Latający Ponitka we Włocławku daje zwycięstwo Polakom!

Data:

Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat! – tak kibice Anwilu Włocławek przywitali reprezentację w hali Mistrzów.

Cała otoczka, nawet frekwencja na trybunach, zmusza nas do napisania, że reprezentacja Polski w koszykówce w końcu jest we właściwym miejscu. Już nie ma całkowicie pustych trybun, ciszy na trybunach, czyli warunków absolutnie niegodnych meczów kadry narodowej. Byliśmy we Włocławku, gdzie kibice kochają basket i chcą oglądać Polaków, dlatego należy pochwalić władzę miasta, że zdecydowały się „zawalczyć” o ten produkt. I nie ukrywamy, że fajnie byłoby tutaj wrócić za rok.

***

A teraz o meczu.

To miał być spacerek, może spacer – w końcu Portugalii to możemy bać się w piłce nożnej, ale nie na koszykarskim parkiecie. Jeśli chcemy coś znaczyć w świecie, marzymy podobno o igrzyskach w Tokio, to taki przeciwnik nie ma prawa absolutnie zagrozić Adamowi Waczyńskiemu, Mateuszowi Ponitce i całej reszcie.

Kiedy rozmawialiśmy z zawodnikami, czy z samym trenerem Mike’em Taylorem, wszyscy zwracali uwagę na jedną rzecz – zatrzymać szaleńcze rzuty Portugalczyków z dystansu i jesteśmy spokojni. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić? Chyba tak. O ile początek spotkania we Włocławku w wykonaniu Polaków był całkiem udany, o tyle obrona mocno szwankowała. Skoro wiedzieliśmy o mocnych stronach Portugalczyków, to dlaczego pozwoliliśmy rozkręcić Joao Gomesowi?

Polacy w pierwszej połowie rozczarowali i to mocno! Rozumiemy, że w naszej naturze zawsze jesteśmy gościnni, ale bez przesady. Polacy grali słabo, szczególnie w obronie. Można nawet powiedzieć, że ich gra mocno irytowała. Do tego stopnia, że jak zawsze przeżywający mecze reprezentacji Polski, prezes Marcin Widomski, co chwilę mocno wzdychał…

Portugalię oczywiście pokonaliśmy, nie martwcie się, a w skrócie wyglądało to tak:

– Lata mijają, a Łukasz Koszarek dalej jest niezastąpiony dla reprezentacji Polski. Z jednej strony powinno to nas martwić, ale jeśli Koszar tak dobrze radzi sobie za kierownicą kadry, to jaki to problem?

– Łukasz chciał grać szybko, chciał szukać szans z kontrataku. I słusznie. Portugalczycy ewidentnie nie radzili sobie z powrotem do obrony, a efektem tego były naprawdę efektowne wsady Mateusza Ponitki w kontrze.

– Co do Ponitki… Jeśli kiedyś jego wartość marketingowa będzie na tyle duża, że zainteresują się nim różne marki, to mamy od razu małą podpowiedź. Matusz idealnie sprawdzi się w reklamie napoju energetycznego. Hasło: „Ponitka doda ci skrzydeł”, może brzmi nieco znajomo, ale na pewno wznosi kadrę Mike’a Taylora na inny poziom. Klasa!

– To Mateusz dziś tak naprawdę zapewnił zwycięstwo Polakom. Jego chęć biegania do kontry niech będzie przykładem dla każdych młodych chłopaków.

– Krytykowaliśmy ostatnio A.J. Slaughtera. Zasłużył, ale dziś pokazał klasę. Antek, to było miodzio!

 

– Żeby nie było tak kolorowo, to mały kamyczek – ponownie – do ogródka Olka Czyża. Przykro nam to pisać, ale znów gubił się przy zagrywkach. Gdzie tkwi problem?

– Siła fizyczna Adama Hrycaniuka w tych eliminacjach może być kluczowa. Pierwsza kwarta pokazała, że Portugalczycy odbijali się od „Bestii”. Cóż, skoro nawet Zaza Paczulia miał problemy, to co dopiero skromni koszykarze z Portugalii?

– Mike Taylor nie przespał meczu. Reagował, żył przy linii, nie pozwolił na dobre rozkręcić się szalejącym Portugalczykom w drugiej połowie.

– I najważniejsze: wygraliśmy 83:57

Pierwszy krok zrobiony. Po małych problemach w drugiej kwarcie Polacy pokazali, że jednak potrafią grać w basket, a nawet dominować na parkiecie. Nie ma co się oszukiwać, że kluczem do zwycięstwa była szybka gra Polaków. Zapoczątkowali to Łukasz Koszarek i latający pod kopułą hali Mistrzów, niezwykle efektowny Mateusz Ponitka. Im graliśmy szybciej, tym więcej problemów w defensywie mieli nasi rywale. I tym… odjechaliśmy!

Powrót reprezentacyjnej koszykówki we Włocławku okazał się tym samym jak najbardziej udany. Mieliśmy wygrać? Wygraliśmy! Chcieliśmy przewagi +20? Mamy +25! Za jakiś czas nikt tak naprawdę nie będzie pamiętał o pierwszej połowie, liczy się wynik, a on musi zadowalać wszystkich.

Teraz misja Białoruś. Jutro Polacy udają się w podróż do Mińska, gdzie rozegrają drugi mecz w ramach eliminacji do EuroBasketu 2017.

Polska – Portugalia 83:57 (23:14, 12:19, 23:13, 25:11)

Polska: Ponitka 14, Slaughter 12, Waczyński 10, Czyż 10, Koszarek 9, Lampe 9, Hrycaniuk 8, Zamojski 8, Gielo 3, Sokołowski 0.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze