Legendarny reporter, o którym NBA nie zapomni

Data:

Gdy 15 grudnia Polskę obiegła informacja o śmieci Bohdana Smolenia, cały nasz kraj popadł w wielki smutek. Kilka godzin później w Internecie pojawiła się informacja o odejściu z tego świata legendarnego reportera Craiga Sagera, którego walka z białaczką była bacznie śledzona przez cały koszykarski świat.

Reporter urodził się 29 czerwca 1951 roku. Jego pasja do koszykówki towarzyszyła mu od samego początku, bowiem już w liceum był gwiazdą koszykarskiego zespołu. Jego talent odkrył Bob Knight, który zdecydował się ściągnąć go do swojego zespołu w Indianie. Poszedł na uczelnię Nethwestern, gdzie po kilku poważnych kontuzjach porzucił sport na pierwszym roku. Pozostał jednak blisko sportu, bowiem został klubową maskotką – Willie Wildcat.

Sager swoją pracę w roli reportera rozpoczął w 1972 roku na Florydzie, przechodząc do mało znanej stacji WXLT. Jego początek w tym zawodzie nie był jednak powiązany z koszykówką, bowiem stacja wyznaczyła go do pracy przy MLB – najlepszej amerykańskiej lidze baseballu. Miał okazję zobaczyć słynny  rekord Henry’ego Louisa Aarona, który odbił piłki aż 715 krotnie (w futbolu zwane Home run, bądź as). Okazało się również, że Craig wcale nie odbiegał od sportowców, jeśli chodzi o wysportowanie. Jako jedynemu dziennikarzowi udało mu się przechytrzyć ochronę i nagrać to osiągniecie Aarona. Nagranie to przechowywane jest do dziś. To właśnie z tym futbolistą, 22 letni wówczas Sager przeprowadził swój pierwszy wywiad. Jego osiągnięcie zostało pobite dopiero w 2007 roku.

Już wtedy cała Ameryka usłyszała o młodym reporterze, pełnym pasji. W 1981 roku Sager przeszedł do amerykańskiego giganta – telewizji CNN. Legendarny reporter zapisał się również w historii dziennikarstwa, bowiem w tym samym roku po raz pierwszy na żywo zdawał relację z meczu Play-Off MLB.

Swoją pracę przy najlepszej lidze świata Sager rozpoczął już w stacji WXLT, jednak kolorytu nabrała ona właśnie po podpisaniu umowy z CNN. Fani NBA polubili tego reportera od samego początku, podobnie z resztą jak zawodnicy. Pytania Craiga zawsze były trafione w sedno, nigdy nie zadawał głupich pytań – jak to często zdarza się w dzisiejszych czasach (szczególnie przy polskiej koszykówce). W związku z jego konkretnymi pytaniami, zarówno zawodnicy, jak i trenerzy lubili uszczypliwie skomentować jego ubiór. Mimo to, z twarzy Sagera nigdy nie znikał uśmiech.

Najsłynniejszego reportera, bowiem właśnie takim można nazwać Craiga można także uznać za bohatera, za człowieka, który uratował ludzkie życie. Brzmi to banalnie, jednak okazuje się, że Sager uratował życie jednemu z najgłośniejszych koszykarzy w historii ligi – Dennisowi Rodmanowi. – Dziękuję Ci za to, że uratowałeś mi życie, kiedy potrzebowałem pomocy w Detroit w 93’ – wspomina koszykarz. Sager zjawił się wówczas w pokoju podkoszowego i jak sam mówił, zwrócił mu tylko uwagę, jak wielką głupotę chce popełnić.

Reporter, w trakcie 17 letniej pracy przy NBA na parkietach ligi pojawiał się zazwyczaj raz, dwa razy w tygodniu. Związane to było z dalekimi podróżami, jakie Sager musiał odbywać. Jego kolorowe garnitury zdecydowanie częściej widywane były w trakcie Play-Offów, w których to pracował ze zdecydowanie większym obciążeniem.

O poważnej chorobie Sager dowiedział się w 2014 roku, tuż przed rozpoczęciem się fazy Play-Off w lidze NBA. W tym samym roku musiał zniknąć z parkietów NBA, a jego przerwa w pracy trwała 11 miesięcy. Na powrót Craiga czekał cały koszykarski świat, a całą atmosferę podgrzał szkoleniowiec San Antonio Spurs, Gregg Popovich w rozmowie z synem reportera.

– Zrobiłeś dobrą robotę, ale wolałbym mieć tutaj koło siebie twojego ojca – mówił. – Craig, bardzo nam ciebie brakuje, jesteś ogromną częścią tego wszystkiego i od wielu lat robisz znakomitą robotę. Chcemy cię znów na parkiecie i obiecuję, że będę już miły – dodał.

Reporter powrócił do pracy 5 marca 2015 roku. Sager pojawił się w Chicago, na meczu miejscowych Byków, które we własnej hali podejmowały Rakiety z Houston. To właśnie w Wietrznym Mieście kibice najbardziej pokochali Craiga Sagera, który wraz z maskotką klubową tworzył niesamowite show pomiędzy kwartami. Sympatia kibiców z Chicago powiązana jest także z tym, że żoną reportera była dawna cheerleaderką zespołu – Stacy.

Kilka dni później Craig pojechał na „Dziki Zachód”, gdzie piękne przywitanie zgotował mu właśnie Gregg Popovich, który nie należy do ulubieńców wśród amerykańskich mediów (z resztą ze wzajemnością). Wszystkie jego wywiady z Sagerem polegały na ironii, którą posługiwał się szkoleniowiec Spurs. Ciężko przypomnieć sobie wywiad, w którym Gregg nie zażartowałby z garnituru reportera.

W legendarnego reportera wpatrzeni są nie tylko jego koledzy po fachu, ale i koszykarze z ligi NBA, którzy przeżyli śmierć Sagera. Jego walka z chorobą była obserwowana przez cały koszykarski świat, a MVP ostatnich dwóch sezonów zasadniczych, Stephen Curry przyznał, że postawa reportera prowadzi ich do zwycięstw. – Patrząc na ciebie, robiącego to, co robisz, nie możemy mieć żadnych wymówek. Jesteś dla nas inspiracją do tego, żebyśmy robili swoje, wciąż walczyli, po prostu mamy taką mentalność. Twoja postawa się nam udziela. Dziękuję ci – powiedział.

Wsparcie w walce z chorobą wyrazili także inni koszykarze ligi. Zawodnicy Philadelphii 76ers napisali na Twitterze „Bądź twardy i wygraj z tym po raz kolejny”, a byłe gwiazdy ligi NBA (Ernie Johnson, Kenny Smith, Charles Barkley i Shaquille O’Neal) przebrały się w kolorowe garnitury, naśladując tym samym reportera, będącego zarazem ich bliskim przyjacielem.

O co chodziło z tymi garniturami? Sager od początku swojej pracy w telewizji nosił „dziwne” stroje, które wprawiały w osłupienie wszystkich widzów, ale nie tylko ich – zawodnicy również byli NIECO zdziwieni. W trakcie rozmów z Craigiem, najlepsi koszykarze na świecie urządzali sobie żarty z kreacji reportera. Steve Nash postanowił wyciągnąć z jego marynarki poszewkę, w którą wydmuchiwał nos. Gregg Popovich z kolei lubił w nie wycierać swoją twarz. Sam reporter w jednym z wywiadów powiedział, że w trakcie swojego życia i kariery wielu ludzi chciało go odwieść od noszenia ekstrawaganckich „stylów”. Ale on się uparł i zarówno w szkole średniej, jak i w pracy nie porzucił jaskrawych marynarek, błyszczących krawatów, czy też kolorowych butów. Co najważniejsze, Craig nigdy dwa razy nie ubrał się w ten sam sposób. Oto kilka kreacji Sagera:

Po raz ostatni na antenie Sager pojawił się w tym roku, w trakcie meczu numer sześć Finałów ligi NBA. Reporter wcielił się tym razem w rolę komentatora. Aby to było możliwe, do porozumienia musiały dojść dwie konkurencyjne stacje – TNT oraz ESPN (ta ostatnia transmitowała finały). Był to pierwszy taki przypadek w historii, i wszystko wskazuje również na to, że ostatni. Z całej sytuacji śmiał się wówczas przyszły MVP Finałów, LeBron James. – Powiedz mi, jak to do cholery możliwe, że jesteś w tej robocie od ponad 30 lat, a jeszcze nie pracowałeś przy finałach. To nie ma sensu – zażartował.

– Craig był uwielbianym członkiem rodziny Turner od ponad trzech dekad, był prawdziwą inspiracją dla nas wszystkich – powiedział po śmierci Sagera David Levy, prezes Turner. – Nigdy nie będzie drugiego Craiga Sagera. Jego niesamowity talent, etyka pracy i zaangażowanie w swoim rzemiośle zabrały go na sportowy szczyt. To wielka strata dla całego środowiska – dodał.

Koszykarze równie ciężko przeżyli śmierć legendarnego reportera. W dniu jego śmierci, koszykarze wszystkich zespołów wybiegły na rozgrzewkę w pstrokatych strojach, mających przypominać marynarkę i koszulę z krawatem Sagera. – Dziś jest bardzo smutny dzień dla NBA, bo straciliśmy naszego drogiego przyjaciela i wielką część duszy ligi. Nikt nie miał więcej pasji i zadowolenia z życia. Kochał atmosferę meczów koszykarskich. Kochał golfa. Kochał ludzi. Proszę o aplauz dla wielkiego człowieka i sposobu w jaki żył – mówił przed meczem szkoleniowiec Golden State Warriors, Steve Kerr. W równie piękny sposób wypowiedział się Jamal Crawford.

Na dwa dni przed śmiercią reporter został wprowadzony do Galerii Sław dziennikarstwa. Niestety ze względu na stan zdrowia sam wyróżniony nie mógł uczestniczyć w gali, ale jego przyjaciele i współpracownicy przekazali podziękowania w jego imieniu. Na śmierć Sagera zareagował także obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama.

29 lipca tego roku, reporter przeszedł trzeci zabieg przeszczepu szpiku, po którym lekarze stwierdzili, że Sagerowi pozostało od trzech do sześciu miesięcy życia, jeśli nie będzie walczył. Okazało się, że ich diagnoza okazała się nieprawdziwa, bowiem legendarny reporter zmarł 15 grudnia 2016 roku po długiej walce, w której co podkreślał sam, ma przewagę trzech punktów nad chorobą. Do historii przejdą jego słowa na miesiąc przed śmiercią.

Najważniejsze w upływającym czasie jest to, jak przeżyjesz swoje życie – mówił.

Na śmierć Craiga zareagował cały koszykarski świat, a komentarz na Twitterze zamieścił również nasz jedynak w NBA, Marcin Gortat:

 

Takiego go zapamiętamy…

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Najmłodszy w redakcji, ale z największym zapałem. Pochodzi z Opola, między pisaniem tekstów na OFENS!, przygotowuje się do matury.

Komentarze