„Koszykówka doda Ci skrzydeł!”

Data:

Red Bull na przełomie ostatnich kilku lat stał się synonimem wszystkiego, co dzieje się ponad regułami; wszystkiego co jest na wskroś nieortodoksyjne i czasami kompletnie nienormalne. Tożsamość tej marki stała się tak silna, że bez względu na to w jakiej dziedzinie życia się pojawią, środowisko instynktownie zaczyna o tym mówić. Są pionierami w marketingu, pionierami w zarządzaniu i pionierami w przesuwaniu granic wszelkich dyscyplin, również koszykówki.

Już w najbliższych dniach w Polsce rozpocznie się objazdowy toru Red Bull King of the Rock, debiutujące u nas imprezy koszykarskiej. To czysto street-ballowy event, który da szansę śmiałym ballerom na wyjazd do Turcji i reprezentowanie Polski w jednym z najbardziej prestiżowych turniejów jeden na jednego. Czego potrzeba, by tego dokonać? Koszykarskiego skillu i odrobiny odwagi.

Od paru lat polskie środowisko dziennikarsko-eksperckie rozprawia na temat zainteresowania dyscypliną w naszym kraju. Jedna grupa dostrzega pozytywne zmiany i efekt Marcina Gortata, druga – skupiona na PLK – ciągle nie wydaje się być usatysfakcjonowana. W tym kontekście – impreza Red Bulla na pewno jest dobrym przejawem. Im więcej tego typu wydarzeń na polskim podwórku, tym większa szansa, że dorastające pokolenie znajdzie w koszu coś dla siebie.

Dzięki NBA i świetnej grze naszej reprezentacji Polacy pokochali basket. W miastach było mnóstwo boisk, a na wsiach kosze wisiały na stodołach, na drzewach i dużo dzieciaków garnęło się do koszykówki. [..]. To były wspaniałe lata pod tym względem i liczę, że dzięki takim turniejom, jak Red Bull King of the Rock uda się znowu przypomnieć Polakom o koszykówce – mówi Jacek Łączyński w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie redbull.com.

Pan Jacek będzie pełnił podczas tej imprezy funkcję dyrektora sportowego krajowych eliminacji. Jego kompetencje będą obracały się wokół pilnowania, by przestrzegano zasady gry oraz wydawania werdyktów, gdy sytuacja będzie niejasna. To świetny ambasador polskiego basketu, człowiek czujący grę całym sercem.

Impreza wystartuje w piątek 12 czerwca w Zielonej Górze. W trakcie kolejnych sześciu dni odwiedzi Chorzów, Rzeszów, Elbląg, Toruń, Słupsk i zakończy się dwoma dniami rywalizacji w Warszawie, gdzie zmierzą się ze sobą najlepsi street-ballerzy i tam też zostanie wyłoniony zwycięzca. Zgłosić mogą się wszyscy, którzy ukończyli 16 lat (pomiędzy 16-18 tylko za zgodą rodziców). Szczegółowe informacje na temat imprezy, daty, regulamin oraz formularz zgłoszeniowy znajdziecie na oficjalnej stronie Red Bulla.

Pierwszy turniej w ramach Red Bull King of the Rock odbył się pięć lat temu. Wówczas topowi street-ballerzy świata zmierzyli się w miejscu, które odbijało charakter Red Bulla. Jak myślicie – czemu w nazwie znajduje się „The Rock”? Pierwsza edycja zakończyła się walką na terenie słynnego więzienia Alcatraz znajdującego się nieopodal San Francisco. Na YouTube oraz na stronie Red Bulla możecie znaleźć filmiki oddającej klimat tego wydarzenia.

Zazwyczaj pojawia się także gwiazda NBA powiązana z marką, m.in. Rajon Rondo. Tegoroczny finał odbędzie się w Tucji. Aby dojść do tego etapu – w pierwszej kolejności trzeba pokonać wszystkich rywali podczas eliminacji w poszczególnych miasta. Sukces w tym przypadku oznacza odwiedziny miasta stołecznego i walkę ze zwycięzcami pierwszej fazy o główną nagrodę.

Koszykówka uliczna ma się w Polsce bardzo dobrze. Wielu z was może zapewne wyjrzeć wieczorem przez okno i spostrzec małą grupkę siłująca się na betonowym lub orlikowym boisku. Nie możemy zapominać, że to starcie jeden na jeden. Mentalność polskich street-ballerów w dużej mierze opiera się na ich pozytywnie przerośniętym ego, więc spodziewam się, że eliminacje będą obfitować w wiele fascynujących pojedynków.

Według pana Jacka – starcie one-on-one to absolutna esencja basketu, bo mimo tego, że stajemy przed tylko jednym rywalem, ciągle musimy rozpoznać jego słabe strony i starać się je obrócić na własną korzyść. Połączenie sprytu, inteligencji oraz umiejętności stawia Cię w najlepszej pozycji do zwycięstwa.

Starcia „face to face” są bardzo widowiskowe, dynamiczne i agresywne. W streetballu pozwalamy na nieco ostrzejszą grę, ostrzejszą, ale nie brutalną – to pragnę podkreślić – mówi dalej pan Jacek.

Takie rywalizacje bardzo często nie mają formalnego charakteru. Są jedynie dodatkiem do głównego show.  Dzięki inicjatywie Red Bulla, wielu dobrze czujących się w grze jeden-na-jeden street-ballerów dostaje szansę, by przekonać się na co tak naprawdę ich stać. Czy warto? Bez wątpienia, tutaj nie ma nic do stracenia.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze