Wizards wracają do gry, ale potrzebują zmian

Data:

Przyszły lepsze czasy dla drużyny naszego jedynaka. John Wall gra koszykówkę życia, a Marcin Gortat korzystając z faktu, że jest już niezwykle doświadczonym graczem zapewnia dobry balans. Washington Wizards wrócili do walki o play-offy wschodniej konferencji i wszystko wskazuje na to, że po frustracji z początku rozgrywek nie ma już śladu. Scott Brooks znalazł odpowiedzi na większość pytań związanych z pierwszą piątką, teraz jego zawodnikom pozostaje kontynuować i utrwalać zaproponowaną koszykówkę.

Rozczarowujący start do sezonu 2016/2017 sprawił, że w środowisku fanów Wiz pojawiły się wątpliwości, co do wyboru Brooksa na stanowisko pierwszego szkoleniowca. Niektórzy nadal twierdzą, że to pomysł, który jeszcze odbije się drużynie czkawką. W międzyczasie John Wall rozgrywa jeden z najlepszych okresów w swojej karierze. Lider Wiz powoli dociera do tzw. prime-time’u, więc czerpie z gry coraz więcej zabawy. Został wybrany najlepszym zawodnikiem grudnia wschodniej konferencji. W 15 meczach tego miesiąca notował na swoje konto średnio 24,5 punktu, 4,4 zbiórki, 10,7 asysty i 2,7 przechwytu trafiając 49,1 FG% oraz 30,4% z dystansu.

Szczególnie dobrze w trakcie ostatnich tygodni wyglądała współpraca Walla z Gortatem. Panowie przez ostatnie sezony gry zdążyli poznać się na tyle, że są w stanie wiele rzeczy przewidzieć, zwłaszcza w grze pick-and-roll – co jest jednym z najlepiej dopracowanych elementów w warsztacie Marcina. Środkowy doskonale wie kiedy ma ściąć i jaki obrać kąt, by stworzyć Wallowi najlepsze warunki albo do penetracji, albo podania. W pięciu meczach pierwszego miesiąca 2017 Marcin notował średnio 12,2 punktu, 12,8 zbiórki, 1,6 asysty i 1,2 bloku trafiając znakomite 68,2 FG%.

W wygranym przez Wizards meczu z Minnesotą Timberwolves przeszkolił Karla-Anthony’ego Townsa trafiając 9/9 z gry! Jego zespół wygrał trzy z ostatnich czterech spotkań i z bilansem 19 wygranych i 19 porażek zajmuje ósme miejsce w konferencji. Przed nimi bardzo blisko Indiana Pacers i nieco dalej Atlanta Hawks. Zatem sezon obrócił się na korzyść ekipy z DC i pytaniem, na które dopiero otrzymamy odpowiedź jest to, czy drużyna będzie w stanie utrzymać ten poziom. Po drodze czeka ich kilka wyzwań, związanych przede wszystkim z pielęgnowaniem zdrowia liderów

W tym kontekście do Wizards w ostatnim czasie uśmiechnęło się szczęście. Poza grą nadal jest Ian Mahinmi, który leczy kontuzjowane kolano. Przeszło 70 milionowa inwestycja w pomocnika dla Marcina Gortata na razie wygląda jak pieniądze utopione w błocie. Center prędzej czy później wróci do gry, ale czy będzie w stanie uniknąć kolejnych problemów? Zespół w obliczu jego absencji może rozejrzeć się na transferowym rynku jeszcze przed zamknięciem zimowego okienka. Nic jednak nie wskazuje na to, by w Waszyngtonie myśleli o poważnym handlowaniu, a to źle biorąc pod uwagę ławkę, na której trener Brooks nie może w ogóle polegać.

Ten ciągnący się od startu problem z ławką może pogrążyć Wizards. Wyjściowa piątka gra przeładowane minuty, co siłą rzeczy odkłada się na ich organizmie. Szkoleniowiec nie jest w stanie zaufać swoim rezerwowym do tego stopnia, by pozwolić Wallowi, Bealowi, Gortatowi i Porterowi na dłuższy odpoczynek podczas meczu. Poza Kellym Oubre, który w ostatnim czasie potwierdzał swoje możliwości zarówno w ataku, jak i obronie, Wiz nie mają dobrego back-upu. Minut w ostatnim czasie nie dostaje Tomas Satoransky. Czech próbuje dostosować się do intensywności NBA, ale Scott Brooks wyszedł z założenia, że to nadal za wcześnie dla byłego gracza Barcelony.

Brak ruchów w celu wzmocnienia ławki będzie ze strony Wiz naiwnym myśleniem, że wszystko jest w porządku mimo dużych minut dla sfatygowanych liderów. Zespół znalazł się w lepszej sytuacji, ale nie może jej przeceniać.

Dla walki Wiz o wysokie miejsca w konferencji kluczowe jest to, by zaczęli wygrywać także na wyjazdach. Do tej pory z 17 meczów poza Verizon Center wygrali tylko 4. Nie ma nic dziwnego w tym, że drużyna czuje się pewniej we własnych czterech ścianach, niemniej walka w fazie posezonowej wymaga od zespołu gotowości do zwyciężania także poza własną strefą komfortu, gdy przeciwnik naciska, a 20 tysięcy gardeł próbuje wejść do twojej głowy.

Zainteresuje Cię również:


O Autorze

Michał Kajzerek
Współpracownik

Komentarze