Colby Covington pokonuje Jorge Masvidala w meczu urazowym

Rzadka walka bez tytułu UFC 272 w sobotę wieczorem, podczas meczu w wadze półśredniej pomiędzy byłymi partnerami treningowymi, przebiła kartę na T-Mobile Arena w Las Vegas.

Nienawiść krążyła tam i z powrotem pomiędzy Colby Covington I Jorge Masvidal przygotowujący się do walki. Ale kiedy się zaczęło, ruch poszedł w jedną stronę – Covington zdominował grę na drodze do jednogłośnej decyzji na kartach wyników: 49-46, 50-44 i 50-45.

Covington (17-3) to nieustępliwy zapaśnik z głębokim zbiornikiem paliwa i niesamowitą grą, a wszystko to można było zobaczyć w trybie płukania i powtarzania przez pięć rund.

Weteran Masvidal (35-16), spoglądający w dół, miał przebłyski swojej dawnej osobowości, która nawet rzuciła Covingtona na jedno kolano swoim najlepszym uderzeniem w walce w czwartej rundzie, ale nie uzyskał niczego trwałego.

Covington wygrał dziewięć z ostatnich 11 meczów, a mistrz UFC wagi półśredniej, Kamaru Usman, przegrał. Masvidal spadł trzy razy z rzędu.

We wspólnej wieczornej walce Renato Moikano pokazał wielkie serce w walce z byłym mistrzem UFC w wadze lekkiej Rafaelem dos Anjosem z pięciodniowym wyprzedzeniem i przyjechał z Brazylii na pięciorundową walkę o wadze 160 funtów.

Ale na tym skończyły się superlatywy, gdy dos Anjos (31-13) podjął jednogłośną decyzję w sprawie Moikano (16-5-1), który walczył zaledwie trzy tygodnie wcześniej na UFC 271. Wyniki sędziów to 49-45, 49 – 44 i 50-44.

Dos Anjos zdominował wszystkie aspekty walki od skoków.

W trzecim, Dos Anjos trafił perfekcyjnie głową, a następnie uderzył w dywan. Moicano jakimś cudem dotarł do końca trasy. Z jego lewym okiem prawie wyłupiastym między dwoma rundami, lekarz w pierwszym rzędzie zbadał go iw niewytłumaczalny sposób dał mu kontynuować.

Dos Anjos ponownie dominował na czwartej pozycji, a Doktor ponownie go oczyścił. Dos Anjos wyraźnie zdjął nogę z gazu na piątym miejscu i ścigał się po 20. zwycięstwo w mistrzostwach UFC.

READ  Gwiazdorski mecz remisowy w derbach home run

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.