem Wallem i jeszcze żeby jakoś wyhodował sobie większy tyłek, by móc czasem przestawiać z drogi wysokich graczy przeciwników. Ale nie za duży tyłek – wciąż chcemy by Gortat biegał do kontry.

Kevin Seraphin nie przestaje się rozwijać. Myślisz, że w końcu może zastąpić Gortata w pierwszej piątce?

W tym sezonie? Nie ma szans. Na 100% nie i to z konkretnych powodów. Kevin poprawił się lekko w obronie, ale liczby nie kłamią.

Wizards generalnie pozwalają przeciwnikom na 99,9 punktu na 100 posiadań (DefRtg). Z Gortatem na boisku ta liczba spada to 96,7. Z Seraphinem, DefRtg Wizards wzrasta do aż 105. Tak więc, Wizards tracą 8,3 punktu mniej na 100 posiadań gdy zamiast Seraphina na boisku jest Gortat.

Jeśli Seraphin miałby zastąpić Gortata, to na pewno nie w tym sezonie. Kevin latem będzie niezastrzeżonym wolnym graczem, a jego agentem jest Rich Paul, który, tak się składa, że jest również agentem LeBrona Jamesa, Erica Bledsoe, Tristana Thompsona, Bena McLemore’a, Kentaviousa Caldwella-Pope’a, Norrisa Cole’a i Cory Josepha.

Seraphin zapewne dostanie spory kontrakt w te wakacje (prawdopodobnie zostanie przepłacony) i to raczej nie od Wizards. Thompson, Cole i Joseph będą zastrzeżonymi wolnymi agentami, więc Rich Paul na pewno będzie wykorzystywał swoją przewagę, jako kolega LeBrona, na wielu frontach.

Co tak naprawdę mogą osiągnąć Wizards w tym sezonie? Jak daleko w playoffach myślisz, że zajdą?

Nie można jeszcze wydać werdyktu, ale kula-zgadula mówi: „nie tym razem” w kontekście mistrzostwa, czy nawet finałów. Na tym etapie, bez znaczącego wzmocnienia składu i bez pełnego zdrowia, powiedziałbym, że Waszyngton jest w stanie „wkraść” się do finałów konferencji wschodniej, lecz o ile nie trafią na Chicago Bulls, nie wiem czy będą w stanie pokonać którąś z topowych drużyn (Atlanta, Cleveland, Toronto) w serii meczów. Jeśli już, to Wizards łatwiej będzie pokonać Cavs, niż Hawks czy Raptors. Jestem ciekaw czy klub nadal pozostanie cierpliwy, czy podejmie się ryzykownej wymiany, skoro ścieżka do finałów, wciąż pozostaje widoczna.

*Wszelkie statystyki za basketball-reference.com, espn.com oraz nba.com, aktualne na dzień 11.02.2015

Zainteresuje Cię również:


Komentarze