Historia niemieckiego Rajona Rondo

Data:

Ma ledwie 20 lat, 185 cm wzrostu, długie ramiona, wysokie czoło i skrawek włosów zafarbowanych na żółto. Dennis Schroeder, koszykarz o rozbrajającym, szczerym uśmiechu potrafi na boisku zabiegać każdego rozgrywającego. Jest przyszłością Atlanty Hawks. Już w niedzielę zagra przeciwko reprezentacji Polski w Toruniu.

Nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się o istnieniu hali Turowa Zgorzelec. Od tego czasu jednak kilka razy w roku jeżdżę tam oglądać koszykówkę. I sprawia mi to ogromną frajdę. We wrześniu 2010 r. wybrałem się z tatą na turniej o puchar prezesa miejscowej kopalni do Zgorzelca. Do tej samej maleńkiej hali, w spokojnym 30-tys. mieście na granicy. Gwiazdą turnieju był zespół New York Phantoms z Brunszwiku.

– Tato, zobacz na tego małego, jak on lata na rozgrzewce. To gwiazda niemieckiej młodzieżówki. Porównują go do Rajona Ronda – mówiłem. Do tej pory nie wiem, czy mój tato wie o istnieniu gwiazdy Bostonu. Tego wieczora nie zobaczyliśmy jednak Dennisa Schroedera w akcji. Jedynie na rozgrzewce jednak kicał sobie w najlepsze i trafiał niemal każdy swój rzut. Chudzina, przy starszych kolegach wyglądał jak dzieciak. Miał zresztą wtedy 16 lat, a Phantoms byli potęgą Bundesligi. Po dwóch latach od czasu wizyty w Zgorzelcu,  Schroeder rzucał średnio 12 punktów i rozdawał 3 asysty (wiadomo jednak, że w Europie trudniej o tę statystykę, niżeli w NBA).

Niemiecka telewizja ARD wyemitowała wtedy krótki reportaż o Dennisie, którego na trybunach oglądał czarnoskóry Amerykanin z długich dreadach. Tamtejsi dziennikarze byli przekonani, że jest skaut klubu z NBA, ponieważ siedział obok agenta koszykarza. Tuż za nim można było dostrzec mężczyznę w wieku pod 50-tkę w szarej marynarce i znajomo wyglądającej twarzy. Daryl Morey, generalny menadżer Houston Rockets, nie pojawił się w Brunszwiku turystycznie. Już wtedy Schroedera mieli oglądać m.in. wysłańcy Utah Jazz i New York Knicks. Jeszcze zanim zgłosił się do draftu dostał zapewnienie, że wybiorą go Boston Celtics. To byłoby dla niego jak spełnienie marzeń. Grać u boku największego idola – Rajona Rondo.

Dennis miał już wtedy za sobą bardzo obiecujący występ w prestiżowym Nike Hoop Summit. Dostał 29 minut, które zamienił na 18 punktów i 6 asyst. Skauci przed słabiutkim draftem zacierali ręce. W mockach Schroedera można było znaleźć nawet na 12. miejscu. Nieźle, jak na kogoś, kto nigdy nie grał w NCAA. Jeszcze w dniu draftu mocki wskazywały, że wyląduje z 12. w Utah. – Porównać Schroedera do Rondo można tylko pod względem budowy ciała i zasięgu ramion. To jednak inni gracze. Rondo nigdy nie miał takiego ciągu na kosz, ani nie potrafił rzucać. Dennis już teraz to potrafi, ale nie jest jeszcze tej samej klasy obrońcą co Rondo – mówił wiceprezydent ds. personalnych Jazz Walt Perrin.

Jazz wybrali jednak Treya Burke’a.  Boston wybierali z numerem 16  Nie dotrzymali złożonej obietnicy. Może dlatego, że młodzieniec nie pojawił się na prestiżowym draft combine w Chicago, tłumacząc się bólem zęba?  W Brunszwiku młodziutki Niemiec o gamibijskich korzeniach występował z numerem 17. Przypadek? Właśnie z tym numerem został wybrany w drafcie przez Atlantę.

Chłopak razem z dwójką braci, mamą i dwiema siostrami oglądał draft w telewizji. Jego niemiecki ojciec zmarł z powodu problemów z sercem. Przed śmiercią jego ukochany syn przysiągł mu, że zagra w NBA. Miał wtedy 16 lat. Dotrzymał słowa. Podczas Summer League był jednym z najgorętszych nazwisk. Imponował dryblingiem, łatwością dostawania się pod kosz, arsenałem cyrkowych floaterów i kreowaniem swoich kolegów z drużyny. Jego pierwszy krok rzeczywiście robi wrażenie, a długie ramiona pozwalają mu chronić piłkę przy wyprowadzaniu jej na połowę przeciwnika. .

W Las Vegas miał okazję pojedynkować się z C,J’em McCollumem, którego sam nazwał „najlepszym rozgrywającym tego draftu”. Collum rzucił 19 punktów, Schroeder miał 16 punktów, pięć asyst, sześć strat i trzy przechwyty. – Gdy jesteś rezerwowym rozgrywającym musisz być bulldogiem w obronie. On dzisiaj był dokładnie takim graczem– mówił Nate Tibbetts, trener „letnich” Blazers. To, na co wszyscy od razu zwrócili uwagę, to footwork Niemca. – Nie praktykuje tego, miałem to już wcześniej – powiedział nieskromnie. Do tego jeszcze wrócimy.

Skauci z Draft Express prześledzili zaawansowane statystyki gracza z występów w Brunszwiku. Wynika z nich, że największą słabością oprócz rzutu jest skuteczność w kontrataku – ledwie 44 oraz zbyt duży procent strat 27.3%. Znajdziemy jednak także statystykę, z której wynika, że w ostatnim sezonie trafiał 52.6 proc. w sytuacjach catch-n-shoot i był drugim najbardziej efektywnym rozgrywajcym w pick-n-rollach. Będzie kimś w mojej, waszej ukochanej lidze?

Po pierwsze nie mógł chyba trafić do lepszego klubu dla niego niż Atlanta Hawks, gdzie trenerem jest Mike Budenholzer. Wystarczy napisać dwa słowa – Gregg Popovich. Zanim coach zaczął pracę w Atlancie przez 19 lat pomagał prowadzić San Antonio Spurs genialnemu Popovichowi. Od samego początku Budenholzer był zakochany w bohaterze tekstu. Wrzucił go od razu na głęboką wodę. Schroeder zadebiutował w NBA już w pierwszym spotkaniu sezonu, jako zmiennik Jeffa Teague’a. Ta sytuacja trwała aż do meczu numer cztery, kiedy Hawks pojechali do Sacramento. Zobaczcie zagranie, które kosztowało Niemca utratę posady pierwszego zmiennika.

– He hit Demarcus in… not very nice place – powiedział jeden z komentujących to spotkanie. Liga ukarała zawodnika karą jednego meczu zawieszenia. Shlevin Mack, który długo czekał aż ktoś w NBA da mu szansę, wykorzystał nieobecność Niemca. Od tamtego czasu jego morale rosły, co odbiło się na liczbie minut Dennisa. Budenholzer bywał dla niego bardzo surowy. Gdy w meczu przeciw Cleveland debiutant od razu po wejściu na parkiet stracił piłkę, wylądował na ławie. Oczywiście takie usadzanie miało podziałać na niego dydaktycznie, zwrócić uwagę na wartość każdego posiadania.

Miałem przyjemność zobaczyć mecz Schroedera w Londynie, przeciwko Brooklyn Nets. Blowout. Jeden z najlepszych ofensywnie meczów Nets w sezonie. Ubrany w białe oldschoolowe buty Gary’ego Paytona gracz z numerem 17 zagrał bardzo przyzwoicie. Skończył cztery swoje ofensywne akcje wykorzystując naturalną szybkość i minięcie na koźle. Schreoder ma spory arsenał takich niekonwencjonalnych zagrań kończonych dwutaktem z prawej lub lewej strony, od linii, lub środkiem. Ręka? Nie ma dla niego różnicy czy rzuci prawą czy lewą.

Hawks wykorzystują jego szybkość. Schroeder odgrywa piłkę do wysokiego gracza, przybiega do niego ze swoim obrońcą, wysoki oddaje mu ją zastawiając drogę przeciwnikowi. Nawet gdy gracz nie wpada na zasłonę, ale ją mija, to Dennis jest już daleko z przodu i kończy akcję dwutaktem. Inna zagrywka? Choćby grany często pick’n’roll z Mikiem Scottem, który ścina pod kosz otrzymując przepiękne podanie kozłem. Warto także zwrócić uwagę na łatwość, z jaką nasz bohater zmienia kierunek na koźle. Uwielbia także wpychać się na kosz z lewej strony, a w klasycznych sytuacjach pick’n’roll często wybiera grę do końca pod obręcz, uciekając o wiele wolniejszym wysokim graczom przeciwnika.  Obrona? Schroeder jest świetny w wywieraniu presji na rozgrywającym, ma długie ręce, które ułatwiają mu wybieranie piłek, dzięki dobrej pracy nóg umiejętnie unika zasłon wysokich.

O opinię na temat Dennisa poprosiłem Macieja Kwiatkowskiego (założyciel szostygracz.pl), któremu przeszkodziłem w rozpakowywaniu plecaka po powrocie z Bieszczad. Maciek ma tę zaletę, że potrafi o koszykówce rozmawiać godzinami. – On jest podobny nie tylko z twarzy do Rajona Rondo, choć nie jest aż tak utalentowany. Myślę, że będzie miał bardzo dobry drugi sezon i dostanie się do rotacji Atlanty Hawks, grając 17-18 minut z ławki. W pierwszym sezonie grał mało – w sumie około 300,400 minut z których ja widziałem 200. On naprawdę jest bardzo podobny na boisku do Rondo, choć nie ma takiego przeglądu pola. Rondo zresztą ma przegląd pola na poziome Top 5 ludzi na świecie. Schroeder oczywiście go nie ma, ale i bez tego jest bardzo utalentowany. Będzie długo w tej lidze – mówi koszykarski ekspert.

Dodaje, że Niemiec jest tak dobry, że powinien grać już w zeszłym sezonie, a po odejściu Lou Williamsa do Toronto na pewno dostanie się do rotacji zespołu. – To jest obecnie  50 proc. Rondo w niemiecko-afrykańskiej wersji. On nie potrafi rzucać zresztą jak rozgrywający Celtics – tłumaczy Kwiatkowski. Później rozmawiamy jeszcze kilkanaście minut o ofens.co [Maciek pozdrawia trenera Rafała Franka, z którym trenował w Czarnych Słupsk – red.] a także o składzie Wilków Morskich Szczecin. Mój rozmówca jest zachwycony pomysłem ściągnięcia Trevora Releforda, który tego lata występował obok Niemca w lidze letniej w Las Vegas. Później rozmawiamy o… Może na tym zakończmy, bo tekst zaczyna dryfować w przeciwnym kierunku. Wróćmy do naszego bohatera.

Schroeder z 24 proc. trafionych rzutów za trzy, więc w NBA może być odpuszczany przez rywali na dystansie. Pracował nad rzutem jednak przez całe lato. Niestety nie można tego powiedzieć o jego fryzurze –  utlenił sobie kawałeczek włosów na kolor żółty. Fryzurka w ogóle mi się nie podoba. Gra Schroedera przeciwnie. To jeden z koszykarzy, którego stylu gry nie sposób nie lubić. Podobnie myślą fani Hawks. Jeden z nich napisał wielki post o wymienieniu niemal całej drużyny i budowie nowej wokół 20-letniego Niemca. I co najlepsze, ja też się pod tym podpisuje.

Pewnie pomyśleliście, że Zatorski już odleciał do reszty pisząc hymn pochwalny na temat gracza, który rzucał 4.3 punktów w debiutanckim sezonie. Macie rację, ale zdaję sobie sprawę, że przed nim jeszcze sporo roboty. Schroeder ma przeciętną mechanikę rzutu. Estetycznie o wiele ładniej wygląda jego rzut po koźle, niż w sytuacji catch-and-shoot, gdzie nisko łapie piłkę i wypycha ją z rąk dość pokracznie. Jego mapa rzutów również sugeruje, że czasem warto zostawić mu miejsce i zachęcić do rzutu z dystansu. Pamiętajmy jednak, że to ledwie 20-latek, który fantastycznie się rozwija. Mam nadzieję, że na własne oczy przekonacie się o tym w Toruniu.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Kosma Zatorski

Dziennikarz z Zielonej Góry, gdzie na co dzień pracuje w oddziale Gazety Wyborczej. Myśli o koszykówce 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fan Giannisa Antetokounmpo, Steve’a Nasha i filmów Wesa Andersona. Beatwriter Stelmetu Zielona Góra.

Komentarze