OFENS! The End. Dziękuję, ale to nie koniec

Data:

Piątek, a właściwie już sobota. Przypominają się początki OFENS! – siedzenie po nocach i szykowanie kolejnych materiałów. Nie wiem czemu, ale zawsze najlepiej pisało mi się w nocy. Myślę, że 80% tekstów jakie do tej pory napisałem, powstały między 23 a 4 rano. (teraz jest 2:17) Kilku znajomych teraz pewnie się uśmiecha. Dobrze pamiętają moje nocne wiadomości:

– Cześć, śpisz?

– Nie, co jest?

– Przeczytałbyś coś?

– Dawaj.

I czytali, za każdym razem. Pewnie czasem na jedno oko, ale czytali. Marcin, Kosma, Kacper, Kajzer – to głównie Was męczyłem. Jeśli kogoś pominąłem, to najmocniej przepraszam, ale każdemu z osobna dziękuję.

***

Ten tekst miał powstać długo wcześniej, ale… to nie jest wcale takie proste. Łatwo układać myśli w głowie pod tekst, ale o wiele trudniej wystukać na klawiaturze literki: twój projekt nie wypalił. A, niestety, tak się stało. Trudno powiedzieć dlaczego. Choć, bzdura. To moja wina. O ile czasami potrafiłem znaleźć ciekawą postać do wywiadu, to gorzej szło z prowadzeniem portalu. Może mnie to przerosło, może się po prostu do tego nie nadaję.

Dziś pewne rzeczy zrobił bym inaczej. Od początku powinienem był słuchać innych, a tego nie robiłem. Może OFENS! byłby dziś w innym miejscu, może właśnie spisywałbym kolejny wywiad, albo montował radio OFENS!. Może.

Musicie wiedzieć, że OFENS! to była grupa zajebistych ludzi, którzy zaangażowali się w ten projekt po uszy. Nigdy mnie nie zawiedli. (czego nie można powiedzieć w drugą stronę) Dlatego teraz chciałem Wam podziękować, każdemu z osobna.

Marcin Bittel – człowiek, który stworzył OFENS!. Marcin miał to nieszczęście słuchać jako pierwszy moich pomysłów dotyczących portalu. Choć z Marolem znamy się od przedszkola, to do tej pory nie wiem, jak to możliwe, że moje chaotyczne, niespójne myśli zrozumiał i zaprogramował na najładniejszy portal koszykarski na pewno. Marolek, dzięki wielkie, bez Ciebie to by się nigdy nie udało.

Jeśli szukacie informatyka, to tylko Marcin. Na waszym miejscu bym się pospieszył, póki jego cennik jeszcze nie jest na poziomie kasiastych grubasów.

Jego e-mail: marcinbittel@ofens.co

Kosma Zatorski – musicie wiedzieć, że Kosma wcale nie miał być członkiem redakcji. Jakoś nie byłem przekonany, ale kiedy spotkaliśmy się w latem 2014 roku w Zielonej Górze, pogadaliśmy, to zdałem sobie sprawę, jak wielki byłby to błąd, gdyby ten dowcipniś nie był ofensowym graczem. Tak naprawdę to Kosma ciągnął ten portal. To on raz na jakiś czas przygotowywał takie petardy, dzięki którym „wygrywaliśmy internety”, a następnie mogliśmy zamówić tradycyjną łychę z colą w ulubionym demoniku. I wiesz co Kosma? My tam jeszcze wrócimy.

Piotr Grabowski – retro Graba! Ile świetnych historii dzięki Piotrkowi przeczytaliście, prawda? Kiedy robiliśmy akcję #BiegamzBrandonem o 6 rano, to tylko Piotrek wstał. Ja wstałem pewnie po 11, Kosma nieco wcześniej, Kacper tylko pstryknął fotkę w windzie. Dzięki Piotrek! Jeszcze kiedyś odkurzymy tematy lat 90’tych polskiej koszykówki!

Kacper Pupin – pierwszy członek redakcji. Wszedł w ciemno, uwierzył w moje (czasem nierealne) pomysły i trochę udało nam się zrobić. Kacper nadawał z Niemiec, ale dzięki temu mogliście przeczytać kilka rewelacyjnych reportaży. Kacper, dzięki!

Michał Kajzerek – najlepiej zorganizowany gość z jakim pracowałem. Nigdy się nie spóźnił z tekstem, nigdy! Cieszę się, że dziś jest media managerem w MKS Dąbrowie Górniczej. Takich ludzi ze świecą szukać. Podróż do Francji na EuroBasket przeszła do historii. Szkoda, że nie mogę już cię prosić o pozdrowienie Fiata Pandy 🙁

GetBetterowcom, czyli Arturowi i Konradowi – myślę, że porady chłopaków miały największą wartość ze wszystkich materiałów jakie pojawiały się na stronie. Co środę młodzi koszykarze otrzymywali całkowicie za darmo porady jak poprawić np. swój kozioł, czy wyskok. Najlepiej wspominam jak Artur przygotował przepisy na domowe nuggetsy, a po kilku godzinach jeden z użytkowników przysłał zdjęcie z gotowym daniem. Dzięki panowie!

Sklepkoszykarza.pl – za to, że od początku nas wspierali i dzięki nim mogliśmy się utrzymać na powierzchni. Jarek, Michał i Michał – serdeczne dzięki.

Wojciech Figurski – dlaczego na OFENSIE! wszystko było ładne? Bo zdjęcia od samego początku kupowaliśmy od Figura. Nie ma lepszego fotografa sportowego w Polsce. Nie ma i już. Dzięki Figur!

Kamil Doliwa – jeśli potrzebowaliśmy upiększyć nasze teksty, to Kamil zawsze nam pomagał. Dzięki serdeczne!

Mateuszowi Kaźmierczakowi – to Combomanager tak naprawdę wymyślił nazwę portalu. Podpowiedział – za darmo! – że wcale nie trzeba mieć domeny .pl lub .com, aby strona funkcjonowała. Stąd ofens.co – a ile ludzi miało problem z wymową, to wszyscy wiemy 🙂

Piotrek Jankowski – młody, ale z największym zapałem. Dziś jeszcze w II lidze w Opolu, jutro zdecydowanie wyżej. Na pewno.

Bartek Bielecki – dzięki niemu wiedzieliśmy co słychać u Marcina Gortata w Wizards. Ciesze się, że dziś Bartek prowadzi podcast o PLK „Sytuacja Extra”, który ostatnio umilił mi kolejną podróż. Dzięki Bartek!

No i Wy… czytelnicy OFENS!

Często rozmawiałem z Marcinem o Was. Zawsze mieliśmy poczucie, że wytworzyła się grupa wiernych czytelników OFENS!, których niestety zawiodłem. Wiem, że lubiliście wcześnie rano otworzyć portal i przeczytać coś dłuższego, albo posłuchać naszego amatorskiego radio. Jestem wdzięczny za każdy klik, każdy like, każdy komentarz, każdą krytykę. Ona też się zdarzała, nawet często. Spora grupa osób nie lubiła OFENS!, ale często tu zaglądała i sprawdzała co tym razem ta banda nawywijała. Parę razy było głośno (i gorąco), nie powiem!

Jeszcze raz – OFENSOWE! dzięki!

***

Niektórzy z Was już wiedzą, ale zdecydowana większość nie. Od prawie miesiąca rozpocząłem pracę dla Asseco Gdynia. Nie zawsze zgadzam się z Piotrem Kwiatkowskim, ale z jednym muszę: koszykówka jest jak narkotyk. Wciąga i nie jest wcale tak łatwo odpuścić. Tak jest ze mną. Nie chciałem wypaść z koszykarskiej karuzeli, stąd moja obecność w Gdyni.

Wszyscy pytają o stanowisko, ale tak naprawdę zapomniałem o to zapytać. Wiem co mam robić i tyle. Kto śledzi kanały social media gdyńskiego klubu mógł zauważyć, że działamy, a o drużynie Przemysława Frasunkiewicza będzie jeszcze więcej. Szykujemy jeden ciekawy projekt, ale na razie cisza.

Nie ma co więcej pisać. Trzeba działać.

***

Gdybym miesiąc temu zabrał się za napisanie tych kilkudziesięciu linijek, to nie wiedziałbym, że kilka tygodni później Kosma znów będzie moim kolegą z branży. Kosma znalazł zatrudnienie w Stelmecie BC Zielona Góra, jako media manager. Tak, widzę ten Wasz uśmieszek. To się chłopcy z OFENS! zadomowili!

Mam nadzieję Kosma, że się nie obrazisz, że piszę też w Twoim imieniu, ale my lubimy wyzwania. Nie po to na łamach OFENS! zwracaliśmy uwagę innym, aby teraz tylko się ładnie uśmiechać. Czeka nas trudne zadanie, bo sporo osób patrzy nam na ręce. Kilka szczególnie. Nie przeoczą niczego, nawet najmniejszego błędu, ale to dobrze. Musimy być pod prądem. Tylko wtedy jesteś w stanie pracować na maksymalnych obrotach i kolorować koszykarską rzeczywistość w Polsce.

***

Pierwsza część tekstu była trochę pożegnalna. Z jednej strony tak jest. OFENS! portalem publikującym regularnie teksty przestał być kilka miesięcy temu. Dziś, mogę jednak powiedzieć, że mam zgodę szefostwa Asseco Gdynia na dalsze publikacje tekstów w tym miejscu. Nie będzie jednak relacji z meczów, czy komentarzy bieżących wydarzeń w PLK. Nadal mam możliwość rozmowy z koszykarzami, trenerami, prezesami, szeroko rozumianym środowiskiem koszykarkim, więc od czasu do czasu postaram się nagrać wywiad, czy napisać reportaż.

***

I to tyle. Przepraszam za literówki i błędy. Tym razem nikt tego wcześniej nie przeczytał.

Nie mówię część, tylko dziękuję i do zobaczenia.

Paweł Łakomski

***

Pierwszy sezon OFENS!

 

 

 

 

 

 

 

 

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze