Waca w koszykarskim raju – #OFENSuWacy

Data:

Poniedziałkowy OFENS! Łakomskiego

Buenos días! Witam Was serdecznie z Santiago de Compostela. To właśnie stąd Adam Waczyński pokazuje całemu koszykarskiemu światu, że Polak też potrafi grać w basket. Nie tylko pod koszem. Dlatego właśnie tutaj jesteśmy, aby pokazać Wam od kulis – tak jak to zawsze jest w OFENS!TV – jak wygląda koszykarskie życie Adama w Galicji.

Dziś przed nami ostatni dzień kręcenia zdjęć. Nie chcę za dużo pisać co do tej pory się wydarzyło. Wszystko zobaczycie w specjalnym materiale, który mamy nadzieję ukaże się w na początku przyszłego tygodnia – w dwóch częściach. Taki prezent na gwiazdkę od OFENS!. Jest co pokazywać. Santiago de Compostela to piękne, kameralne miasto. Ośrodek klubu Rio Natura Monbus Obradoiro robi wrażenie, a przede wszystkim szatnia. Wszystko to mamy na obrazkach, które nakręcił znany Wam doskonale Łukasz Śliwa.

Będzie co montować, oj będzie! – powtarza na każdym kroku.

Aby ten OFENS! miał ręce i nogi, podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami z sobotniego spotkania. Cała otoczka, atmosfera, mecz zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wcześniej z bliska mogłem poczuć klimat pojedynków na EuroBasketach, Mistrzostwach Świata, a parę miesięcy temu gościłem na finale ligi niemieckiej w Bundeslidze. W hali Fontes do Sar 40 minut spotkania to coś wyjątkowego.

Obiekt ma już swoje lata (wybudowany w 1998 roku), ale biorę go do walizki i zawożę do rodzinnego Słupska. Trybuny są cztery, a to w końcu z perspektywy Tauron Basket Ligi ważna informacja. Trybuny są blisko parkietu, a co najważniejsze kolejne sektory nie tworzą z obiektu naleśnika. Całość jest zbita, przez co „kibol” jak ryknie to jest konkret.

Hola! Hola! Hola!

Abstrahując od tego, że wszyscy są mili, to nie przeszkadzają w pracy. Gdzie chcieliśmy wejść tam weszliśmy. Nikt nie robił problemu, pokazywaliśmy tylko akredytację i droga wolna. Pomocni byli wszyscy. Od wolontariuszy, po pracowników klubu i lokalnych dziennikarzy. Oscar Suarez z galicyjskiej telewizji wszystko nam tłumaczył. Pytał czy Adam jest zadowolony z pobytu w Santiago de Compostela oraz o trenera… „Załatwił” tzw. setkę z legendą Obradoiro, Tonecho Lorento. Kiedy tylko pojawiliśmy się na hali, co chwilę podchodził ktoś do nas i powtarzał, abyśmy się przyszykowali na nakręcenie hymnu klubu.

Trzy minuty przed meczem kibice zrobią coś takiego, że aż ciarki przechodzą – mówili.

Przesadzają, pomyślałem. Cóż, myliłem się i to bardzo. Początek był spokojny, nawet trochę nudny, ale po chwili jak ryknęli to aż ciarki przeszły. „Śliwa” po chwili przyszedł do mnie i mówi.

Masakra, nie wiedziałem co kręcić.

#SantiagoDeCompostela #rionaturonbusobradoiro #obradoiro #basketball #fans

Film zamieszczony przez użytkownika Pawel Lakomski (@pawelakomski)

Wiecie czego najbardziej się obawialiśmy gdy jechaliśmy na mecz? Tego, że kibice po prostu sobie przychodzą na mecz, nie utożsamiają się z klubem. W materiale, który przygotowujemy taka sytuacja kiepsko by się sprzedała. Błąd. Większość fanów w szalikach lub meczowych trykotach. Bajka! Kolejka do sklepiku klubowego dłuższa niż po popcorn. Poza tym kibice są fantastyczni. Do robienia hałasu używają wszystkiego. Nawet śmietników. Na trybunach całe rodziny – dziadkowie i małe brzdące. Kapitalny był obrazek, kiedy po kontrowersyjnym gwizdku pewien staruszek prawie wyszedł z siebie. Koszykówkę mają we krwi.

Mecz? Muy bien!

Hiszpańska ACB to najlepsza liga w Europie. Wobec tego oczekiwania miałem spore. Nie zawiodłem się. Przez 40 minut oglądałem kawał dobrego basketu, z którego zwycięsko wyszła drużyna Waczyńskiego. Sam Adam nie rozegrał najlepszego spotkania. Lokalna gazeta wystawiła mu po meczu ocenę „5”, zwracając uwagę na dobrą obronę, ale pasywność w ataku.

Na parkiet wszedł dopiero w drugiej kwarcie. W trakcie pierwszej zapytałem jednego z dziennikarzy, czy trener Mocho Fernandez zawsze tak rzadko rotuje.

Wiesz, czasami faktycznie zdarza mu się przysnąć.

Adam mecz rozpoczął od dwóch strat. Momentalnie spojrzałem wówczas na Łukasza, a on na mnie. – To przez nas? – pomyśleliśmy. Z każdą minutą „Waca” się rozkręcał. Obradoiro z Polakiem na parkiecie odrobiło straty i gospodarze znów byli w grze. Gołym okiem widać było, że Estudiantes jest przygotowany na Waczyńskiego i najlepszego strzela Rio, Alberto Corbacho. W poprzednim spotkaniu w Saragossie razem rzucili rywalom łącznie 41 punktów na 74 zespołu. Wobec tego defensywa Estudiantes robiła wszystko, aby podopieczni Moncho Fernandeza grali jak najwięcej pod kosz.

wwaca

Powiem Wam, że sędziowanie tutaj pozostawia wiele do życzenia. Walą naszego Adama po łapach i nic. Trener rozkłada ręce, wbiega prawie na parkiet i nic. Kibice wychodzą z siebie, a arbitrzy…

Gramy dalej!

Najważniejsze, że Rio Natura Monbus Obradoiro w dramatycznych okolicznościach wygrało mecz. Do teraz nie wiemy jak kolega Javier Salagado nie trafił tego lay-up’a. Gospodarze prowadzili 60:59 i na ostatnie sekundy piłkę miał Estudiantes. Po internecie już krążą nawet prześmiewcze filmiki. Zresztą zobaczcie sami.

Najważniejsze, że Obradoiro górą! Tak, od kilku jestem ogromnym fanem tego zespołu. I nie dziwie się tym ludziom, że kupują bilety, które są tutaj strasznie drogie. – 25 do 40 euro za wejściówkę to sporo. Na mecze zespołu „Wacy” chce się wracać. Klimat jest niepowtarzalny. Dziennikarze warunki do pracy też mają najlepsze. I wiecie co? Nawet nie przeszkadzało mi, że jakimś cudem – w 2014 roku – na hali nie ma internetu.

A wiesz, tutaj media przychodzą ze swoim. Bardzo przepraszam – tłumaczyła się Jessica, rzecznik prasowy klubu.

Nic się nie stało!

Podczas spotkania z Łukaszem zastanawiała nas jedna rzecz. Dlaczego jakiś facet nagrywa… nas. Przeglądając wczoraj internet napotkaliśmy na materiał z „Television Galicia”, w którym jest wzmianka, że do Adama Waczyńskiego przyjechała polska telewizja. „El Polaco.. coś tam, coś tam”. Czas się uczyć hiszpańskiego!

Zobaczcie od 6:14

Dziś ostatni dzień pracy. Wieczorem trening, a potem… MATURA!

Ej, ale „Grucha” nagrywał to po treningu, ja też chcę. Tak żeby były równe szansę.

Spoko, spoko, zobaczymy czy trafisz z połowy „w ciemno” 🙂

Z Santiago de Compostela,

Paweł Łakomski

#OFENSuWacy

 

PARTNEREM WYJAZDU JEST SKLEPKOSZYKARZA.PL

sklep

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Paweł Łakomski
Właściciel OFENS.CO

Słupszczanin zakochany w koszykówce. Gdzie grają, tam jestem. Piszę, analizuję, ale przede wszystkim rozmawiam.

Komentarze