Poczciwy 2014

Data:

Czwartkowy OFENS! Kajzerka

Jest kilka rzeczy, które koszykarsko uczyniły ten rok wyjątkowym, co wyróżniało każdy poprzedni i będzie każdy następny. Wiemy już, że basket w Polsce cieszy się coraz większym zainteresowaniem, zarówno ten lokalny, międzynarodowy, jak i amerykański. Złożyło się na to mnóstwo pozytywnych rzeczy, które miały miejsce w przekroju ostatnich dwunastu miesięcy. Cieszę się tym bardziej, że wiele z nich widziałem na żywo, wielokrotnie je relacjonowałem albo analizowałem. Mijającemu 2014 jestem wdzięczny za…

– Rozpocznę dla siebie nietypowo, bo od PLK… jestem naszemu lokalnemu podwórku wdzięczny za Turów Zgorzelec, który za sprawą bardzo dobrej gry w TBL oraz ogromnej walki i starań w Eurolidze, zaczął kojarzyć się z naprawdę dobrą, jakościową koszykówką. Wielkie gratulacje dla Miodraga Rajkovića, który miał wiele ciekawych pomysłów na grę swojej drużyny i mimo konieczności podjęcia rękawic przeciwko największym europejskim tuzom – na żadnym etapie nie spuścił rąk i nie zostawił drużyny samej sobie. Turów był bez wątpienia jednym z najlepszych zjawisk 2014. Dobrze wiedzieć, że wokół polskiej drużyny może dziać się tak wiele pozytywnych rzeczy.

– Pozostając w temacie, ogromną radość sprawiało mi oglądanie gry Damiana Kuliga, zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Talent skrzydłowego ze Zgorzelca wyrasta ponad wyzwanie, jakie może mu zaoferować PLK, dlatego mam głęboką nadzieję, że referencje z 2014 będą dla Damiana przepustką do koszykarskiej Europy już po bieżącym sezonie. Nie wiem czy są chęci na opuszczenie rodzinnych stron, nie wiem czy będą interesujące propozycje, ale nie mam wątpliwości, że lider Turowa jest gotów wynieść swoją karierę na nowy poziom.

– Adam Waczyński to kolejny powód, który czyni fanów polskiej koszykówki bardzo dumnych. Reprezentant naszego kraju był bohaterem specjalnej relacji Ofens! Sprawia wrażenie zadowolonego i szczęśliwego, a to najważniejsze przy okazji tak poważnych zmian w karierze.

– To był także wielki rok dla naszej reprezentacji. Potrzebowaliśmy turnieju, który wzbogaci nasze oczekiwania wobec przyszłości kadry; potrzebowaliśmy koszykówki zespołu skupiającego najlepszych polskich koszykarzy. Towarzyszyłem drużynie na tyle ile mogłem i pod sam koniec – w Lubinie – widziałem wiele uśmiechniętych twarzy. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że zadanie zostało wykonane i jedziemy na przyszłoroczny EuroBasket ciągle mierząc siły na zamiary, ale z nadzieją na drużynę, która nie pozostawi śladu po ME 2013.

– Jestem także wdzięczny za Mike’a Taylora, który był dla naszego basketu kierunkiem rewolucyjnym, ale jak najbardziej słusznym. Biorąc pod uwagę jego doświadczenie z pracy w Niemczech oraz przygodę z reprezentacją Czech, decyzja o zatrudnieniu go na stanowisku pierwszego szkoleniowca reprezentacji była bez wątpienia jedną z najlepszych PZKosz w całym 2014. Coach wprowadził nowe standardy do gry Polaków, odcinając ich od stricte europejskiego stylu opartego na wykorzystywaniu akcji pozycyjnych i faworyzowaniu liderów rotacji. Szybkość, wymienność pozycji, ball-movement i skuteczność – to kryteria, które przyniosły nam odświeżony wizerunek gry naszych reprezentantów.

– Dużo optymizmu wniosła w ten rok także dwójka z NCAA. Przemo Karnowski i Tomek Gielo z różnych powodów byli bardzo ważną częścią rotacji trenera Taylora. Podkreślili to, że nie są już młodzieżą aspirującą, lecz pełnoprawnymi członkami ekipy walczącej w konkretnym celu. Big Karn robi ostatnio wielkie rzeczy dla Gonzagi, Tomek stał się jednym z liderów Flames. Fajnie było ich obserwować z bliska w trakcie lata z reprezentacją.

– Szczególne uznanie dla Fundacji Marcina Gortata. Mają wiele godnych uwagi inicjatyw, organizują eventy, jakich nigdy w Polsce nie było, zapraszają do współpracy gwiazdy, ale co ważniejsze nagradzają zarówno tych, którzy się wyróżniają, jak i tych, którzy walczą z własnymi niedoskonałościami. Motywują dzieciaki do pracy, przedstawiają im konkretny cel, przekazują ogrom wiedzy i uczą jak cieszyć się sportem. Za to wszystko odpowiada grupa naprawdę fajnych osób, które za sprawą Marcina nie tracą motywacji i pozostają aktywni nie tylko latem, lecz przez cały rok.

– Sam Marcin dał nam kolejny wielki rok. Z wielkim uśmiechem na twarzy kontynuował przygodę z obozami dla dzieci. Wcześniej podpisał nowy 60 milionowy kontrakt i jestem przekonany, że duża część tej sumy nie zasili bezpośrednio jego konta. Jest na swój sposób filantropem i w dodatku do swoich akcji angażuje wielu innych uznanych polskich sportowców. Robi dla polskiej koszykówki wiele dobrych rzeczy bez względu na to czy kończy po 35 minutach z double-double, czy po 20 z 5 faulami.

– SQN Publishing! Co za wydawnictwo… Dali fanom kosza wiele dobrych rzeczy w tym roku, zwłaszcza zwieńczając go przekładem „Życia” Michaela Jordana. Zdecydowanie brakowało tego na polskim podwórku. W tym wypadku apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego 2015 musi być jeszcze większą bombą.

– Choć hiszpańskie mistrzostwa toczyły się według scenariusza napisanego przez Mike’a Krzyżewskiego i jego okrojoną z wielkich gwiazd armię, było wiele historii, którymi międzynarodowa koszykówka może się pochwalić. MŚ stały się świetną promocją dla witającego się z europejską koszykówką Facundo Campazzo, przedstawiły szeroki przekrój talentu pukającego do drzwi NBA Dario Sarića, udowodniły także, że kolektyw jest w stanie przezwyciężyć brak największej gwiazdy krocząc po brązowy medal. Podkreśliły również potencjał, jaki kryje się w koszykówce z Czarnego Lądu. To przyszłość tej dyscypliny…

Nie truję więcej, Wszystkiego dobrego!

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze