No to sobie skomplikowaliśmy sytuację. Od radości do kalkulacji

Data:

Za nami najgorszy mecz Polaków na EuroBaskecie. Wszyscy marzymy o awansie do ćwierćfinału. Przegrywając z Izraelem nie mamy już szans na zajęcie drugiego miejsca w grupie A. Szkoda. Po przegranej Bośni i Hercegowiny w obozie polskich mediów, wkradła się ogólna radość. Awansując do 1/8 EuroBasketu postawiliśmy kolejny kroczek, o którym pisaliśmy we wtorek. (KLIK) Taki wynik każdy wziąłby w ciemno przed mistrzostwami. Co jednak poradzimy na to, że apetyt rośnie w miarę jedzenia?

Fajnie, mamy awans, ale przegraliśmy kolejne spotkanie. Pojedziemy do Lille i znowu dostaniemy w papę w pierwszej kwarcie? Nie możemy tak grać. Dziś pomyliśmy EuroBasket z turniejem w Bydgoszczy – mówił wyjątkowo zdenerwowany Marcin Gortat tuż po spotkaniu.

Następnie potwierdził to jeszcze na Twitterze.

Z Izraelem zagraliśmy słabo. W samej drugiej kwarcie popełniliśmy aż 10 strat. Na Twitterze pod hashtagiem #ebpl było mnóstwo wpisów, gdzie zastanawialiście się, jak to możliwe, że przy takiej grze, wciąż jest szansa na wygraną. Naprawdę ciężko się na to patrzyło. Mateusz Ponitka przez cały turniej zachwycał wejściami pod kosz. Przeciwko Izraelowi nie zagrał źle. W obronie zrobił kapitalną robotę. Niestety, tego popołudnia coś się stało z jego kozłem. Piłka w nie do końca zrozumiały sposób odbijała się od jego nogi, przeciwnika, a raz nawet od sędziego. To jeden z paradoksów spotkania z Izraelem. Skąd taki problem w polskiej drużynie ze stratami? Najczęściej są tłumaczone brakiem koncentracji. Koszykarze przed meczem wiedzieli już o tym, że mają zapewniony awans do 1/8. Dalecy jesteśmy od tego, aby podejrzewać, że do pojedynku z Izraelem podeszli w obojętny sposób. To samo powiedział dla Łukasza Celińskiego ze Sport.pl, selekcjoner reprezentacji Polski, Mike Taylor. (KLIK)

Nie widziałem po zawodnikach zachowań, które świadczyłby o zbyt wczesnej radości związanej z awansem do Lille. Widziałem drużynę skoncentrowaną, która bardzo chciała wygrać z Izraelem. Niemniej jednak, faktycznie naszym głównym problemem był brak koncentracji. Przespaliśmy ten mecz – mówi amerykański szkoleniowiec.

EuroBasket to turniej. Często przy okazji innych dyscyplin  słyszymy, że każda drużyna w trakcie musi rozegrać jeden bardzo słaby mecz. Tak to sobie tutaj tłumaczymy. Prawda jest taka, że strasznie skomplikowaliśmy sobie sytuację. Liczyliśmy, że zajmując drugie miejsce uda się uniknąć któregoś z koszykarskich „gigantów”, którzy rywalizują w stolicy Niemiec. Przegrywając z Finlandią pewnie trafimy na Serbię. W Berlinie sytuacja też jest bardzo ciekawa. Pewna swego jest jedynie Islandia. Jedzie do domu.

Jeśli tamci wygrają, to zagramy z…

Czekaj! A jak tamci przegrają, to zagramy z…

Tak mniej więcej wyglądała dyskusja polskich dziennikarzy po meczu z Izraelem. Wnioski? Nie wiemy nic. Nie ma dwóch, czy trzech możliwości. Jest ich znacznie więcej, dlatego nawet nie pokusimy się o wytypowanie naszego rywala w 1/8 finału. Wspólnymi siłami udało się jedynie ustalić, że na pewno w Lille nie trafimy na Niemców.

Reprezentacja Polski ma jeszcze jedną robotę do wykonania w Montpellier. Ograć Finów na oczach… 4 tysięcy Finów. Polacy nigdy nie mają problemów ze  „zrobieniem” Finlandii. Ups, to była niepotrzebna alkoholowo-koszykarska aluzja. Podsumowując. Wygrywamy, jesteśmy na trzecim miejscu. Przegrywamy, wychodzimy z grupy na czwartej pozycji.

Dzieje się! To lubimy.

Z Montpellier,

Paweł Łakomski

SPECJALNY KOD RABATOWY -20% OD SKLEPKOSZYKARZA.PL NA CZAS EUROBASKETU TYLKO DLA CZYTELNIKÓW OFENS!

ofens_sklepkoszykarza_eurobasket*

*Rabat nie obejmuje modeli Jordan Retro i QS

Untitled-1

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze

Jedna odpowiedź