Trójeczki Wacy, solidny Gielo – Polacy pokonują Holendrów

Data:

Biegali, rzucali, biegali, rzucali – słowem, trenowali. Tak wyglądały ostatnie prawie trzy tygodnie w Wałbrzychu reprezentacji Polski. Przyszedł czas na sprawdzenie swoich umiejętności na tle kadry Holandii.

No, przetrwaliśmy! – powiedział Przemysław Zamojski po ostatnim treningu.

Nikomu nie było łatwo. Dobrze wiecie, że za przygotowanie motoryczne reprezentacji odpowiada Dominik Narojczyk, który nie odpuszcza nikomu. Kiedy tylko Mike Taylor wykrzyczy „Dominator Time” od razu na twarzach zawodników widać pełne skupienie. Tu nie ma żartów. To czas na ciężką pracę.

Pierwsza, nieoficjalna weryfikacja pracy w ośrodku Aqua-Zdrój nastąpiła przeciwko Holandii. Od samego początku to spotkanie potraktowano jako sparing. Obaj trenerzy ustalili, że mecz potrwa pięć kwart. Wszystko dlatego, że Mike Taylor ma na zgrupowaniu do dyspozycji aż 17 koszykarzy. Przeciwko Holendrom wszyscy otrzymali szansę, nawet najmłodsi – Daniel Szymkiewicz oraz Dominik Olejniczak.

Polacy rozpoczęli sparing w ustawieniu: Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Mateusz Ponitka, Aleksander Czyż i wracający po kilku latach przerwy do reprezentacji, Maciej Lampe.

Nie ma sensu, abyśmy pisali Wam jak przebiegało całe spotkanie. Opiszemy je w kilku punktach.

1. Kadra Polski do meczu z Holandią przystąpiła w najszerszym składzie. Aż 17 zawodników miał do dyspozycji Mike Taylor.

2. Maciej Lampe to już środkowy. Nikt już w reprezentacji nie będzie próbował go na pozycji silnego skrzydłowego. Koszykarskimi umiejętnościami tylko potwierdza, że nie bez przyczyny kiedyś, kiedyś był w NBA. Spokój, pewność siebie. To będzie nasza najsilniejsza broń w eliminacjach.

3. Malaga tiki-taki… Adam Waczyński dalej strzela zza łuku jak opętany. W Hiszpanii wszedł na inny poziom pewności siebie. Kozak, po prostu kozak.

4. Mecze bez publiczności mają swoje zalety. Wszystko słychać, a jest kogo! Szczególnie warto posłuchać tekstów rzucanych przez Przemysława Zamojskiego. Mix angielskiego z polskim robi robotę. Nam najbardziej przypadł do gustu tekst po nietrafionej dobitce Karola Gruszeckiego.

Och, Karol!

5. „Szybciej, szybciej!” – krzyczał słynny Maser Markiewicz do pani, która miała wycierać parkiet. Tu ważne jest doświadczenie, a niestety pani go nie miała.

6. Mimo „ciężkich” nóg Polacy nie wyglądali jak po ciężkim obozie. Intensywność gry w obronie mogła się podobać.

7. Trójka sędziów prowadziła mecz w specjalnych okularach, które nagrywały ich decyzje. Wykorzystał to Mike Taylor.

To jest faul! Zobaczysz na tych swoich okularach po meczu, że był faul – powiedział wściekły Mike Taylor.

8. Młodzież na plus. Tomasz Gielo, Michał Sokołowski, Daniel Szymkiewicz, a nawet Dominik Olejniczak. Widać, że mają spory potencjał, który może zostanie wykorzystany w eliminacjach. Szczególnie dobre wejście zanotował Tomek Gielo, który szybko dwa razy trafił z dystansu na co „Zamoj” krzyknął:

Badalona boy!

9. Popis piątki: Slaughter, Sokołowski, Zamojski, Gielo i Hrycaniuk. Odrobili straty i to w bardzo efektowny sposób. A Robert Skibniewski z ławki:

Można bić brawa panowie!

10. No właśnie. Potrafiliśmy wrócić do gry. Holendrzy prowadzili przez większość meczu, a my mozolnie ćwicząc założenia trenera graliśmy „swoje”. Warto podkreślić, że dla naszych przeciwników był to kolejny test do eliminacji EuroBasketu. Dla nas dopiero pierwszy.

11. Oficjalnie rozegraliśmy cztery kwarty, a piąta dodatkowo. Wynik 84:79, czyli pierwsze zwycięstwo tegorocznej kadry.

12. Przy okazji warto odnotować także, że…

13. Ostatecznie dogrywkę przegraliśmy 10:13.

Umówmy się – był to mecz bez większej historii. Był, odbył się, ale nikt za kilka tygodni nie będzie o nim pamiętał. Materiał do analizy dla trenerów jest, teraz czas na sprawdzian przed publicznością.

Polska – Holandia 84:79 (26:24, 13:21, 20:18, 25:16)

Polska: Waczyński 14, Lampe 12, Gielo 11, Hrycaniuk 9, Sokołowski 8, Michalak 7, Zamojski 6, Koszarek 5, Slaughter 4, Ponitka 4, Olejniczak 2, Szewczyk 1, Szymkiewicz 1, Czyż 0, Mokros 0, Gruszecki 0, Skibniewski 0.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze