Nike Kobe XI Elite Low

Nike Kobe XI Elite Low

Data:

Przed nami prawdopodobnie ostatni model butów Kobe Bryanta. Pisząc „prawdopodobnie” zostawiam miejsce na domysły i spekulacje w kwestii kontynuacji linii butów Kobe, wszak znane są przypadki zawodników, którzy pomimo koszykarskiej emerytury dalej otrzymywali buty sygnowane swoim nazwiskiem. Scottie Pippen, Penny Hardaway czy Charles Barkley, to gracze których buty od czasu do czasu wracają jako reedycje ale są też projektowane nowe modele, przypisane do ich nazwisk, które spełniają dzisiejsze standardy obuwia koszykarskiego. Czy podobnie będzie z butami Kobe… czas pokaże.

Wróćmy jednak do tematu i przyjrzyjmy się bliżej nowym Nike Kobe XI Elite low. Na początku można zwrócić uwagę, że w nazwie pojawia się wyraz „Elite”. Zazwyczaj buty z serii Elite pojawiały się nieco później a przed nimi dostawaliśmy wersje regularne. Różniły się one głównie materiałem cholewki. W nazwie jest też oznaczenie „low’. Niby nic w tym dziwnego i wszystko jest jasne ale mnie ciekawi czy Nike ma zamiar wypuścić też wersję High?

Podobnie jak w Kobe IX i X (w wersjach Elite), cholewka w jedenastkach wykonana jest z materiału Flyknit. Jest to jednak trochę inny Flyknit niż poprzednio. Nie jest on wzmocniony Hyperfusem lecz wplecionymi w strukturę Flyknitu żyłkami przypominającymi te używane w sprzęcie wędkarskim. Dzięki temu cholewka jest wytrzymała, bardziej elastyczna niż poprzednio, co pozytywnie wpływa na dopasowanie buta do stopy oraz jej stabilizację. Dodatkowo znajdziemy też włókna systemy Dynamic Flywire.

Amortyzacja to niejako powrót do tego co było w Kobe VII, 8, IX. Mamy tutaj wyjmowaną wkładkę ( w zasadzie jest to podeszwa środkowa) z pianki Lunarlon, która dodatkowo ma w pięcie poduszkę Zoom Air. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, które użytkownicy Kobasów znają i cenią. Dodatkowo „wkładki” z poprzednich Kobe i KB Menatlity będą pasowały do jedenastek.

Podeszwa zewnętrzna to w zależności od kolorystyki guma transparentna lub solidna. Jej bieżnik jest dość nietypowy i przebiega w poprzek podeszwy. Podobnie jak w poprzednich modelach Kobe tak i w tym z trakcją nie powinno być problemów.

Nike Kobe XI to model, w którym Black Mamba kończy swoją dwudziestoletnią przygodę z NBA. I pomimo tego, że LA Lakers mają bardzo słaby bilans, kibice i tak wybrali Kobego do meczu gwiazd, który odbędzie się w Toronto. Ja też oddałem na niego swój głos by ten ostatni raz zobaczyć go w barwach konferencji zachodniej. Może zagra dobrze i zgarnie swoją piątą nagrodę MVP. Z niecierpliwością będę też wyczekiwał na odsłonę kolorystyki All Star jego nowych butów. Jak na razie dwie kolorystki, które pojawiły się w sklepach Achilles Heel i BHM zasiliły już moją kolekcję. Czekam na następne!

Pamiętaj o specjalnym kodzie dla czytelników OFENS!

ofens_gramy_razem

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Wieloletni entuzjasta obuwia koszykarskiego, kolekcjoner kicksów. O butach wie wszystko… a na pewno wystarczająco dużo. Na co dzień można go spotkać w warszawskim KICKS Store.

Komentarze