Powrót Karnowskiego! Big Karni znów dominuje

Data:

Znalezienie właściwej roli w college’u jest równie ważne, jak wykonywanie swoich obowiązków na parkiecie. Jeśli zawodnik nie odnajduje swojej właściwej roli, automatycznie staje się niepotrzebnym ogniwem zespołu. Przemysław Karnowski w Gonzadze nie tylko odnalazł swoją rolę, ale przede wszystkim – doskonali się w niej.

Obecne rozgrywki zespół Karnowskiego rozpoczął najlepiej w całej swojej historii. Uczelnia polskiego podkoszowego od 1999 roku gra w finałowym turnieju NCAA, a w 2015 roku dotarła do jego najlepszej ósemki. Wówczas Bulldogs musieli uznać wyższość wielkich Duke, w barwach których występował Jahlil Okafor. Polak przeciwko dzisiejszej gwieździe Philadelphii 76ers zanotował co prawda tylko 4 punkty i 5 zbiórek, ale za to zagrał dobry mecz obronie, zatrzymując mierzącego 211 centymetrów zawodnika na dziewięciu oczkach.

Po tym sezonie, który Karnowski zwieńczył świetnym występem na EuroBaskecie wraz z reprezentacją Polski, zdecydował się nie przystępować do draftu NBA. Decyzję podjął po rozmowach z najbliższymi, oraz trenerami. Dziś można się zastanawiać, co gdyby zdecydował inaczej – czy dziś grałby już w NBA? Tego nie wiemy. „Big Mamba” miał spróbować dostać się do najlepszej ligi świata w tym roku, jednak plany pokrzyżowała mu poważna kontuzja pleców, przez którą pauzował przeszło rok.

Przed sezonem NCAA, Karnowski przyznał, że jego celem nadal jest gra w najlepszej lidze świata.

– Chcę zaatakować draft NBA w przyszłym roku. Mam nadzieję, że ominą mnie kontuzje i ze zdrowiem wszystko będzie w jak najlepszym porządku – przyznał Polak.

W obecnych rozgrywkach Karnowski spisuje się naprawdę świetnie, a po kontuzji nie ma już śladu. Przemek pod koszem jest prawdziwą bestią i świetnie radzi sobie z podkoszowymi rywalami. Zawsze mówiło się, że polski podkoszowy jest zawodnikiem, który gra tylko jedną ręką – tymczasem w obecnych rozgrywkach reprezentant Polski zaczął rzucać hakami i z drugiej ręki. To napawa optymizmem.

Fani koszykówki, jak i samego Przemka zastanawiali się, czy po takim urazie w ogóle będzie w stanie wrócić do gry w koszykówkę. Po poważnej operacji nie ma już jednak śladu i jak sam „Karni” powtarza, z jego plecami jest wszystko w najlepszym porządku.

– Z moimi plecami jest bardzo dobrze. Nie odczuwam żadnego dyskomfortu, nie ma żadnego bólu. Czuję się bardzo dobrze i mam nadzieję, że tak będzie do końca sezonu – mówi w rozmowie z Ofens.co Przemek.

Swój zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie „Big Mamba” rozegrał przeciwko uczelni Bryant. Karnowski spędził na parkiecie 20 minut, trafił 9/13 prób z gry oraz 4/8 prób z linii rzutów osobistych, kończąc spotkanie z 22 punktami, 8 zbiórkami, dwiema asystami oraz blokami.

Eksperci od Akademickiej koszykówki są pod wrażeniem gry Przemka. Nie chodzi tu nawet o jego przewagę fizyczną, którą świetnie wykorzystuje, a o jego przegląd pola. Rozgrywający swój piąty sezon na uczelni Karnowski może się pochwalić wysokim koszykarskim IQ, które widać w trakcie spotkań. „Big Mamba” nie forsuje swoich rzutów, patrzy po kolegach ustawionych na obwodzie. W tym roku jego stosunek asyst do strat wynosi 2:1, co jak na podkoszowego jest naprawdę rzadko spotykanym wynikiem.

Warto jednak przypomnieć, że Przemek ma już 23 lata. Jest rówieśnikiem Andre Drummonda, który w lidze NBA jest prawdziwym podkoszowym dominatorem. Nie dość, że Generalni Menedżerowie zazwyczaj są bardzo ostrożni, jeśli chodzi zawodników, którzy w przeszłości doznali kontuzji pleców, to Przemek nie do końca pasuje do NBA. Jego „wielkość” ma wiele zalet, ale ma także równie wiele wad. „Big Mamba” opiera całą swoją grę w post na masie, a nie na pracy nóg. Przez to bardzo rzadko staje na linii rzutów osobistych, bowiem rywale nie są zmuszeni do popełniania przewinień.

W bieżących rozgrywkach nasz Big Man spędza średnio na parkiecie niecałe 21 minut, w trakcie których trafia 57% swoich rzutów. To przekłada się na naprawdę przyzwoite średnie w postaci 12,2 punktu, 6 zbiórek, 2 asyst oraz 1,1 bloku.

Jak na ten moment Karnowski raczej nie zostałby wybrany w Drafcie 2017, ale jego notowania z pewnością mogą się zmienić w przeciągu kilku najbliższych miesięcy. „Big Mamba” nie jest wymieniany w Mock Draftach (potencjalne wybory zespołów w Drafcie), co spowodowane jest jego wiekiem i zeszłoroczną kontuzją pleców. Jeśli nawet podkoszowemu reprezentacji Polski nie uda się dostać angażu w najlepszej lidze świata, to najlepsze europejskie zespoły przyjmą go z otwartymi ramionami.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Najmłodszy w redakcji, ale z największym zapałem. Pochodzi z Opola, między pisaniem tekstów na OFENS!, przygotowuje się do matury.

Komentarze

7 komentarzy