GRAN DERBI a basket. Szydera na całego

Data:

Niedziela. Oczy całego sportowego świata zwrócone są dziś na Starogard Gdański. To właśnie o godz. 20:00 rozpocznie się mecz Polpharmy Starogard Gdański ze Śląskiem Wrocław. Oczy wszystkich fanów na Tauron Basket Ligę będą skierowane tylko przez 55 minut. Później wszyscy przerzucą się na Gran Derbi. I właśnie. Czy koszykarze biegający co tydzień po naszych parkietach interesują się piłkarskim świętem? Okazuje się, że tak.

Wielkim kibicem FC Barcelony jest zawodnik Trefla Sopot Paweł Leończyk. Kibicuje im od dawna, ale…

Dokładnej daty nie pamiętam. Gra Barcelony zaczęła mi się podobać kiedy grali tam Patrick Klaivert, Rivaldo, Javier Saviola, rzesza Holendrów. W tamtych latach co prawda nie dominowali, ale ich styl bardzo do mnie przemawiał.

Jak dla każdego kibica Realu Madryt, czy FC Barcelony Gran Derbi to święto. Miejsce zajęte przed telewizorem jest dużo wcześniej, odpowiedni strój nałożony, w końcu nie można sobie pozwolić na to, aby nie obejrzeć takiego widowiska.

Dla mnie niesamowita jest ta cała otoczka. Kiedy Real, czy Barcelona jadą na mecz dzień wcześniej, to pod hotelem w nocy gromadzą się kibice i robią wszystko, aby zakłócić sen. Na Canal+ są często pokazywane obszerne reportaże jak wygląda to od kulis. Oglądam to z ogromnym zainteresowaniem. Robi to wszystko wrażenie i aż ciągnie aby zobaczyć taki mecz na żywo.

Mecz meczem, ale wszyscy dobrze wiemy, że Gran Derbi to nie tylko 90 minut piłkarskiego widowiska. To także okazja do szeroko rozumowanej szydery z kolegą, który akurat „wyznaje” inną opcje. W przypadku Leończyka największe tarcia były podczas jego gry w Słupsku. Tam kibiców „Królewskich” było całkiem sporo. „Leon” najwięcej walczył jednak z Hubertem Pabianem, dzisiejszym zawodnikiem GTK Gliwice.

Paweł to na punkcie Barcelony miał totalnego bzika. W dniu Gran Derbi chodził zawsze w koszulce Barcy. Zakładów między nami było sporo, ale pamiętam jeden dokładnie bo… akurat przegrałem. Założyliśmy się o to, że przegrany całuje herb drugiego klubu. Niestety, byłem to ja – opowiada Hubert Pabian.

Tak, tak pamiętam. W ogóle w czasach gry w Słupsku można powiedzieć, że miałem spokój. Była to era Pepa Guardioli, a pewnie wszyscy pamiętają, że na jego Barcelonę to właściwie nie było mocnych – przypomina sobie Leończyk.

20110308093

Koszykarz Trefla podczas Gran Derbi ma jeszcze jednego „przeciwnika”. Jest nim były reprezentant Polski w piłce nożnej, uczestnik mistrzostw świata 2002 w Korei i Japonii, pochodzący ze Słupska, Paweł Kryszałowicz. „Kryszał” jest wielkim fanem Realu, bywał zresztą często w Madrycie, kiedy grał tam Jerzy Dudek, kolega z kadry.

W tamtym okresie spotkania Realu z Barceloną były właściwie co chwilę – liga, Liga Mistrzów, rozgrywki Pucharu Króla. Pamiętam, że z Pawłem Kryszałowiczem oglądaliśmy mecze zawsze razem. Co tam się działo, to jedna wielka szydera i utarczki słowne – wspomina.

Jak rozmawialiśmy z naszymi rozmówcami na temat Gran Derbi to dochodzimy do wniosku, że sieci komunikacyjne to powinny co chwilę padać. Każdy podkreśla, że gdy tylko padnie gol jego drużyny od razu chwyta za telefon i wysyła smsa. Szydera dotyczy także dwóch największych gwiazd obydwu drużyn, czyli Cristiano Ronaldo i Leo Messiego.

Szanuje bardzo grę Cristiano, ale wiadomo, że on zawsze wygląda… bardzo ładnie. Dlatego często pozwalam sobie na sms do „Kryszała” po nieudanym zagraniu Ronaldo. Zawsze zawracam uwagę, że CR7 ma nienaganną fryzurę, opalenizna też się zgadza, a Paweł wytyka mi, że Messi to co chwilę się kładzie na murawie i szuka faulu. I tak właściwie w kółko – wspomina Leończyk.

Okazuje się, że największe tarcia w związku z Gran Derbi są we Wrocławiu. W szatni Śląska Wrocław wielkim kibicem Realu Madryt jest wieloletni masażysta Marcin Janusiak. Swoją miłość do „Królewskich” podkreśla na każdym kroku. Ale jak zaznacza jego sympatia do „Królewskich” wzięła się od jednego, bardzo drogiego, transferu.

Zawsze podziwiałem grę Zinedina Zidane’a. Kiedy przeniósł się z Turynu do Madrytu zacząłem kibicować Realowi. Nie przypuszczałem wówczas, że tak się wkręcę. Dziś Gran Derbi to dla mnie wielkie święto, a także rywalizacja. Przede wszystkim z Adrianem Mroczkiem, kibicem Barcelony – opowiada Janusiak.

Obaj panowie kiedy zbliża się Gran Derbi nie oszczędzają się. Jeden jedzie po drugim, bowiem wierzą, że ich drużyna okaże się lepsza. A jak już wygra, to wówczas nie ma zmiłuj. Pierwszy trening po meczu dla przegranego jest jak katorga. Janusiak, znany w środowisku jako „Muli” po jeden z wygranej Realu tak udekorował drzwi do szatni Śląska Wrocław.

IMG_4092

Jak pewnie wiecie, raz wygrywa Real, raz Barcelona. Jest to wówczas idealna okazja do drwin z kolegi. Zobaczcie jak wygląda wówczas interakcja pomiędzy Adrianem Mroczkiem a Marcinem Janusiakiem na Facebooku.

IMG_4102 IMG_4104

Dla Adriana Mroczka, zawodnika Stali Ostrów Wielkopolski Gran Derbi to nie tylko walka z „Mulim”. Kibicem Realu Madryt jest Karol Szpyrka kolega z Polpharmy Starogard Gdański, który dziś występuje w Sokole Łańcut.

Gran Derbi to święto. Ostatnio godzina meczu zbiegła się z moim, ale pamiętam, że tuż po zakończeniu ligowego pojedynku, szybko zbiłem piątki i pobiegłem w stroju meczowym oglądać hiszpańskie święto piłki nożnej. Akurat miałem szczęście bo w pobliskiej knajpce transmitowali mecz. Real wygrał 3:1 więc radość była podwójna. „Królewscy” i Sokół Łańcut górą jednego dnia. Tylko ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, że jeden gościu ogląda mecz w stroju koszykarskim… – wspomina Szpyrka.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, Karol Szpyrka często rywalizuje z Adrianem Mroczkiem. Raz zdarzyło się, że oglądali mecz razem w domu Adriana. Przed spotkaniem atmosfera była bardzo przyjazna. Doszło nawet do okazjonalnej fotki, która upamiętniała tamto wydarzenie.

IMG_3882

Choć Adrian Mroczek ugościł Karola jak trzeba, to fan Realu nie wspomina tamtego meczu najlepiej.

Adrian nie był gościnny. Jego Barcelona szybko rozprawiła się z moim Realem, więc pozostał tylko smutek. Obawiam się, że teraz może być podobnie. Barcelona jest w formie, a gra zespołu z Madrytu pozostawia wiele do życzenia. Z remisu będę zadowolony – mówi Szpyrka.

Fanem drużyny z Madrytu jest też jeden z najlepszych trenerów od młodzieży Tomasz Niedbalski. Jak mówi kibicuje Realowi od wielu lat. Do tej pory nie miał okazji zwiedzać stadionu Santiago Bernabeu. Był za to na obiekcie odwiecznego rywala.

Razem z żoną byliśmy na wakacjach w Barcelonie. Siłą rzeczy zwiedziliśmy Camp Nou i muzeum klubu. Miałem nadzieję na zdjęcie z podobizną Maradony, który grał w zespole Dumy Katalonii. Takiej możliwości nie było. Żona zaproponowała żebym zrobił to samo, ale z Leo Messim. Grzecznie podziękowałem – opowiada opiekun WKK Wrocław.

Tomasz Niedbalski także nie przegapi dzisiejszego meczu. Poinformował nas, że kilka dni wcześniej miał przygotowany swój standardowy zestaw meczowy. Co tu opowiadać. Zobaczcie sami.

11084434_865881830135783_1563748821_n

Kto dziś wygra? Tego nie wiemy. Nie pytaliśmy także naszych rozmówców o to. Wiecie, nie do końca byliby oni obiektywni. Zbierając materiał do tego tekstu mieliśmy nadzieję, że natkniemy się na koszykarza, który kiedyś brał udział w piłkarskim klasyku. Dosyć szybko pomyśleliśmy o Mateuszu Jarmakowiczu, który w końcu w swoim CV wielkimi literami ma napisane, że grał w Realu Madryt. Okazało się jednak, że…

Nigdy za bardzo nie interesowałem się piłką nożną, dlatego nigdy nie byłem na Gran Derbi… – odpisał nam na SMSa, zawodnik Polpharmy Starogard Gdański.

A wy komu kibicujecie? W sumie pytanie nie na miejscu. Przecież wszyscy będziemy oglądać walkę Polpharmy ze Śląskiem…

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze