Meldunek z Bonn

Data:

Od poniedziałku jesteśmy w Bonn. Podobnie jak reprezentacja Polski. Szczerze? Cieszymy się, że już dziś mecz. Nic specjalnego do tej pory się nie działo, dlatego trudno było cokolwiek pisać.

Kadra Polski śpi w hotelu oddalonym 5 minut piechotą od hali. Dlatego zdziwiło nas, że na treningi jeżdżą autokarem. To znaczy nie wszyscy – po wtorkowym treningu asystenci Mike’a Taylora wrócili do hotelu spacerkiem. Na Twitterze Pawła Łakomskiego mogliście zobaczyć zdjęcie, jak trójka zakapturzonych gości idzie w nieznane. Chwilę po opublikowaniu zdjęcia na „ćwierkaczu” odezwał się Marcin Gortat, który szybko rozpoznał, że z lewej to Krzysztof Szablowski. Niestety, pozostałych trenerów rozpoznał w złej kolejności. Co innego Mike Taylor. Gdy pokazaliśmy trenerowi owe zdjęcie szybko powiedział kto jest kto.

– Ha! W środku to Wojtek Kamiński. Pamiętam, że na treningu miał właśnie czerwone spodenki – powiedział coach Taylor.

Zaraz po treningu nasi reprezentanci mieli spotkanie z polskim konsulem z Kolonii. Krótka przemowa, wspólne zdjęcie i kawa. Panowie, którzy przyjechali zobaczyć się z naszymi koszykarzami, to byli również przedstawiciele charytatywnej fundacji. Nie pamiętamy już dokładnie o co dokładnie chodziło, ale jeden z nich był członkiem akcji „kozłowanie z rakiem”. Nasi zawodnicy słuchali z zaciekawieniem, a później złożyli autografy. I się zaczęło…

Co się zaczęło? Szybko do pokoju, po ręcznik, śmietnik i na basen! Myślicie teraz – aha, poszli się zrelaksować, ale po cholerę im śmietnik? Otóż hotelowy śmietnik od wczoraj służy głównie jako kubeł do oblewania się wodą.

– Cześć, a wy co robicie? – zapytaliśmy Roberta Skibniewskiego i Adama Waczyńskiego, których mijaliśmy przy recepcji. – Na basen idziemy – odpowiedzieli. Basen? Zimno trochę.

Nie na Ice Buckett Challange! Na pierwszy ogień poszedł Robert Skibniewski. W żółtych okularkach „Wacy” bez większego zastanowienia wskoczył do basenu.

Później przyszedł czas na Adama Waczyńskiego. Zanim doszło do nagrania „Waca” chodził z telefonem i próbował się dodzwonić do Marka Popiołka. Dlaczego? Marek doskonale zna język hiszpański, a Adam wymyślił sobie, że nominuje swoich nowych kolegów z drużyny o najtrudniejszej nazwie na świecie! Marek nie odbierał, więc pozostało na języku angielskim. Kubeł wody, kostki lodu z baru i skok do basenu, czyli Waczyński zrobił „splash”.

W między czasie na basenie swój „splash” zrobili Jarosław Mokros i Przemysław Zamojski. Zabawa trwa. Każdy nominuje kolejne osoby i jest naprawdę ciekawie. Skoro potrafili to zrobić Adam Silver (komisarz NBA), czy Mike Krzyzewski (trener kadry USA), to każdy może. Jednak szczena opadnie nam do końca, jeśli Barack Obama przyjmie wyzwanie LeBrona Jamesa.

– Mnie proszę czasem nie nominować – powiedział Mike Taylor do swoich zawodników.

Do tej pory nikt się nie odważył.

***

Dziś mecz. Ważny, bardzo ważny. Mimo zabawy ze wskakiwaniem do basenu reprezentanci Polski są mocno skupieni. Widać to było szczególnie na wtorkowym treningu. Zajęcia polegały głównie na obrzucaniu koszy. Trener Mike Taylor nie chciał ćwiczyć elementów taktycznych, gdyż po hali ciągle chodzili przedstawiciele niemieckiej federacji. Ba! W kabinie (komentatorów lub dźwiękowców – nieważne) stali ludzie z kamerami!

Nas też nie miało być. Wyszliśmy sobie na spacer, zobaczyć halę, a tu proszę – trening Polaków. Wejścia otwarte, nikt nic nie sprawdza. A nie! Jeden facet zapytał się nas co tu robimy. Powiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski i wystarczyło.

Zdrowi są wszyscy. Wobec tego każdy gotowy jest do meczu i do ponownego zlania Niemców. Bronimy jednego bardzo ważnego punktu. Wygrywamy i jedziemy. Najpierw do Gdańska, ale generalnie to na EuroBasket!

Z Bonn,

Paweł Łakomski

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze