Przeczytajcie wywiad z najlepiej ułożoną ręką w Polsce!

Data:

Oglądaliście nasz ostatni magazyn „BEZ FLOPOWANIA O #TBLPL”? Na pewno! Wobec tego z pewnością widzieliście super grafikę, którą przygotowuje specjalnie dla OFENS! Lunatic Agency. To „ręka” Kamila Doliwy z Białegostoku. Kiedyś dunkował razem z Przemysławem Zamojskim, ale koszykarzem walczącym o medale mistrzostw Polski nie został. Może to i lepiej? Dzięki temu polska koszykówka ma grafika, którego nie musimy wstydzić się na świecie.

Wywiad to robota Kamila Timoszuka. Zakochanego w baskecie białostoczanina, a ostatnio także w Crossficie. Polecamy jego bloga – kamiltimoszczuk.pl Prawdopodobnie jeden z niewielu gości, który swój prywatny czas tak poświęca koszykówce.

Czy jesteś szczęśliwy?

Są momenty w których jestem wściekły, ale są też takie w których ogarnia mnie radość bądź duma czy to z efektów pracy czy z życia codziennego. Jestem bardzo pozytywną osobą i łatwo mnie uszczęśliwić. Nie oczekuję wiele mimo że cele i marzenia mam bardzo wybujałe. Cieszę się jak i smucę z rzeczy, których inni nawet nie zauważają. Jednak mimo, iż takie pytanie powinienem otrzymać na podsumowanie całego życia, to jako że nie wiem co będzie jutro nie mam wyjścia i muszę to stwierdzić… tak, na ten moment jestem szczęśliwy.

Co dla Ciebie oznacza szczęście?

Mimo chwilowych trosk i niepowodzeń szczęście według mnie, to ogólne zadowolenie i satysfakcja z życia. Tylko szczęśliwy człowiek powie: „niczego nie żałuję” i wydaje mi się, że mimo iż wielu marzeń już nie zrealizowałem to z całą pewnością mogę tak powiedzieć.

Czy uprawiałeś jakiś sport?

Jestem nowoczesną formą człowieka renesansu.  Zabrzmi to dumnie ale uważam, że mam talent prawie do każdego sportu. Trenowałem przede wszystkim koszykówkę, jednak uważam, że gdybym wybrał inny sport, odniósłbym w nim jakiś tam sukces, biegi krótkodystansowe, pływanie, piłka nożna, siatkówka, jazda na rolkach itd.

Dlaczego przestałeś?

Podzieliłbym odpowiedź na dwie części. Przestałem grać dla przyjemności przez problemy z kręgosłupem. Wysunięty dysk sprawił, że do tej pory nie mogę pogodzić się z tym, że 3 lata temu musiałem odstawić wszelką aktywność fizyczną (poza ćwiczeniami rehabilitacyjnymi i pływaniem) Człowiek, który oddycha sportem nagle staje się starym dziadkiem w zasadniczo młodym ciele.

Natomiast przestałem grać „ligowo” bardzo naturalnie. Drużyna w której grałem wycofała się z rozgrywek 2 ligi, a ja byłem już za stary i za mało doświadczony by iść z tym w świat. Jeżeli w wieku 21 lat zaczyna się na poważnie trenować ten sport, to nie można oczekiwać innego zakończenia.  Jednak mimo to sporo widziałem, wiele osób poznałem no i… troszkę pograłem.

Nigdy też nie byłem ani Kadetem ani Juniorem. Przede wszystkim brakowało mi więc wyszkolenia technicznego. Jednak mimo to, i jest to mój osobisty powód do dumy, prof. Huciński swego czasu wypatrzył mnie i skierował do Prokomu Trefla na testy. Tam trenowałem i mieszkałem między innymi ze stawiającym wtedy swoje pierwsze kroki w koszykówce Adamem Łapetą. Jednak przygoda ta niestety nie trwała długo. Byłem już za stary i nie ma się co oszukiwać, że za mało umiałem aby kontynuować ten sport na tak wysokim poziomie.

A co z CrossFitem, który wiem, że próbowałeś w jakimś stopniu, ale nie pociągnąłeś tego tematu dalej?

Byłem na dwóch treningach, jednak mój uraz okazał się na taki rodzaj treningu zbyt oporny. Pozostają mi póki co jedynie spokojne treningi indywidualne pod okiem trenera, które mam nadzieję niebawem z Michałem z CrossFit Podlasie uda nam się zorganizować.

Przejdźmy jednak w bardziej znajome Ci obszary i powiedz mi jak trafiłeś na grafikę komputerową?

To był zupełny przypadek. Od zawsze miałem talent do rysowania, jednak nie za bardzo go rozwijałem. Dwa dni po obronie pracy magisterskiej, przejrzałem gazetę i znalazłem tam ogłoszenie dotyczące pracy na stanowisku grafika komputerowego. Zadzwoniłem i mimo, że nie miałem o tym pojęcia, to ku mojemu zdziwieniu otrzymałem tą pracę! Tak zaczęła się moja przygoda z grafiką komputerową. Podobnie jak z koszykówką tak i z grafiką – zdecydowanie za późno. Obecnie mam 32 lata, a staż pracy i doświadczenie niejednokrotnie mniejsze niż 20 latkowie. Ja jednak upatruję w tym zalety w postaci braku zmęczenia materiału i świeżego, niewyeksploatowanego umysłu.

Czy masz jakieś wykształcenie w tym kierunku czy jesteś samoukiem?

Jestem samoukiem. Gdy szedłem na studia jedynym artystycznym kierunkiem była ASP albo … architektura.  Przyśpieszony kurs odbywałem pracując już na etatach w kolejnych firmach, do których przechodziłem. Taka nauka okazała się bardzo ekspresowa, a że wiedza trafiała na bardzo podatny grunt, tak w ciągu 2-3 lat stałem się naprawdę przyzwoitym grafikiem.

Nie żałowałeś nigdy tego, że „poszedłeś na swoje” zamiast dalej pracować w jakiejś większej firmie, pod okiem bardziej doświadczonych osób?

Praca w większej firmie ma swoje niewątpliwe zalety i uważam, że to niezbędny element „dojrzewania” do własnej działalności. Poznałem odpowiednich ludzi i nauczyłem się tego co trzeba aby obecnie swobodnie prowadzić działalność. Zatem nigdy nie żałowałem, wręcz moja sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie. Przez 5 lat pracy w różnych agencjach czekałem na moment, w którym mógłbym przejść „na swoje”, szukałem odpowiedniej chwili aby zacząć działać pod szyldem Lunatic Agency i tak oto jestem!

Co jest takiego pociągającego w grafice, że coś cię przy niej trzyma?

Zaskakująca naturalność – w zasadzie od samego początku wiedziałem że to jest to i od razu czułem się jak ryba w wodzie. Z czasem największą zaletą okazał się brak odczucia przemęczenia pracą. Jestem w branży już od 8 lat, a ani przez chwilę nie miałem momentu zniechęcenia, potrzeby odpoczynku mentalnego. Gdyby zaistniała taka potrzeba mógłbym z przyjemnością pracować 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Czy to nie są początki pracoholizmu? 

Myślę że nie. Uwielbiam swoją pracę do tego stopnia, że gdyby było warto mógłbym tymczasowo pracować non stop, jednak ważne są tu sformułowania „gdyby warto było” oraz „tymczasowo”. Bardzo dobrze wiem co to rodzina, ale również wolność i odpoczynek, nie chcę aby moja pasja stała się moim obowiązkiem, bardzo dbam o to aby ta granica nie została zachwiana.

CS_Full_3Colors_OnBlack_RGB-duza-rozdzielczość

Logo Energi Czarnych to projekt Doliwy

Kiedy lub też co się takiego stało, że zrozumiałeś, że to jest twoja droga i twój sposób na życie?

Pochlebne opinie, wyróżnienia, a także fakt, że w każdej firmie byłem doceniany sprawił, że nawet przez chwilę nie myślałem, że mógłbym robić coś innego. Grafika po prostu jest we mnie.

Jak wygląda twoje wyszukiwanie kolejnych klientów?

Nigdy nie szukałem Klientów, jednak Ci sami do mnie się odzywali. Do tej pory zdawało to rezultat, jednak aby się rozwijać i realizować wymarzone zlecenia muszę to zmienić. Ten rok jest przełomowy bo zmieniam struktury w firmie i jedną z takich zmian jest właśnie zatrudnienie handlowca.

W czym się specjalizujesz?

Zajmuję się projektowaniem i odświeżaniem wizerunku marek biznesowych oraz sportowych. Projektuję strony internetowe, księgi znaku, identyfikacje wizualne. Jednak jeżeli mam mówić o specjalizacji to na pierwszym miejscu jest branding zwłaszcza sportowy.

Jak byś ocenił polski rynek właśnie pod tym względem? Czy w temacie brandingu sportowego będziesz/masz dużą konkurencję?

Niestety rynek sportowy w Polsce ogólnie pod kątem grafiki, nie mówię już brandingu, jest bardzo wąski i trudno uznać go za łakomy kąsek. Sport w Polsce mówiąc ogólnie (bo oczywiście są wyjątki) dopiero zaczyna rozumieć potrzebę zmiany wizerunku. Jednak co ciekawe jest świadomy i bardzo chętnie przyjmuje dobry design, jednak nie jest chętny za niego zbyt wiele płacić. Jest w Polsce kilku wybitnych grafików zajmujących się sportem, których mogę polecić, jednak jest to bardzo małe grono i bardziej traktujemy się jako grupę wymiany wiedzy niż konkurencję.

Co uważasz za swój największy sukces? Z której współpracy jesteś najbardziej dumny?

Zdecydowanie moim największym sukcesem są loga sportowe przygotowane drużynom grającym w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Energia Czarni Słupsk i Twarde Pierniki Toruń jeśli chodzi o koszykówkę oraz Panthers Wrocław i Lowlanders Białystok jeśli chodzi o futbol amerykański.

Muszę do tego dodać logo New York Blaze, które doznało zaszczytu publikacji i dokładnej analizy na bardzo prestiżowym portalu Brand New, logo personalne wykonane koszykarzowi Dontaye Draper grającemu w Realu Madryt oraz moja duma czyli logo bardzo popularnej ostatnio akcji Stop Zwolnieniom z WF-u. Akcję tę promuje bardzo wiele gwiazd sportu takich jak Marcin Gortat, Mariusz Czerkawski, Sebastian Mila czy też Otylia Jędrzejczak. Niezwykle miło jest widzieć na ich głowach czapkę z moim logo .

stop_zwolnieniom_z_wf

Jakie to uczucie być lub wiedzieć o meczu pomiędzy zespołami, których loga i cały branding jest twoim dziełem? Takich meczów jak na razie masz 2 na swoim koncie, prawda?

Tworzenie brandingu drużynie cieszy mnie znacznie bardziej niż Kobego Bryanta kolejny punkt, jednak to potyczka pomiędzy takimi drużynami smakuje jak Mistrzostwo NBA.

Takich meczów na najwyższym poziomie nie było jeszcze zbyt wiele. Póki co to rywalizacja pomiędzy drużynami Polskiej Ligi Koszykówki czyli Energa Czarni Słupsk i Twarde Pierniki Toruń, a także w najbliższym sezonie Polskiej Ligi Footballu Amerykańskiego spotkania Lowlanders Białystok oraz wicemistrzów Polski Panthers Wrocław. Było też kilka spotkań o mniejszej randze pomiędzy zespołami Żubry Białystok, UKS Zielonka Przyszłość, MKS Pruszków oraz UKS 27 Katowice.

Pomimo, że jesteś człowiekiem, który patrzy „szeroko” to jednak nie przeszkadza ci jednak wspierać swoją pracą i pomysłami lokalnych klubów czy innych inicjatyw jak Żubry Białystok, CrossFit Podlasie czy też Amarok East Side Challenge. Takie współprace wynikają u ciebie bardziej z czystej kalkulacji czy może chęci zwykłej ludzkiej pomocy innym?

Gdyby to wynikało z czystej kalkulacji to myślę, że byłbym bardzo majętnym człowiekiem . Staram się pomagać w miarę możliwości tym, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują no i ładnie mnie o nią poproszą .

Jak wygląda proces tworzenia logo od początku do końca czyli od pierwszej rozmowy z potencjalnym klientem, aż do oddania mu finalnego efektu?

Na początku jest wstępna, luźna rozmowa pozwalająca rozeznać się w temacie oraz poznać oczekiwania klienta. Następnie przesyłam formularz z zestawem konkretnych już pytań, z których przygotowuję Brief podsumowujący zebrane informacje. Jeżeli klient akceptuje Brief zaczynam prace nad projektem.

Maksymalnie do siedmiu dni roboczych przygotowuję pierwszy projekt. Propozycja jest z reguły jedna. Jeżeli nie odpowiada oczekiwaniom klienta, wówczas tworzę kolejny wariant i tak aż do skutku. Jeżeli natomiast logo jest bardzo skomplikowane i mam podejrzenia co do oczekiwań klienta przygotowuję najpierw szkice.

Po akceptacji projektu wstępnego następuje przygotowanie wersji wektorowej oraz kompletu materiałów (logo w wersji podstawowej, alternatywnej, różne wersje kolorystyczne, przestrzenie barwne itd.) Bardzo często zdarza się, że taki pakiet zawiera grubo ponad 100 plików. Dzięki tak przygotowanemu materiałowi klient ma pewność, że jego logo jest przygotowane perfekcyjnie na każdą ewentualność.

Czy często jest się trudno dogadać co do wspólnej wizji przy danym projekcie? Co robisz kiedy masz jakiś konflikt – odpuszczasz i robisz jak chce klient czy nie i robisz po swojemu dla dobra klienta?

W zasadzie nie mam z tym problemów. Uważam, że bardzo dobrze odczytuję intencje i oczekiwania klienta i ubieram je w moje doświadczenie i wizję. Przyznam, że do tej pory miałem jedno logo, które jeszcze nie zostało zakończone. Jednak mam nadzieję na rychłe odrodzenie i zakończenie projektu.

Jeżeli klient mocno modyfikuje logo i krótko mówiąc psuje projekt, staram się go delikatnie od tego odwieść, jednak nic na siłę. Jeżeli jest to destrukcyjna zmiana, a klienta nie da się przekonać, to w portfolio po prostu umieszczam wersję, z której jestem najbardziej zadowolony. Projektu nigdy nie odpuszczam, zawsze go prowadzę od początku do końca.

No dobrze, a co powiesz o pracy nam moim logo? Czy był to trudny proces i ciężki kawałek chleba? 

Jeden z najtrudniejszych! Kawałek chleba ciężki jak cholera, bardziej czerstwego w życiu nie kosztowałem… Ciekawi mnie jak zadziała cenzura na Twojej stronie.

Cenzura o dziwo ma się dobrze, ale tym razem uda, że tego nie widziała. Czy jednak miewasz jakieś inne śmieszne bądź zabawne sytuacje w swojej pracy? Jeśli tak to jakie?

Zdecydowanie bardzo zabawna jest sytuacja, w której niespodziewanie dzwoni do mnie jakiś gracz ze Stanów. Przypadki Michaela Ansleya albo Toreya Thomasa, koszykarzy, którzy występowali w naszym kraju i nie tylko, z którymi akurat współpracowałem… niestety było to zabawne jedynie dla kogoś kto mnie akurat widział i słuchał

Moja przygoda z sportowym brandigniem rozpoczęła się wraz z konkursem na logo nowo powstałej organizacji Białostockiej Ligi Sportu, który to wygrałem. Nagrodą był aparat, który… zepsuł mi się dwa miesiące po jego otrzymaniu

Czy masz jakieś plany w związku z tym co robisz na najbliższą przyszłość? Może masz jakieś marzenie, które chciałbyś spełnić?

Kiedyś marzyłem, aby grać w NBA, lecz nie udało się, dlatego zweryfikowałem moje marzenia i obecnie moim celem jest jedynie… wykonanie brandingu którejś z drużyn NBA ;P

A czy to jest tylko marzenie czy raczej cel? Czy wiesz jak wygląda tak skomplikowany proces jak zbudowanie logo tak wielkiej organizacji jak klub NBA?

Byłoby miło gdyby tak się wydarzyło. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedyś z dumą oglądałem mecze moich Żubrów, a dziś moje loga i stroje biegają po parkietach ekstraklasy.

Schemat i proces przygotowywania brandingu w Lunatic Agency na przykład na poziomie drużyny 3 ligowej jest tak rozbudowany, że, mówię to całkiem serio, zaspokoiłby oczekiwania drużyny NBA. Przy tak poważnym zleceniu jedynie poszczególne kroki są bardziej rozbudowane i więcej wymagają czasu jednak sam schemat jest bardzo podobny.

601537_614500555242526_41337696_n

Przemysław Zamojski (w środku) i Kamil Doliwa (z prawej) dawno, dawno temu na streecie!

Rozmawiał Kamil Timoszuk

www.kamiltimoszuk.pl

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze