Koszykarzu drogi, nie dąsaj się!

Data:

Wtorkowy OFENS! Gebela

Już za chwilę, już za momencik, polscy koszykarze wyjadą na… kolejny podbój Europy. Za nimi wyjedzie garstka (bo tylu nas zostało) dziennikarzy, którzy na bieżąco będą relacjonować wydarzenia z Francji. Jeśli nie będzie sukcesu, nikt jednak tego nie przeczyta, nie zobaczy i nie posłucha. Taka szczera i smutna prawda.

Jaki z tego wniosek? Jesteśmy od siebie uzależnieni. My znacznej mierze od koszykarzy, koszykarze w trochę mniejszej, ale jednak od nas także. Na pierwszy rzut oka, to bardzo proste. Czy aby na pewno?

Dwa lata temu jechaliśmy do Słowenii niesamowicie podekscytowani. Optymalna kadra, trener z bogatym CV, rywale w zasięgu. No i wypowiedzi naszych koszykarzy, którzy… zarazili nas swoim optymizmem. Jak się skończyło, wszyscy wiemy.

Takiego scenariusza się nie spodziewaliśmy, tak samo jak tego, że obok reprezentacji Czech, Gruzji, Słowenii, Hiszpanii i Chorwacji, my także staliśmy się rywalami naszej drużyny. Po drugiej albo trzeciej porażce (już dokładnie nie pamiętam), nasi reprezentanci przestali z nami rozmawiać. Z roli wywiązywał się tylko Łukasz Koszarek. Był wówczas kapitanem i chcąc, nie chcąc, odpowiadał na nasze pytania. Reszta podpisała pakt – nie rozmawiamy z dziennikarzami i basta!

Po ostatnim spotkaniu ze Słowenią, jedynym wygranym reprezentanci Polski w poniższy sposób przemknęli przez mixed-zone:

 

Zostawiając nas bez odpowiedzi na pytania, co zawiodło, co poszło nie tak, dlaczego się skompromitowaliśmy i w końcu, dlaczego unikają odpowiedzi? Dla nas było to zachowanie co najmniej dziwne, dla dziennikarzy z innych krajów z pewnością komiczne.

My dziennikarze, nie  wykonaliśmy swojej pracy w należyty sposób – ktoś by pomyślał. Redakcja płaci, redakcja wymaga. W bardziej ekstremalnych warunkach, nikt nie wymaga, bo byli tam i tacy dziennikarze, którzy na swój koszt przyjechali, żeby móc porozmawiać z Marcinem Gortatem i Maciejem Lampem.

Z resztą do dzisiaj EuroBasket 2013 w Słowenii owiany jest  tajemnicą. Marcin Gortat rzucił, że całą sprawę wyjaśni kiedyś w swojej książce. Trzymam za słowo!

Ale czy tamta sytuacja coś zmieniła w postawie prasy, mediów, kibiców? Nie, znów cieszymy się na samą myśl odegrania Mazurka Dąbrowskiego na imprezie mistrzowskiej. Cieszymy się, że Marcin Gortat znów jest częścią reprezentacji. I znów każdy z nas, w głębi duszy myśli, że to będzie ta impreza. Ta, po której koszykówka, będzie wdrapywać się po szczeblach popularności.

Stąd mój apel, drogi koszykarzu, jeden z drugim. Nie dąsajcie się na nas po gorszym meczu. My, podobnie do was, wykonujemy tylko swoją pracę. Im więcej odpowiedzi, tym mniej niedomówień. I czy wam to się podoba, czy też nie, gramy w jednej drużynie. Więc nie utrudniajcie nam pracy, bo po dłuższej analizie to my zawsze jesteśmy z wami na dobre i złe.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Marcin Gebel

Komentarze

Jedna odpowiedź