Monopol na talent

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Zawsze są krok przed wszystkimi, ale głównie dlatego, że mają na to pieniądze. NBA jest obecnie w tak dobrym finansowym położeniu, że chce uniknąć straszenia swoich partnerów wizją lockoutu. Dlatego szef ligi – Adam Silver oraz dyrektor związku zawodników (NBPA) – Michele Roberts w przeciągu zaledwie kilku miesięcy ustalili między sobą rozwiązania najbardziej palących kwestii nowej umowy zbiorowej i są prawie gotowi uścisnąć sobie dłonie.

Wzięli nas wszystkich z zaskoczenia. Sam LeBron James był pod wrażeniem skuteczności negocjacji pomiędzy stronami. W międzyczasie NBA przygotowuje się do otworzenia koszykarskich akademii w różnych częściach świata. Absolutnie bezprecedensowy projekt, którego celem jest zbieranie talentu pod skrzydła najlepszej ligi. To kolejny krok, dzięki któremu Adam Silver jako komisarz buduje spuściznę większą od każdego ze swoich poprzedników.

Sternik ligi podczas wizyty w Chinach oficjalnie potwierdził, że projekt czeka na pierwsze nazwiska. W Państwie Środka powstaną aż trzy akademie. Zainteresowanie koszykówką wśród Chińczyków stale rośnie, wobec czego Silver daje ludziom to, czego potrzebują. Dla NBA to pewnego rodzaju gwarancja, że utalentowani gracze zamiast trafić do rąk trenerów nie mających pojęcia o indywidualnym rozwoju, zostaną włączeni do większego programu, w którym opiekę roztoczą nad nimi najlepsi specjaliści.

Przedsięwzięcie wymaga zaangażowania wielu skautów oraz trenerów zapewniających jakość i skuteczność. To brzmi jak logistyczny koszmar, ale NBA jest gotowa wziąć odpowiedzialność na siebie. Rekrutacja do akademii będzie odbywała się na podstawie rekomendacji skautów. Liga przewiduje pracę zarówno z dziewczynami, jak i chłopcami w przedziale 14-18 lat – tak, by po zakończeniu nauki w akademii najbardziej utalentowani wybierali stypendia w NCAA. Liga obiecała także wesprzeć tych, których talent okaże się za krótki na poważny basket. Zapewni pomoc w szukaniu zawodowej ścieżki.

– Chcemy, aby najlepsi z jednej części świata mieli okazję zmierzyć się z najlepszymi innej części – mówi komisarz Silver. – W NBA nauczyliśmy się, że oprócz zaawansowanego treningu ważna jest także rywalizacja – dodał.

Pierwsze bazy liga postawi w Chinach, Australii, Indiach i Afryce. Europa na razie została wyjęta z projektu, ponieważ NBA wyszła z założenia, że dobrze sobie tutaj radzimy. Nie powinniśmy być jednak zaskoczeni, jeśli nastoletnie europejskie talenty zdecydują się na podróż do Australii, gdzie według założeń akademia będzie miała swoją główną siedzibę.

NBA nie chciała angażować partnerów marketingowych, aby podkreślić, że od początku do końca chodzi tylko i wyłącznie o koszykówkę. Finansowa bonanza pozwala lidze na taką niezależność. Ostatecznie jednak parcie ze strony potencjalnych partnerów może okazać się zbyt dobrą okazją, by po prostu przepuścić ją przez palce. Businnes is business.

W Chinach oraz Indiach żyje około 40% światowej populacji. Razem z Afryką to przeszło połowa. Liga doskonale wie co robi, dając tym ogromnym skupiskom ludzi swoje narzędzia. Satnam Singh Bhamra – pick z drugiej rundy draftu 2015, gracz z Indii, który przebił się do świadomości skautów i menadżerów w NBA dzięki… koszykarskiej akademii utworzonej w swoim kraju. Minie rzecz jasna sporo czasu, zanim poznamy efekty działań NBA na tak globalną skalę. Każde działanie Silvera ma w teorii silną argumentację. Czas sprawdzić, jak wygląda w praktyce.

Na ten moment najbardziej szczęśliwa z wprowadzenia akademii jest koszykówka uniwersytecka. Perspektywa ściągnięcia do siebie talentu z innej części świata może pobudzić rywalizację i uczynić z NCAA nie tylko roczny przystanek w drodze do NBA, a przygodę, która faktycznie zostawi po sobie konkretny ślad.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze