Ważny test reprezentacji

Data:

Mamy fajną reprezentację. Jest dobrą przeciwwagą dla całego gówna, w jakim znalazła się PLK przy okazji ostatniego zamieszania z licencjami etc. Z tym że odnoszę wrażenie, że nie jesteśmy przyzwyczajeni, by zwracać uwagę na dobre rzeczy. Mniejsza z tym. Kadra jest po Wałbrzychu, który w licznych przekazach był korzystnie spędzonym czasem. Zespół uczył się, pracował, śmiał i – tak sądzę – dobrze bawił w swoim towarzystwie.

Jesteśmy na dobrej drodze, by za rok zagrać na EuroBaskecie. 😉

Powrót Maćka Lampego wygląda jak krok w dobrym kierunku. Skrzydłowy oferuje systemowi Mike’a Taylora swoją wszechstronność. Szczególnie fajne jest ustawienie z Szymonem Szewczykiem i Maćkiem jako dwójką wysokich rozciągających grę na obwód. Reprezentacja gra wtedy w ustawieniu 5-0, które inicjuje ruch piłki po obwodzie i otwiera miejsce w środku. W drugim meczu z Holandią było kilka posiadań, w których Maciek schodził do pomalowanego, ściągał dwóch graczy (m.in. obrońcę Szewczyka) i otwierał trójkę dla zawodnika Stelmetu.

Szewczyk was cooking! Trafił trzy trójki i to była jedna z największych niespodzianek jakie spotkały mnie na Dolnym Śląsku. Obserwuję PLK jednym okiem i najwyraźniej umknęło mi to, że Szymon potrafi też zza linią trzech. Uczę się dzień za dniem.

Ale ustawienie Szewczyk-Lampe może być problematyczne w defensywie, dlatego niewykluczone, że trener Taylor korzystając w ataku z dwójki wysokich rozciągających atak, w obronie postawi na zone-defense, by uszczelnić środek pola i zmusić rywala do szukania rzutów za trzy. Przypuszczam, że tak może zrobić. Generalnie sprawa zdyscyplinowania graczy po bronionej stronie jest trudna.

Atak w dużej mierze opiera się na talencie gwiazd, jakimi dysponujesz. Obrona z kolei sprowadza się do dobrej komunikacji, szybkich reakcji i powtarzalności. Takie rzeczy uzyskuje się tylko poprzez poświęcenie im czasu. Dlatego tak ważne jest posiadanie reprezentacji, która z roku na rok będzie wracała mniej więcej w tym samym składzie. Wtedy coach nie musi rozpoczynać wszystkiego od początku, tylko kontynuuje pracę z grupą, do jakiej zdążył się już przyzwyczaić i zaszczepić jej swoją filozofię.

W tym roku mamy niższy skład niż na EuroBaskecie, dlatego coach Taylor może odpuszczać walkę na atakowanej desce; o punkty z drugiej szansy, aby gracze skupili się na szybkim powrocie do obrony, w ten sposób odcinając rywalowi możliwość na łatwą zdobycz z kontrataku. Turnieje w Austrii i Niemczech będą poważniejszym testem dla szczelności naszej defensywy. Zagramy z rywalami, którzy mają w ataku więcej umiejętności i doświadczenia niż Holandia.

Łukasz Koszarek w tych wałbrzyskich starciach jako rozgrywający prezentował się lepiej niż A.J. Slaughter. Ma więcej zrozumienia dla swoich partnerów w pick-and-rollach i pick-and-popach. Kilka razy znakomicie obsłużył Maćka Lampego. Slaughter na zgrupowaniu pojawił się nieco później. Prawdopodobnie potrzebuje złapać rytm i lepiej zrozumieć swoją rolę w ataku pozycyjnym. Jego głównym atutem jest szybkość napędzania kontrataków. Dobrze sprawdza się w ofensywie up-tempo po przechwycie lub defensywnej zbiórce.

Jeśli nasz przeciwnik będzie próbował wykorzystać przewagę wzrostu do walki na tablicach (tutaj bez Gortata i Karnowskiego mamy problem), to siłą rzeczy opóźni swój powrót do obrony. To otwiera szansę na przyspieszenie gry i wykorzystanie Slaughtera jako głównego atakującego.

Trener Taylor dostał w tym roku ciekawy zestaw graczy – z rozwiniętym Tomkiem Gielo, liderem w osobie Adama Waczyńskiego i ciągle dojrzewającym do swojego talentu Mateuszem Ponitką. Mimo konkretnych ograniczeń, dysponuje rotacją, którą może modelować na różne sposoby, testując już z myślą o przyszłorocznym EuroBaskecie. O ile eliminacje do Mistrzostw Europy powinny być relatywnie szybką i nieskomplikowaną przeprawą, o tyle zbliżające się turnieje będą wartościową informacją na temat tego, co dalej.

fot. Andrzej Romański / PZKosz

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze