Recenzja Jordan Melo M12

Data:

Przed nami nowe buty Melo od wujka Jordana. Zdania na ich temat są podzielone. Jednym nie podobają się wcale innym tylko trochę, ale są i tacy, którym M12 od razu przypadły do gustu. Jeśli chodzi o mnie i moje odczucia co do nowych butów Carmelo to przeszedłem wszystkie trzy etapy. Gdy zobaczyłem ich zdjęcie pomyślałem „i co, to już? To wszystko? To będą nowe Melo?”. Później miałem okazję zobaczyć i „wymacać” ja na żywo i zacząłem lekko się do nich przekonywać. Dopiero kilka dni temu kiedy udało mi się w końcu dokonać przymiarki tego modelu w rozmiarze US 10.5 (tutaj od razu podzielę się informacją, że fitują „true to size”) pomyślałem „ok, zwracam honor. Nowe Melo są super!”. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. Tak samo jest z butami. Dopóki się ich nie przymierzy i nie zrobi w nich kilku kroków, nie można stwierdzić czy są dobre czy słabe.

Co sprawiło, że przekonałem się do nowych Melo. W zasadzie wszystko co mają w sobie te buty. Zacznę od cholewki, która wykonana jest z bardzo elastycznej siateczki, wzmocnionej elementami z materiału Hyperfuse. Dzięki takiemu rozwiązaniu M12 są mniej sztywne niż M11 co daje nam mniej czasu na „rozbicie się”, zdecydowanie lepsze dopasowanie do stopy i ogólną wygodę. W tym miejscu muszę wspomnieć o czterech piankowych poduszeczkach wewnątrz, w tylnej części. W idealnym świecie wszystkie buty do kosza miałyby takie poduszki. Za ich sprawą komfort jest niesamowity. Pomagają one też w odpowiednim utrzymaniu pięty. Całość współgra z systemem sznurowania. Działa on na tej samej zasadzie co Flight Web, który był obecny w poprzednim modelu, jednak w nowych Melo tasiemki są wykonane z dużo trwalszego materiału.

Dolna część Melo M12 to kontynuacja tego, co widzieliśmy w modelach zeszłorocznych, bo jeśli coś działa dobrze to po co to naprawiać. Podobnie jak w Air Jordan XX9, Super.Fly 4 czy Rising High w podeszwie znajdziemy System Flight Speed. Jest to płytka z TPU (termoplastyczny poliuretan), która poza stabilizacją śródstopia, maksymalizuje zdolność reagowania jednostki Zoom Air, umieszczonej w przedniej części podeszwy. Całość ma pomagać przy wybuchowym pierwszym kroku.

Jeśli chodzi o podeszwę zewnętrzną to jest ona bardzo podobna do tej, którą widzieliśmy w Melo M11. Znajdziemy tutaj mnóstwo nieregularnych linii ułożonych w poprzek. Będą one działały tak samo jak klasyczna jodełka więc bez obaw.

Jordany Melo M12 zaliczę do kategorii modeli uniwersalnych. Są tak skonstruowane, że nadają się dla graczy na każdej pozycji. Dla takiego zawodnika zostały zaprojektowane, albowiem Carmelo Anthony może grać na wszystkich pięciu pozycjach (jest oczywiście kwestia dyskusyjna ale myślę, że zrozumiecie mój tok myślenia).

Pamiętaj o specjalnym kodzie dla czytelników OFENS!

ofens_gramy_razem

 

DSC_4090a

DSC_4088a

DSC_4086a

DSC_4085a

DSC_4082a

DSC_4079a

DSC_4078a

DSC_4074a

DSC_4073a

DSC_4071a

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Wieloletni entuzjasta obuwia koszykarskiego, kolekcjoner kicksów. O butach wie wszystko… a na pewno wystarczająco dużo. Na co dzień można go spotkać w warszawskim KICKS Store.

Komentarze