Meldunek z Montpellier! Prowadziła nas Irena. Hołek został na granicy

Data:

Ponad 1700 km, 19 (!) godzinach spędzonych w samochodzie – tak, tyle trzeba poświęcić, aby z bliska obserwować jak polska koszykówka staje przed kolejną szansą poprawienia swojej beznadziejnej sytuacji. Nawet nie wiecie jak cieszymy się, że jesteśmy już w Montpellier. My ciężką drogę już pokonaliśmy, teraz czas na koszykarzy.

Całe szczęście, że EuroBaskety są raz na dwa lata. Gdybyśmy mieli co roku, robić po tyle kilometrów, to pewnie przy trzeciej imprezie, mielibyśmy po prostu dosyć. Do Francji ekipa OFENSOWOZU (kopia Cegłowozu), wyjechała z Wrocławia o godz. 5 nad ranem. Jako, że trzeba dzielić koszty podróży, w naszym samochodzie zasiedli dobrze wam znani przedstawiciele innych mediów – Maciej Kwiatkowski, Szóstygracz.pl, Michał Kajzerek, PROBASKET i OFENS.co oraz Karol Wasiek, SportoweFakty.pl

Opowiem Wam jak było. Działo się!

Irena kontra Hołek

Nawigacja. Skorzystaliśmy łącznie z trzech wersji. Ze standardowej googlowskiej z Karola telefonu, przenośnej dzięki, której prowadził nas Krzysztof Hołowczyc. Najskuteczniejsza okazała się oplowska Irena. Dlaczego panią mówiąca do nas z nawigacji nazwaliśmy Irena? Próbowaliśmy to ustalić, ale okazało się to zbyt trudne. Miły, kojący, nie denerwujący głos. Każdy chciałby mieć taką towarzyszkę podróży. Jedyny minus?

Irena okazała się o wiele bardziej przydatna, niż „Hołek”. Do granicy niemiecko-francuskiej spisywał się znakomicie. Po wjechaniu do Francji usłyszeliśmy:

Prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, zapraszamy ponownie.

Super, tyle tylko, że do celu pozostało mniej więcej 800 km. Ok, mamy Irenę w samochodzie, damy radę – pomyśleliśmy. I daliśmy. Od razu przypomina nam się podróż na EuroBasket w 2013 roku. W gościnnych progach samochodu Pawła Pietranika prowadził nas… Czesio, kultowa poznać kreskówki „Włatcy móch”. Pamiętacie ten charakterystyczny głosik, prawda? Jest on śmieszny, ale tylko przez pierwsze 15 kilometrów. Później, jeden wielki dramat. Paweł, pozdrawiamy! Na uwagę zasługują także kanapki, które przygotował na podróż Maciek Kwiatkowski! To był dopiero widok. Michał Kajzerek dojeżdża do Wrocławia swoim osławionym fiatem Pandą, razem z Karolem kończymy pakowanie, a Maciek zaczyna smarować bułki masłem, po czym kładzie na nie szynkę. Z ketchupem, czy bez? Nieważne. Bierzemy go ze sobą! Tajemnicą pozostanie, kto ile ich zjadł. Nie byliśmy chamami, Irena też nie była głodna. Nie była to łatwa przeprawa. W jeden dzień „walnąć” 1700 kilometrów, to nie jest taka prosta sprawa. EuroBasket ma jednak to do siebie, że trzeba być gotowym do działania dzień przed pierwszym meczem. Chodzi głównie, aby być na pierwszych oficjalnych treningach, na które dziennikarze są wpuszczani pierwsze lub ostatnie piętnaście minut zajęć. Później mają obowiązek przyjść do tzw. strefy mieszanej, gdzie udzielają wywiadów. Polacy piątkowy trening rozpoczną o 9:30. O tym jak wygląda praca dziennikarzy na takich turniejach, jak EuroBasket, jeszcze będzie okazja napisać. Spróbujemy pokazać wam kulisy. Kamerka OFENS! została spakowana i dzielnie zniosła podróż.

Co znajdziecie na OFENS! o EuroBaskecie?

Tak jak zawsze, postaramy się pokazać to, czego nie znajdziecie nigdzie indziej. Niesztampowe relacje ze spotkań Polaków, zakulisowe materiały,a przede wszystkim wideo, którego nie zabraknie. Co tam będziemy się rozpisywać. Od piątku zasuwamy, działamy. Po to tu przyjechaliśmy. Będzie nam bardzo miło, jeśli przez najbliższe eurobasketowe tygodnie, spędzicie na OFENS!

Z Montpellier,

Paweł Łakomski

Sprawdź nasze relacje podczas podróży na PERYSKOPIE!

RELACJA 1         RELACJA 2 

 

Untitled-1

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze

Jedna odpowiedź

  1. @grusznic

    RT @pawelakomski: I meldunek z Montpellier!O skutecznej Irenie, Hołku bez GPS i kanapkach @mackwiatkowski Niepowtarzalne 1750 km! #ebpl htt…