Trener Waczyńskiego: Adam to koszykarz

Data:

W Treviso spotkasz każdego. Od Ricky’ego Rubio po Vlade Divaca. Do Włoch na Adidas EuroCamp przyjeżdżają także trenerzy większości klubów, którzy na rynku działają przytomnie. Nic więc dziwnego, że spotkaliśmy na campie trenera Rio Natura Monbus Obradoiro, Moncho Fernandeza. To bardzo otwarty człowiek, więc z przyjemnością pogadał z nami o sezonie Adama Waczyńskiego. I taka wyszła z tego rozmówka.

Paweł Łakomski: Panie trenerze, pierwszy rok z Adamem Waczyńskim za panem w Santiago De Composetla. Jaki to był sezon?

Moncho Fernandez: Wiedzieliśmy przy podpisywaniu kontraktu, że decydujemy się ściągnąć dobrego koszykarza, a jeszcze lepszego człowieka. Muszę przyznać, że nie spodziewaliśmy się, że aż tak będziemy zadowoleni. Adam nie ma żadnych problemów z komunikacją. Dobrze dogaduje się z wszystkimi członkami Rio Natura Monbus Obradoiro. Myślę, że to klucz do zadowolenia dwóch stron.

Kiedy widzieliśmy się przed świętami Bożego Narodzenia Adam grał w kratkę. Po nowym roku jego forma eksplodowała. 

Tak, ale to normalne. Jeśli przychodzisz z innej ligi potrzebujesz trochę czasu, aby się zaadaptować. Nie możemy także zapomnieć, że hiszpańska ACB jest drugą najlepszą ligą na świecie. Aby w niej funkcjonować należy postępować według wyznaczonych reguł. Mam tutaj na myśli odpowiedni trening i podejście do spotkań. Adam po świętach faktycznie zaczął grać bardzo dobrze. Od zakończenia sezonu minęło już trochę czasu, ale jestem pewien, że Adam ciągle będzie szedł do przodu.

Największa przyczyna według pana, że „Waca” zaczął tak dobrze grać na parkietach ACB? Zrozumiał ligę?

Wiele czynników. To nie jest też tak, że tylko dzięki niemu zaczął tak dobrze wyglądać. Nie wychodzi sam na parkiet. Dobrze wkomponował się do naszej taktyki. Zrozumiał czego od niego chcę. Myślę też, że na całokształt dobrego sezonu wzięło się to, że przez cały czas była z nim rodzina. Zebrał doświadczenie, a to inteligenty chłopak, więc potrafił to wykorzystać.

W której części koszykarskiego rzemiosła rozwinął się najbardziej?

Myślę, że w ofensywie zaczął grać na swoim poziomie. To, że umie rzucać wszyscy wiedzą. Ważne jednak aby nauczyć się znaleźć pozycję, aby „strzelić”. W trakcie sezonu, z meczu na mecz, rozwiał się w defensywie 1 na 1. Muszę go także pochwalić za to, że wkomponował się do naszego systemu obronnego. W Polsce z tego co widziałem nikt tak nie broni.

Największa gwiazdą Rio Natura Monbus Obradoiro jest Alberto Corbacho. Występuje na tej samej pozycji co Waczyński. Myśli pan, że kibice Obradoiro przekonali się do umiejętności Adama?

Chyba nie oglądałeś naszych ostatnich spotkań (śmiech). Adam zaczynał ostatnie mecze w pierwszej piątce. Muszę też przyznać, że „Waca” kilka spotkań nam wygrał. To tylko pokazuje, że w ACB zachowuje się jak rutyniarz. Zresztą nawet z Alberto razem na parkiecie nasza gra wyglądała całkiem przyzwoicie. Jako trener mogę być tylko zadowolony z takiego „kłopotu”.

Jaka tak naprawdę jest pozycja Adama Waczyńskiego? Pan korzystał z niego na „dwójce” i „trójce”.

Nie lubię mówić o koszykarzach w ten sposób. Powiedziałbym, że Adam znajduje swoje miejsce na parkiecie. Jeśli już mówimy o pozycjach to może grać i na „dwójce” i na „trójce”. Tak jak pewnie wiesz, w zeszłym roku na kadrze grał jako rozgrywający. I nie wyglądało to źle (śmiech). Myślę, że najlepszym określeniem Adama będzie jedno słowo – koszykarz.

Przypomina pan sobie śmieszą, ciekawą historię związaną z Adamem?

W drugim dniu podczas jego pobytu w Santiago de Compostela zrobił błąd wynikający z tego, że słabo znał nasz system. Podszedłem do niego i powiedziałem. „Spokojnie, to przez tego, że jesteś z nami dopiero dwa dni.” Spojrzał się na mnie i w następnych akcjach pokazał, że rozumie naszą taktykę. A jeśli chodzi o śmieszne sytuacje to było ich mnóstwo. Adam to śmieszny facet.

To prawda, że bez przerwy chodził z telefonem i coś kręcił?

O, tak! Ktoś powie, że to głupoty, że to są niepotrzebne rzeczy. Ja tak nie uważam. Właśnie takie sytuacje scalają zespół. Adam kręcił filmiki, drużyna się śmiała z tego co nagrywał, a przez to wszyscy się zgrywali, czy lepiej poznawali. Nie chcę aby było to odebrane w ten sposób, że w głowie Adama jest tylko zabawa. Nie, nie. Kiedy był czas na pracę był profesjonalistą w 100%.

Zaczął pana uczyć polskiego?

Uczyć to za dużo powiedziane. Wiem jak jest… No, to lubicie pić najbardziej.

Tylko niech pan nie mówi, że wódka…

Nie, nie. Daj mi chwilę… Nie pamiętam. Chodzi mi o „beer”.

Piwo!

Tak, piwo! To słowo doskonale zna nasz kierownik i ciągle je powtarza w obecności Adama. (śmiech)

Wracając jeszcze na koniec do koszykówki. Rio Natura Monbus Obradoiro wciąż śledzi polską ekstraklasę. Właśnie ściągnęliście do swojego zespołu Eimantasa Bendziusa. 

I nawet bierzmy zawodnika z tego samego zespołu co Adam (śmiech). To oczywiście przypadek. Cóż, polska liga w mojej opinii to bardzo dobre miejsce, aby się wybić. My ze swoim skromnym budżetem musimy szukać młodych ambitnych koszykarzy, którzy chcą grać w lidze hiszpańskiej. Mam nadzieję, że Bendzius da nam tyle samo co Adam.

Czego oczekuje pan od Adama Waczyńskiego w następnym sezonie?

Aby się rozwijał nadal.  Zawsze powtarzam zawodnikom, aby wyznaczali sobie cele, a my wówczas pomożemy im je osiągnąć. Bardzo liczę na to, aby Adamowi i wam poszło dobrze na EuroBaskecie we Francji.

Rozmawiał w Treviso,

Paweł Łakomski

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze