Koszykarze Phoenix Suns pokonali u siebie Milwaukee Bucks 118:108 w drugim meczu finałowym ligi NBA i w rywalizacji play off do czterech zwycięstw prowadzą 2-0. Kolejne spotkanie – w niedzielę w Milwaukee.

Decydująca dla losów meczu była druga kwarta, którą walczący o pierwsze w historii mistrzostwo NBA gospodarze wygrali różnicą 14 punktów i zbudowali bezpieczną przewagę. Od wyniku 37:35 „Słońca” już nie oddały prowadzenia. Najjaśniej tego wieczoru świeciła jednak gwiazda Giannisa Antetokounmpo. Grek zdobył dla „Kozłów” 42 punkty, miał 12 zbiórek i cztery asysty, ale zabrakło mu wsparcia kolegów. Jrue Holiday uzyskał 17 punktów, a Khris Middleton – 11. Obaj, podobnie jak cały zespół, przy niskiej skuteczności, szczególnie rzutów „za trzy” (niecałe 30 proc.).

Suns nie znaleźli sposobu na dwukrotnego (2018-19) najlepszego gracza sezonu zasadniczego, ale nie przeszkodziło im to w odniesieniu zwycięstwa. Devin Booker był liderem gospodarzy z dorobkiem 31 punktów (siedem „trójek” z 20 drużyny), Mikal Bridges dodał 27 punktów, a Chris Paul – 23. „Gramy po to, żeby „strzelać bramki”, ale nie zapominamy o obronie. Dbamy o balans między tymi elementami, ale i o zrównoważony atak. U nas nie ma „egoistycznych napastników” – tłumaczył trener ekipy z Arizony Monty Williams, używając porównań piłkarskich, jakby chciał nawiązać do rozgrywanych jednocześnie mistrzostw Europy.

Filozofię i taktykę Suns najlepiej obrazuje jedna z akcji rozpoczęta przez Paula, w której po asyście Bookera do kosza trafił środkowy Deandre Ayton, ale wcześniej wymienionych zostało 10 podań, a piłka przeszła przez ręce każdego z pięciu zawodników przebywających na boisku. Teraz rywalizacja przeniesie się do Milwaukee. „Zapominamy, że prowadzimy 2-0 i potraktujemy najbliższy mecz niczym siódme, decydujące starcie. Zresztą do każdego podchodzimy w ten sposób. Wiemy, że Bucks to świetna drużyna, a do tego będzie podrażniona i zdeterminowana” – przyznał Booker.