Jak wygląda przyszłość Przemka Karnowskiego po operacji?

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Niestety. Nie chcę mówić, że wykrakałem, ale przed newsem o operacji pleców Przemka Karnowskiego pisałem na łamach Ofens, że obciążenie z jakim przyszło ostatnio mierzyć się reprezentantowi Polski było dla niego czymś zupełnie nowym. Sezon w NCAA, następnie lato z kadrą i powrót na obóz do Spokane. Przemek jest już po operacji i nie zagra dla Zags w tym sezonie. Nie wiadomo nawet czy kiedykolwiek założy jeszcze trykot Bulldogów.

Gwoli ścisłości – Big Karn nie grał od początku grudnia z powodu problemów z plecami. Sztab medyczny cały czas wstrzymywał się z decyzją i w końcu  – w ostatni dzień grudnia – zespół poinformował, że Karnowski przejdzie operację. Decyzja była podejmowana z myślą o przyszłości zawodnika. Problemy z plecami w takim wieku są bardzo niepokojące, dlatego najlepiej wybrać ścieżkę, która choć będzie bolesna i mozolna, zapewni największe szanse na udaną rehabilitację.

Cała ta sytuacja stawia rzecz jasna znak zapytania nad przyszłością Karnowskiego. Dopiero co Marcin Gortat ogłosił, że to najprawdopodobniej koniec jego kariery reprezentacyjnej, a tu już na głowę Mike’a Taylora spada poważny problem. Nie ma pewności czy Karnowski będzie gotów wziąć udział w eliminacjach do kolejnego EuroBasketu. Rehabilitacja gracza dopiero się rozpocznie. Skończy natomiast wtedy, kiedy nie będzie żadnego zagrożenia. Czyli kiedy? To bardzo kłopotliwy uraz, więc naprawdę trudno powiedzieć.

Dwight Howard walczył z nim przez kilka sezonów. W ostatnim czasie wraca do pełni sił, ale Houston Rockets nadal stosują pewne środki ostrożności, aby kontrolować zdrowie swojego środkowego. Przemek jest wysoki, mocno zbudowany. Jego plecy, biodra, kolana i kostki muszą unieść sporo kilogramów czemu nie sprzyja przepracowanie. Klasyczny przypadek wśród wysokich zawodników.

Może to lepiej, że uraz pojawił się już teraz. Przemek będzie miał więcej czasu, aby się ponownie zaadaptować i będzie lepiej wiedział na co może sobie pozwolić, gdy zacznie uprawiać koszykówkę profesjonalnie. Operacja postawiła jednak duży znak zapytania nad kwestią rozpoczęcia kariery przez Karnowskiego. Jednym z proponowanych rozwiązań jest tzw. redshirt, z którego mogą skorzystać gracze NCAA.

Red-shirt polega na przedłużeniu swojego akademickiego trybu do pięciu lat. Wtedy zawodnik widnieje w składzie drużyny, może trenować i rozgrzewać się z kolegami przed meczem. Nie może jednak grać. Jednak w przypadku Polaka występuje specjalny kazus, bowiem nie rozegrał on 30% spotkań. Istnieje zatem możliwość, która pozwoli Karnowskiemu występować w meczach. Skorzystanie z redshirta pozwoliłoby Przemkowi lepiej przygotować swoje ciało do wejścia na rynek wolnych agentów w 2017. Wcześniej big-man mógłby oczywiście podjąć próbę zgłoszenia się do draftu (w tym roku), ale w obecnych okolicznościach takie rozwiązanie będzie środkowemu odradzane.

W mockach ekspertów Karnowski był niestety albo daleko w tyle 60-tki draftu albo poza nią. Pamiętajmy, że zawodnik który się zgłosi raz i nie zostanie wybrany – nie może uczynić tego ponownie. Tak stało się w poprzednim roku z Mateuszem Ponitką. Zatem optymalnym scenariuszem byłoby dla Przemka przygotowanie swojego ciała do rywalizacji, zbudowanie swojej marki od nowa i zgłoszenie się do draftu wtedy, kiedy będzie mu się to najbardziej opłacało, np. w 2017 po ewentualnym piątym sezonie z Gonzagą.

Gdyby jednak Karnowski zdecydował się nie zgłaszać po sezonie 2016/2017, trafiłby na rynek wolnych agentów i zapewne walczyłby o interesujący kontrakt w Europie, gdzie nadal docenia się klasycznych wysokich. Generalnie sytuacja wygląda nieciekawie, ale nie jest dramatyczna. Teraz zawodnik musi się skupić na przestrzeganiu wszystkich punktów rehabilitacji. Potem będzie walczył o swoją przyszłość. Trzymamy mocno kciuki!

Na koniec komentarz Krzysztofa Kosidowskiego z collegehoops.pl

Przede wszystkim warto podkreślić, że Przemek Karnowski nie miał tak słabego sezonu jak sugerują to podstawowe statystyki, bo zmianie uległa jego liczba posiadań czy procent oddawanych rzutów. Więcej piłek trafiało w ręce Domantasa Sabonisa, co też patrząc na jego rozwój nie jest specjalnym zaskoczeniem. Polak oczywiście miał ważną pozycje w taktyce Zags po obu stronach boiska, ale jego rola była nieco inna niż w poprzednich rozgrywkach. Kontuzja jednak dość szybko ucięła takie rozważania i teraz najważniejszy jest powrót do pełni zdrowia i dobrej dyspozycji, a później przyjdzie pora na wybór dalszego rozwoju kariery. 

Przez kontuzje wybór w drafcie 2016 nie wchodzi już w grę, a próby dostania się do NBA przez ligę letnią zwykle się nie sprawdzają. Do wyboru będą więc trzy opcje:

1) Skorzystanie z tzw. medical redshirt i pozostanie w Zags na kolejny sezon;

2) Skorzystanie z tzw. medical redshirt, ukończenie studiów i wybór na jeden sezon innej drużyny (tak jak uczynił Tomek Gielo);

3) Podpisanie pierwszego w pełni profesjonalnego kontraktu najlepiej w dobrej europejskiej lidze. 

Która z opcji będzie najlepsza, to już zdecyduje sam zainteresowany, ale ja nie skreślałbym pozostanie w NCAA na jeszcze jeden sezon. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jaka to kontuzja oraz patrząc pod kątem rehabilitacji. Zgaduje, że w Europie nie będzie miał dostępu do tak dobrego zaplecza oraz szansy na mozolny powrót do zdrowia. W NCAA nikt na szybki powrót do gry naciskać nie powinien. Nie wiadomo również jakim ewentualnym zainteresowaniem będzie cieszył się Karnowski na rynku transferowym i czy faktycznie ciekawe drużyny się nim zainteresują i otrzyma wystarczająco szans na grę. W rozgrywkach uniwersyteckich z tym problemem na pewno się nie spotka, co powinno ułatwić powrót do dobrej formy i gry. 

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze

5 komentarzy