Wielki mecz Djurisića. Stelmet wyrywa zwycięstwo w końcówce!

Data:

Przez 35 minut meczu w Zielonej Górze nic nie zapowiadało zwycięstwa gospodarzy. Aż w końcu mecz  po obu stronach parkietu przejął Nemanja Djurisić, który wziął sobie do pomocy Łukasza Koszarka. Trzy akcje w ostatnie cztery i pół minuty spotkania.

  • Przy 61:68 Koszarek ma ogromną lukę pomiędzy linią rzutów wolnych a trójką. Podaje bez patrzenia do wolnego Djurisića. Ten trafia za trzy. Stelmet ma jeszcze 4 minuty na odrobienie czterech punktów.
  • Przy 64:70. Koszarek odnajduje Nemanję Djurisića niepilnowanego w lewym narożniku. Kolejna trójeczka.
  • Przy 69:70. Djurisić wbiega od lini pod kosz, gdzie dostaje piłkę od wiadomo kogo. Frunie nad obręcz i wyprowadza Stelmet na jednopunktową prowadzenie.

Lato z reprezentacją Czarnogóry i rok w Stelmecie na euroligowych parkietach zrobiły swoje. Dziś Djurisić (19 punktów, 6 zbiórek, 3/4 za trzy)  do swojej typowej boiskowej agresji, atletyzmu, zaangażowania dołożył pięknie ustawiony celownik. Spore już grono fanek Czarnogórca jeszcze się powiększy. Po drugiej stronie miał godnego rywala. Jack Cooley, którego latem oglądałem w Summer League w barwach Chciago, jest fantastycznym boiskowym drwalem. Godnym następcą Jona Brockmana w Ludwigsburgu. Fajnie patrzyło się też na Wesa Washpuna, który prowadził grę Ludwigsburga (nawet gdy nie trafiał). Niemcom zabrakło konsekwencji w końcówce. Po prostu oddali pole zielonogórzanom.

W Stelmecie poza wymienionymi Koszarkiem i Djurisicem, swoje dorzucili James Florence (13 pkt, 2/8 za trzy) i Przemysław Zamojski (11 pkt, 3/6 za trzy). Solidne 12 minut zaliczył Karol Gruszecki, ale więcej zagrali Moore z Kelatim. Ten pierwszy dodał trochę atletyzmu i obrony w końcówce, drugi był po prostu na boisku. Trójka podkoszowych dziś bardzo słabiutko.

Poza czwartą kwartą to był bardzo dziwny i przyciężkawy mecz. Końcówka jednak wynagrodziła wszystko. Dziwię się, że w Zielonej Górze tak mało ludzi zdecydowało się pojawić w hali CRS.

Może bilety jednak są za drogie? Może brakuje promocji?

P.S. 1

Mały akapit o Wojciechu Michałowiczu jako komentatorze. Jest najgorszy. Słowotok, z którego niewiele wynika, wcinanie się w słowo swojemu pomocnikowi i cała taktyka opierająca się na tym, by powiedzieć nazwisko gracza, a następnie uczelnię z której się wywodzi. A później jakoś nawiązać do NBA. Ciężko to wytrzymać. Dobrze, że dzięki League Passowi, nie muszę go słuchać zbyt często.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Kosma Zatorski

Dziennikarz z Zielonej Góry, gdzie na co dzień pracuje w oddziale Gazety Wyborczej. Myśli o koszykówce 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fan Giannisa Antetokounmpo, Steve'a Nasha i filmów Wesa Andersona. Beatwriter Stelmetu Zielona Góra.

Komentarze

3 komentarze