Stelmet Zielona Góra z Pucharem Polski!

Data:

Po raz pierwszy koszykarski Puchar Polski rozegrano w 1934 roku, a jego zwycięzcą była Polonia Warszawa. 83 lata później wzniósł go w górę wychowany sportowo w stolicy Łukasza Koszarek, a Stelmet po raz drugi w historii triumfował w tym turnieju. W finale bez żadnych problemów pokonał Anwil Włocławek.

Trener zwycięzców zaskoczył całą koszykarską Polskę desygnując do gry eksperymentalną piątkę z Jamesem Florencem, Armanim Moorem i grającym swój drugi mecz w zielonej koszulce Jarosławem Mokrosem. Dopiero gdy nieco podmęczył zaskoczony Anwil, desygnował do gry swoje gwiazdy. Koszarek i spółka (z trafiającym trójki z rogów Moorem na czele) szybko podciął skrzydła rywalom i ani przez chwilę wynik w tym spotkaniu nie był zagrożony.

Anwil, który dzień wcześniej trafił w meczu z Krosnem aż 15 trójek, w niedzielę miał problem ze skalibrowaniem nadgarstków swoich obwodowych. Włocławianie starali się rzucać do skutku zza łuku – skończyło się to na 33 próbach. Wpadło jedynie siedem. Nemanja Jaramaz i Michał Chyliński złożyli się na 1/12 za trzy. James Washington starał się jak mógł, ale sam nie był w stanie wskórać za wiele.

Stelmet z kolei znalazł sposób na słynną strefę Anwilu, znajdował Moore’a w rogach (po jednym rzucie z prawego i jednym z lewego – szybkie 6 punktów), robił przewagi pod koszem (16 punktów z pomalowanego Dragicevića, Djurisića i Bestii) i rozdał 16 asyst.

Kibice, którzy nie wybrali się do Warszawy, przecierali oczy ze zdumienia z jakości transmisji. Było tak, jak powinno być zawsze – przedmeczowe studio (świetny w roli gospodarza siatkarski Krzysztof Wanio, Rafał Juć i Łukasz Kadziewicz (ależ siatkarsko, ale w końcu to Polsat) w roli gości, kamery, zbliżenia, przebitki, inside z szatni i nawet Michał Listkiewicz (dość kontrowersyjny wybór) w roli krótkiego gościa między kwartami. Pięknie, ale nie przyzwyczajajmy się, że to stanie się standardem transmisji. Szkoda, bo załoga Adama Romańskiego z telewizji Polsat pokazała, że produkt opakować potrafi. Do wydarzeń z Warszawy jeszcze z pewnością wrócimy.

Stelmet oprócz Pucharu otrzymał 35 tys. zł. Ale najważniejsze dla drużyny Artura Gronka było wyjście z dołka i trzy wygrane z rzędu. Zajrzyjcie jutro nas bladym świtem. Przygotowaliśmy dla Was coś jeszcze. Brawa dla ZBOBYWCY Pucharu Polski!

 

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Kosma Zatorski

Dziennikarz z Zielonej Góry, gdzie na co dzień pracuje w oddziale Gazety Wyborczej. Myśli o koszykówce 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fan Giannisa Antetokounmpo, Steve'a Nasha i filmów Wesa Andersona. Beatwriter Stelmetu Zielona Góra.

Komentarze